Niemcy: Zapomniany koklusz powraca | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 08.02.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Niemcy: Zapomniany koklusz powraca

Na koklusz (inaczej krztusiec) choruje w Niemczech coraz więcej osób. Choroba może mieć śmiertelne skutki.

Za męczącym kaszlem może kryć się krztusiec – ostra choroba zakaźna, która może dotykać nie tylko dzieci. Przez wiele lat koklusz, dzięki szczepienion, nie stanowił zagrożenia, jednak teraz pojawia się coraz częściej. Tylu przypadków nie było już dawno – alarmuje Instytut im. Roberta Kocha w Berlinie (RKI). Od 2013 roku niemieccy lekarze mają obowiązek zgłaszania każdego przypadku zachorowania na krztusiec. W ubiegłym roku RKI odnotował aż 22.119 zachorowań. To wzrost o niemal 10 tys. w porównaniu z rokiem 2013 (12.600 zachorowań). W 2015 na krztusiec chorowało w Niemczech 14 tys. osób. Rosnącą liczbę zachorowań eksperci z RKI interpretują z jednej strony jako rzeczywisty wzrost liczby zachorowań, z drugiej jako efekt lepszych statystyk – tłumaczy Wiebke Hellenbrand, specjalistka chorób zakaźnych w RKI.

Wzrost co pięć lat

Od początku tego roku RKI naliczył już 1554 nowych przypadków zachorowania. Hellenbrand przypuszcza, że obecna fala zachorowań wiąże się z typowym cyklem zakażeń. We wschodnich Niemczech, gdzie krztusiec trafił do oficjalnych statystyk już w 2002 roku, zauważono, że szczytowym punktem zachorowań były lata 2007 i 2012. Według ekspertki RKI nadszedł czas na kolejną falę zachorowań na koklusz.

Deutschland Impfung Kind (picture-alliance/dpa/K.J. Hildenbrand)

Szczepionka to najlepsze zabezpieczenie przeciwko krztuścowi, pod warunkiem, że pamięta się o jej wznowieniu

Krztusiec, objawiający się męczącym kaszlem, jest szczególnie groźny dla niemowląt. W Niemczech dzieci są szczepione przeciwko tej chorobie, ale luki w szczepieniach sprzyjają kolejnym falom zachorowań. W ubiegłym roku choroba była przyczyną śmierci trojga niemowląt.

Zanim w latach 30. ubiegłego stulecia wprowadzono szczepienia ochronne, w Niemczech umierało ok. 10 tys. dzieci z powodu powikłań.

Bez ochrony

Choroba wywoływana jest przez pałeczki krztuśca. Bakteria roznosi się drogą kropelkową – przez kaszel, katar czy mówienie. Najczęściej atakuje dzieci do czwartego roku życia, ale chorować mogą także dorośli.

Według danych RKI w 2014 w badaniach dzieci rozpoczynających naukę w szkole zaszczepionych przeciwko tej chorobie było 97 proc. dzieci we wschodnich Niemczech i 95 proc. w zachodnich landach.

Inaczej u dorosłych. W zależności od wieku ochronę posiada tylko co piąta lub nawet co dziesiąta osoba. W przypadku młodych rodziców zaledwie jedna trzecia, a wśród ciężarnych jedna piąta, przy czym rodziny z małymi dziećmi to główna grupa ryzyka. – Krztusiec nie dotarł jeszcze do świadoości wszystkich, nawet lekarzy – tłumaczy Hellenbrand. Podkreśla, że szczepionka musi być co jakiś czas odświeżana.

Zapominają o szczepionce

U dzieci zaleca się cztery dawki szczepionki i dwa szczepienia przypominające w wieku dzięcięcym i młodzieżowym. Dla dorosłych zalecana jest szczepionka skojarzona z tężcem i błonicą, ale dorośli o niej zapominają. – Prawdopodobnie nie wystarczają też zalecane co 10 lat szczepienia – twierdzi Hellenbrand.

Gdy wygasa ochrona ogranizmu, nawet po przebytej chorobie, krztuścem można się ponownie zarazić. Jeśli młoda matka nie jest zaszczepiona, jej niemowlę aż do czasu pierwszego szczepienia w wieku dwóch miesięcy nie jej chronione przed zakażeniem.

Jak informują eksperci RKI, w planach jest generalne zalecenie szczepionki przeciwko krztuściowi w ciąży.

dpa / Katarzyna Domagała