Niemcy: Trwa śledztwo po udaremnionym zamachu na galerię handlową w Essen | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 12.03.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Niemcy: Trwa śledztwo po udaremnionym zamachu na galerię handlową w Essen

Za niedoszłym do skutku zamachem na centrum handlowe w Essen kryje się podobno niemiecki dżihadysta walczący w szeregach tzw. Państwa Islamskiego w Syrii.

Polizei schließt nach Terrordrohung Einkaufszentrum (picture alliance/dpa/B. Thissen)

Galeria handlowa "Limbecker Platz" w Essen

Bulwarówka "Bild", rozgłośnia WDR i agencja prasowa DPA podają, że za udaremnionym, jak się zakłada, przez policję zamachem na galerię handlową "Limbecker Platz" w centrum Essen (Nadrenia Północna-Westfalia), kryje się członek salafistycznego ugrupowania z sąsiedniego Oberhausen. Półtora roku temu miał on wyjechać z Niemiec do Syrii, gdzie walczy w szeregach tzw. Państwa Islamskiego (PI). Jest dobrze znany niemieckim służbom, które go od dawna obserwowały.

Śledztwo trwa

W sobotę (11.03.2017) policja zatrzymała w Oberhausen dwie osoby podejrzane o utrzymywanie kontaktów z podejrzanym o przygotowywanie zamachu dżihadystą. Są one przesłuchiwane, a w ich mieszkaniach przeprowadzono rewizję.

Na podstawie informacji otrzymanych od służb bezpieczeństwa agencja DPA twierdzi, że na ślad domniemanego zleceniodawcy zamachu w Essen natrafiono w Internecie. Federalnemu Urzędowi Ochrony Konstytucji (BfV), czyli niemieckiemu kontrwywiadowi, udało się przechwycić rozmowy prowadzone przez niego z Syrii z terenu opanowanego przez bojówki PI z kilkoma osobami w Niemczech, które nakłaniał do udziału w samobójczym zamachu w centrum handlowym w Essen.

Einkaufszentrum Limbecker Platz in Essen (picture-alliance/dpa/R. Weihrauch)

Fragment wnętrza centrum handlowego "Limbecker Platz" w Essen

Miały one utworzyć tzw. "hit-team", czyli terrorystyczną grupę uderzeniową, atakującą w tym samym miejscu i czasie. Część członków tego zespołu podobno znajdowała się już w Niemczech, a druga część miała dołączyć do nich z zagranicy w dniu zamachu. Nie wiadomo jeszcze, ile osób miał liczyć ów zespół uderzeniowy, kim one są i w jaki sposób planowano przeprowadzić zamach. Można przypuszczać, że przy użyciu ładunków wybuchowych, ponieważ służbom udało się także przechwycić instrukcję ich budowy.

Wciąż nie jest jasne, czy ów domniemany zleceniodawca działał samodzielnie, czy też wypełniał polecenia dowództwa PI kierującego zamachami terrorystycznymi w Europie. Trudno jest udowodnić taki związek, ale z oceny wcześniejszych zamachów bombowych, zwłaszcza tych dokonanych we Francji w 2015 i w Belgii w ubiegłym roku wynika, że PI dysponuje sztabem przygotowującym i koordynującym działania zamachowców-samobójców.

Nowa taktyka?

Powstałe w 2004 roku Niemieckie Centrum do Walki z Terroryzmem (GTAZ), obejmujące 40 różnych urzędów i służb, zajmowało się w ostatnich dniach licznymi przypadkami przygotowań do zamachów terrorystycznych na terenie całych Niemiec. Kontrwywiad, który pierwszy wpadł na ślad przygotowań do zamachu w Essen, zwraca uwagę na zaskakująco dużą liczbę niezwykle konkretnych wskazówek na temat planowanego zamachu, wśród których nie zabrakło informacji o miejscu i czasie ataku.

Można to interpretować dwojako. Albo dżihadyści tym razem działali niefachowo i pozwolili sobie zajrzeć w karty, albo przeciwnie - celowo rozpowszechniają informacje o przygotowywanych zamachach w różnych punktach Niemiec, żeby zmęczyć i osłabić policję oraz tajne służby nadmiarem szczegółów i postawić je na nogi, a uderzyć w innym miejscu.

Na wszelki wypadek policja zamknęła w sobotę 11 marca galerię "Limbecker Platz" i należący do niej podziemny parking oraz stację metra. Przeszukała też ponad 200 sklepów i butików znajdujących się na jej terenie, ale nie znalazła żadnego ładunku wybuchowego. Galeria była zamknięta do końca dnia. Należy ona do największych obiektów tego typu w Niemczech usytuowanych w centrum jednego z miast. Ma 70 tys. metrów kwadratowych powierzchni handlowej, a w soboty odwiedza ją ok. 60 tys. klientów.

DW, afp, dpa / Andrzej Pawlak

Reklama