Niemcy wypowiadają wojnę złomiarzom | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 02.08.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Niemcy wypowiadają wojnę złomiarzom

Za tonę miedzi można dziś dostać w punkcie skupu złomu do dziesięciu tysięcy dolarów. Nic więc dziwnego, że złomiarze kradną co się tylko da.

Aktualna lista przebojów w złomiarskim biznesie wygląda tak: na pierwszym miejscu są kable miedziane i kable telekomunikacyjne. Za nimi idą urządzenia sygnałowe na kolei, metale kolorowe, żelazo i żeliwo.

Złomiarza portret własny

Złomiarz wyrusza na łów nocą, kiedy wszyscy smacznie śpią. Najchętniej odwiedza szlaki kolejowe. Zrywa kable ze słupów trakcyjnych, demoluje urządzenia sygnałowe, a jeśli ma do dyspozycji środek transportu, lubi odkręcić szyny. Nie gardzi też miedzianymi przewodami telekomunikacyjnymi. Coraz częściej odwiedza ponadto place firm przemysłowych, na których zawsze znajdzie coś ciekawego.

Künstliche DNA erschweren Buntmetalldiebstahl; zwei Mitarbeiter der DB Sicherheit beim Auftragen der künstlichen DNA Urheber: Jet-Foto Kranert Copyright: Deutsche Bahn AG Copyright unbefristet Model Release gültig bis: Frei für journalistisch-redaktionelle Zwecke

Przygotowanie szyn do znakowania

Główną ofiarą ich złodziejskiego procederu są koleje niemieckie. W ubiegłym roku Deutsche Bahn "zawdzięcza" złomiarzom jedenaście tysięcy opóźnionych pociągów i około 15 milionów euro strat.

Podobny rachunek mogłyby wystawić im firmy telekomunikacyjne, dostawcy energii oraz firmy handlujące metalami nieżelaznymi, które doszły do wniosku, że czas przystąpić do kontrofensywy. Rada w radę Deutsche Bahn, niemiecki Telekom, spółka energetyczna RWE i Stowarzyszenie Niemieckich Handlowców Metali Nieżelaznych (DVM) zawarły na początku lipca porozumienie o wspólnej linii obrony przeciwko coraz bardziej rozzuchwalonym złomiarzom.

Jak się przed nim bronić?

"W ciągu ostatnich czterech, pięciu lat kradzieże metali ogromnie się nasiliły, a ponadto - co widzimy zwłaszcza na przykładzie kabli miedzianych - dokonuje się ich w coraz bardziej profesjonalny sposób. Wszystko to nabiera cech przestępczości zorganizowanej" - mówi Philipp Blank z zarządu Telekomu.

Philipp Blank, Pressesprecher Deutsche Telekom; Copyright: Deutsche Telekom***Pressebild nur für die aktuelle, themengebundene Berichterstattung

Philipp Blank

Blank wie, co mówi. Tylko w ubiegłym roku jego firma padła ofiarą 320 ataków złomiarzy, a straty z tego tytułu wyniosły ok. 820 tys. euro. Nie wszystko jednak da się przeliczyć na pieniądze. Dla niemieckiego Telekomu o wiele gorsza od skradzionych kabli okazała się utrata danych i utrata klientów, którzy nie chcieli się pogodzić z przerwami w łączności i przeszli do konkurencji.

Uzgodnione przez członków wspomnianego wyżej kwartetu działania nastawione są, z jednej strony, na ułatwianie policji ścigania złomiarzy, a z drugiej, na lepszą ochronę okradanych obiektów.

W tym celu kable, szyny i instalacje znakuje się specjalnym środkiem, na którym szczególnie wyraźnie zachowują się tzw. genetyczne odciski palców złodziei. Metoda ta przynosi kolei spore oszczędności, bo Deutsche Bahn nie może sobie pozwolić na patrolowania przez okrągłą dobę sieci szynowej o łącznej długości 34 tys. kilometrów.

Künstliche DNA erschweren Buntmetalldiebstahl; zwei Mitarbeiter der DB Sicherheit beim Auftragen der künstlichen DNA Urheber: Jet-Foto Kranert Copyright: Deutsche Bahn AG Copyright unbefristet Model Release gültig bis: Frei für journalistisch-redaktionelle Zwecke

Oznakowane szyny też można ukraść, ale łatwiej potem wpaść

W podobny sposób znakuje się przewody napowietrzne, co interesuje również firmy telekomunikacyjne i dostawców energii.

A co właściwie robi policja?

Firmy handlujące złomem i metalami nieżelaznymi poszły inną drogą. Inwestują duże pieniądze w coraz wyższe ogrodzenia, instalacje alarmowe i uzbrojonych strażników. Krótko mówiąc - zaczynają przypominać fortece. To samo dotyczy zakładów przemysłowych, z terenu których też znikają cenne metale.

To nie jest przesada ani panikarstwo. Niemieccy złomiarze coraz częściej atakują także w biały dzień. Zdarzyły się już napady na składowiska złomu z bronią w ręku. Ich personel został sterroryzowany, związany i zakneblowany. Złomiarze-bandyci odjechali ciężarówkami z dużym ładunkiem miedzi.

Fotolia: 11836411

Za tonę miedzzi dostaje się dziś do 10.000 tys. "bagsów"

Firmy bronią się na własną rękę, bo stawki ubezpieczeniowe na metale kolorowe wzrosły od 300 do 400 procent i mało kto może sobie na nie pozwolić. A co na to wszystko policja?

Zarząd stowarzyszenia DVM twierdzi, że główną przyczyną braku zadowalających sukcesów policji w walce ze złomiarzami "jest jej zdecentralizowana struktura. W Niemczech nie ma centralnej placówki policji, w której gromadzono by dane na temat kradzieży metali. Każdy kraj związkowy działa na własną rękę".

A złomiarze nie są w ciemię bici, i kiedy w jednym landzie zaczyna im się robić za gorąco, wtedy po prostu przenoszą się do innego. Wygląda na to, że ta zabawa w policjantów i złodziei potrwa jeszcze jakiś czas. No chyba, że złomiarze zaczną wycinać piłką do metali maszty sieci wysokiego napięcia...

Arne Lichtenberg / Andrzej Pawlak

red.odp.: Małgorzata Matzke