Niemcy: Zaczyna się zaprogramowany chaos na kolei | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 04.05.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Niemcy: Zaczyna się zaprogramowany chaos na kolei

Na sześć dni stanie w Niemczech większość pociągów, zarówno osobowych jak i towarowych. Ósmy z kolei strajk maszynistów wywołuje coraz większe oburzenie i niezrozumienie.

Pasażerowie niemieckich kolei (Deutsche Bahn, DB) muszą się nastawić na co najmniej sześciodniowe problemy. Od godziny drugiej w nocy z poniedziałku na wtorek (4/5.05.2015) nie wyjedzie na trasy większość pociągów osobowych. Kilka godzin wcześniej, od godziny 15 w poniedziałek (4.05.2015) wstrzymany zostaje ruch towarowy. Dotknięty strajkiem jest ruch dalekobieżny i regionalny. W metropoliach takich jak Berlin, Frankfurt nad Menem czy Monachium także komunikacja miejska, S-Bahn należy bowiem do niemieckich kolei. Jak zapowiedział Związek Zawodowy Niemieckich Maszynistów GDL, strajk potrwa do godziny 9 rano w niedzielę (10.05.2015). Ten rekordowy, bo sześciodniowy strajk będzie najdłuższym w historii Deutsche Bahn.

GDL odrzucił w minioną środę ofertę zarządu Deutsche Bahn i zapowiedział „naprawdę długą” akcję protestacyjną. Związek maszynistów domaga się pięcioprocentowej podwyżki płac i krótszego o godzinę tygodniowego czasu pracy. Kolej zaoferowała dwustopniową podwyżkę płac w sumie o 4,7 procent i do 30 czerwca jednorazową wypłatę 1000 euro, co GDL uznał za „zbyt mało”. Skrytykował też, że kolej nie przedłożyła żadnych ofert dotyczących skrócenia czasu pracy, ograniczenia nadgodzin i innych spornych kwestii. DB odpiera te zarzuty argumentując, że jak najbardziej przedłożył oferty, „na przykład przez zatrudnienie dodatkowo 300 maszynistów lub ułożenie indywidualnego czasu pracy i rozkładu zmian”.

Punktem spornym jest jednak przede wszystkim żądanie związkowców, by Deutsche Bahn uznał GDL za reprezentanta interesów całej obsługi pociągów, zatem oprócz maszynistów także konduktorów, pracowników gastronomii, dyspozytorów i manewrowych. Kolej jako pracodawca nie zgadza się na „umowy zbiorowe, które by obejmowały całą obsługę pociągów koncernu Deutsche Bahn”.

Niestosowny i bez umiaru

Władze kolei skrytykowały ten strajk jako „niestosowny i całkowicie pozbawiony umiaru”: „GDL poważnie szkodzi nie tylko pasażerom, kolei i jej pracownikom, ale też gospodarce”. Koncern zwraca uwagę, że związkowcy odrzucili także wysuniętą w sobotę przez dyrektora personalnego DB Ulricha Webera ofertę negocjacji arbitrażowych.

Strajk skrytykował też minister transportu Alexander Dobrindt (CSU). – Rozumiem, że wielu obywateli jest poirytowanych zasięgiem tego strajku – powiedział na łamach poniedziałkowego wydania „Bild-Zeitung”. Sekretarz stanu w ministerstwie transportu Norbert Barthle (CDU) stwierdził natomiast w „Die Welt”, iż „obawy budzi fakt, że jedna grupa całkowicie paraliżuje mobilność. Jest to stan, którego nie sposób dłużej znieść”.

Koncern Deutsche Bahn zapowiedział, że zrobi wszystko, by klienci kolei jak najmniej odczuli skutki strajku. Trzeba się jednak liczyć z poważnymi utrudnieniami w ruchu kolejowym.

Konkurujący związkowcy

Claus Weselsky GDL

Znany z bezkompromisowości szef GDL Claus Weselsky

Konflikt wokół zbiorowych układów pracy trwa już dziesięć miesięcy. GDL przeprowadził w tym czasie siedem strajków; ostatni w końcu kwietnia. Równolegle z rozmowami ze związkiem zawodowym maszynistów Deutsche Bahn prowadzi negocjacje z konkurencyjnym Związkiem Zawodowym Pracowników Kolei i Transportu EVG. Rozmowy z dwoma związkami są koniecznie, bo nie mogą one porozumieć się co do wspólnej strategii. Każdy z tych związków, EVG i GDL chce dla swoich członków poprawy warunków zbiorowych układów pracy, zarząd kolei tymczasem chce uniknąć zawarcia z tą samą grupą zawodową różnych umów.

W niedzielę związek maszynistów GDL zarzucił Deutsche Bahn, że wymaga od niego podporządkowania się regulacjom płacowym EVG. Tym samym Deutsche Bahn „ tratuje prawa członków GDL”. Związek zawodowy zarzuca też kolei, że gra na zwłokę, czekając na wejście w życie ustawy o jednolitych układach zbiorowych. Ustawa ta ma zapobiec konfliktom, które mogą powstawać, kiedy w jednym zakładzie pracy różne związki zawodowe reprezentują interesy jednej grupy zawodowej.

(afp, tagesschu.de) / Elżbieta Stasik

Reklama