Niemcy: Rośnie niechęć do cudzoziemców i muzułmanów | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 07.11.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Niemcy: Rośnie niechęć do cudzoziemców i muzułmanów

Niemcy są coraz bardziej nieprzychylni cudzoziemcom, zwłaszcza na wschodzie kraju. Demokracja jest zagrożona – ostrzegają autorzy przeprowadzonego w Lipsku badania nad autorytaryzmem.

Skrajnie prawicowa demonstracja Pro Chemnitz (wrzesień 2018): tęsknota do rządów „twardej ręki” (picture-alliance/AP Photo/J. Meyer)

Skrajnie prawicowa demonstracja Pro Chemnitz (wrzesień 2018): tęsknota do rządów „twardej ręki”

Co trzeci Niemiec uważa, że cudzoziemcy przyjeżdżają do jego kraju tylko po to, żeby wykorzystać tamtejszy system opieki społecznej. Na wschodzie Niemiec takiego zdania jest wręcz co drugi mieszkaniec. Podobnie wiele osób jest przekonanych, że Republika Federalna Niemiec została „w niebezpiecznym stopniu zalana obcym żywiołem” (ogółem 35,6 proc.; na wschodzie Niemiec 44,6 proc.). Takie wyniki przyniosło „Badanie nad autorytaryzmem” przeprowadzone w Lipsku. – Ponad 30 proc. ludzi w Niemczech jest w tej chwili skłonne podzielać ksenofobiczne opinie – mówi prowadzący badanie Oliver Decker z lipskiego Centrum Badań nad Prawicowym Ekstremizmem i Demokracją. Jest to „bardzo, bardzo dużo”. W landach zachodnioniemieckich odsetek ludzi nastawionych rasistowsko i ksenofobicznie jest niższy od przeciętnej ogólnokrajowej, ale też wysoki, bo wynosi 22 procent. 

Instytut Deckera od 2002 roku przygotowuje co dwa lata reprezentatywne badanie na temat autorytarnych i skrajnie prawicowych tendencji w Niemczech. Dotychczas badanie było znane pod nazwą „Badanie środka”, a powstaje we współpracy ze zbliżoną do partii Zielonych Fundacją im. Heinricha-Boella i związaną ze związkiem zawodowym branży metalurgicznej IG Metal fundacją im. Otto Brennera.

Infografik Zentrale Ergebnisse der Autoritarismus-Studie PL

Lipscy naukowcy stwierdzili, że nasiliła się nie tylko ogólna niechęć do imigrantów, ale szczególnie wzrosły uprzedzenia w stosunku do muzułmanów oraz Sinti i Romów. Zwłaszcza ci ostatni wystawieni są na agresję – podkreśla Decker. Prawie 60 proc. badanych przytaknęło na przykład tezie, że Sinti i Romowie mają skłonności do łamania prawa – jest to blisko pięć punktów procentowych więcej niż w 2014 roku.

Badanie wykazało też wzrost zastrzeżeń do muzułmanów. Ponad 44 proc. uczestników badania jest zdania, że powinno się zabronić imigracji muzułmanów do Niemiec (w 2014: 36,5 proc.). A więcej niż co druga osoba (55,8 proc.) uważa, że czasami czuje się z powodu muzułmanów obco we własnym kraju (w 2014: 43 proc.).

Niechęć także do Żydów

Po ostatnich atakach na Żydów, na przykład w Berlinie, antysemityzm w Niemczech znowu częściej pojawia się w mediach. Według lipskiego badania, co dziesiąty Niemiec podziela pogląd, że „żydowskie wpływy także jeszcze dzisiaj” są za duże. Niemal tyle samo jest zdania, iż Żydzi mają w sobie „coś”, co sprawia, że „jakoś do nas nie pasują”. Autorzy badania przypuszczają, że antysemickie nastawienie ma jeszcze więcej Niemców, ale nie przyznaje się do tego, bo wiąże się to z wysokim ostracyzmem społecznym.

W opinii Olivera Deckera nienawiść do cudzoziemców, muzułmanów czy Sinti i Romów nie ma właściwie nic wspólnego z tymi grupami. Tłumaczy to czymś innym: znakomita sytuacja gospodarcza Niemiec w ostatnich latach nie pojawiła się znikąd, kosztowała też niemało wyrzeczeń. Zostały na przykład zredukowane systemy zabezpieczenia socjalnego, co sprawiło, że w ludziach nagromadziła się złość, zniechęcenie i agresja. Potrzebują one upustu i takim wentylem jest ksenofobia.

„Dyktatura większości

– Jest to rozwój zagrażający demokracji w Niemczech – ostrzega Oliver Decker. Bo nawet, jeżeli ponad 90 proc. badanych opowiada się za demokracją, uważają ją za coś innego niż społeczeństwo, w którym wszystkim ludziom przysługują takie same prawa i swobody osobiste.

Oliver Decker: „Ksenofobia znowu przybiera na sile” (picture-alliance/dpa/K. Nietfeld)

Oliver Decker: „Ksenofobia znowu przybiera na sile”

– W wyobrażeniu znacznej większości społeczeństwa demokracja może też być czymś w rodzaju dyktatury większości – tłumaczy naukowiec z Lipska. Ludzie ci wyobrażają sobie, że prawo do ochrony każdej jednostki lub grupy przestaje mieć rację bytu, jeżeli jego zniesienie miałoby służyć dobru ogółu.

Skrajna prawica odnalazła się w AfD

„Badanie nad autorytaryzmem" wykazało też, że wprawdzie stosunkowo nieliczna grupa, ale bądź co bądź prawie osiem procent respondentów uważa, że w pewnych okolicznościach dyktatura byłaby lepszą formą rządów. Jeszcze więcej, bo 11 proc., życzyłoby sobie przywódcy, który „dla dobra ogółu rządzi krajem twardą ręką”. Ksenofobia (55 proc.) i antydemokratyczne nastawienie (13,2 proc.) szczególnie często cechuje zwolenników Alternatywy dla Niemiec (AfD). – Wyborcy manifestujący skrajnie prawicowy światopogląd odnaleźli się w AfD – wyjaśniają autorzy badania. Chociaż także wśród wyborców CDU/CSU, SPD i FDP ksenofobia jest stosunkowo rozpowszechniona, bo dotyczy każdorazowo 20 proc. elektoratu każdej z tych partii.

Antyrasistowska demonstracja w Berlinie (październik 2018): „Ludzie są gotowi bronić demokracji” (picture-alliance/dpa/P. Zinken)

Antyrasistowska demonstracja w Berlinie (październik 2018): „Ludzie są gotowi bronić demokracji”

Polaryzacja społeczeństwa

Oliver Decker wskazuje też na pozytywne tendencje, jakie wykazało badanie. – Możemy powiedzieć, że 30 proc. społeczeństwa w Niemczech jest zdecydowanie nastawione demokratycznie i wolnościowo – mówi naukowiec. Nie wydaje się to na pierwszy rzut oka dużo, ale ludzie ci są gotowi bronić demokracji i akceptować także inne stanowiska.

Ponadto nawet, jeżeli znaczna część Niemców w ambiwalentny sposób podchodzi do demokracji, nie oznacza to, że automatycznie opowiadają się oni za autorytaryzmem. Ale jednocześnie 40 proc. niemieckiego społeczeństwa jak najbardziej popiera autorytarne struktury. – Dlatego mamy w tej chwili do czynienia z tak wyraźną polaryzacją społeczeństwa – reasumuje Oliver Decker.

 

Redakcja poleca

Reklama