Niemcy: Sieci spożywcze stawiają na własną produkcję | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 25.10.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Niemcy: Sieci spożywcze stawiają na własną produkcję

Niemieckie sieci spożywcze nie tylko zajmują się sprzedażą, ale coraz częściej produkcją żywności. Edeka hoduje owoce, Lidl produkuje lody, a Rewe piecze własny chleb.

Niemieckie sieci spożywcze coraz częściej zajmują się produkcją żywności (picture alliance/KEYSTONE)

Niemieckie sieci spożywcze coraz częściej zajmują się produkcją żywności

Najwięcej na tym polu robi największa niemiecka sieć spożywcza Edeka, która posiada ponad 17 własnych zakładów mięsnych, 16 piekarni, a do tego winiarnię i zakład produkujący soki. Niedawno Edeka zakupiła sady w Meklemburgii-Pomorzu Przednim o łącznej powierzchni 200 hektarów. – W ten sposób uniezależniamy się od przemysłu, podnosimy naszą elastyczność i zapewniamy długoterminowe zaopatrzenie w towary – argumentuje kierownictwo Edeki. Jej konkurent Rewe ma z kolei cztery zakłady mięsne, których obroty wynoszą 600 mln euro. Własna piekarnia zapewnia przychody rzędu 172 mln. Do tego dochodzą zakłady produkujące ziemię do kwiatów.

Edeka postawiła na sadownictwo

Edeka postawiła na sadownictwo

Aldi mało zainteresowany

Własna produkcja pozwala szybko reagować na zmiany rynkowe, a w konsekwencji przynosi większe dochody niż zwykła sprzedaż dostarczonych produktów – informuje Rewe.

Również Grupa Schwarz, do której należy Lidl i Kaufland produkuje własną wodę mineralną, napoje, wędliny, pieczywo, czekoladę i suszone owoce. Niedawno ruszyła też własna fabryka lodów.

Tylko Aldi nie przechodzi jeszcze na nowy trend. Jedynym wyjątkiem są dwie palarnie kawy, które Aldi Süd posiada od dziesięcioleci.

Trudno odróżnić

Ekspert ds. marketingu w Wyższej Szkole Ekonomicznej Martin Fassnacht wyjaśnia zalety posiadania własnych zakładów produkcyjnych: - Zwiększają one dochody sieci handlowych, bo mogą kasować zyski, które w innym przypadku musiałyby oddać producentom – mówi Fassnacht. – Poza tym gwarantują dla siebie dostawy, nawet jeśli w branży dojdzie do chwilowych niedoborów – dodaje Marco Atzberger z Instytutu Badania Handlu w Kolonii.

Tylko konsument może mieć problem z rozróżnieniem towarów z własnej produkcji od towarów innych producentów. Sieci spożywcze chętnie chowają je za innymi nazwami. W Rewe wędliwny własnej produkcji sprzedawane są pod nazwą zakładów „Wilhelm Brandenburg”, a wina Edeki kupimy z etykietką winiarni Rheinberg.

Katarzya Domagała/dpa