Niemcy o Władysławie Bartoszewskim: „Był dla nas darem” | Nazizm, faszyzm, demokracja – Historia najnowsza Niemiec | DW | 19.02.2022
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

100-lecie urodzin Władysława Bartoszewskiego

Niemcy o Władysławie Bartoszewskim: „Był dla nas darem”

Był dla nas darem, wybawieniem, budowniczym mostów – tak Władysława Bartoszewskiego wspominają niemieccy politycy i działacze. 19 lutego mija 100. rocznica jego urodzin.

Władysław Bartoszewski - choć przeżył Auschwitz po wojnie kształtował pojednanie z Niemcami

Władysław Bartoszewski - choć przeżył Auschwitz po wojnie kształtował pojednanie z Niemcami

Kiedy pytamy o Władysława Bartoszewskiego, nasi niemieccy rozmówcy są wdzięczni, że mogą się podzielić wspomnieniami. – Nie mogę o nim zapomnieć – mówi były prezydent Niemiec Joachim Gauck w rozmowie z DW. Przyznaje, że odczuwa „podziw i wdzięczność, że taka osoba istniała”. – To był dar dla nas, Niemców, dla Polaków, ale i dla Europy, dla kultury człowieczeństwa – podkreśla.

Gauck, ewangelicki pastor i działacz antykomunistycznej opozycji w byłej NRD, osobiście poznał Bartoszewskiego dopiero po upadku „żelaznej kurtyny”. Wcześniej znał Bartoszewskiego, który w latach 80. zapraszany był jako profesor wizytujący na uniwersytety w zachodnich Niemczech (m.in. do Monachium), tylko z jego tekstów. W 1986 roku Bartoszewski otrzymał Pokojową Nagrodę Niemieckich Księgarzy, jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień w Niemczech. – Już wtedy wiedziałem, że jest on bardzo ważny dla polsko-niemieckiego zbliżenia, zrozumienia i w końcu przyjaźni. To postać, bez której nie wyobrażamy sobie powojennych relacji polsko-niemieckich – podkreśla były prezydent.

Joachim Gauck: „My, Niemcy, musimy być mu wdzięczni”

Joachim Gauck przypomina, że Bartoszewski – więzień obozu Auschwitz – doznał od Niemców wiele zła. – W jednym z wywiadów przyznał, że gdyby mu ktoś 60 lat temu, gdy stał skulony na placu apelowym KL Auschwitz, powiedział, że będzie miał przyjaciół Niemców, obywateli demokratycznego i zaprzyjaźnionego kraju, to powiedziałby, że to wariat. Dla mnie jest on symbolem ludzkiej zdolności do doświadczania gorzkiej niesprawiedliwości, a mimo to wyzbycia się nienawiści – mówi Gauck. Dodaje, że dla wielu Bartoszewski może być wzorem – z tą „cudowną mieszanką siły wiary i ludzkiej przyzwoitości, a do tego humoru”.

Władysław Bartoszewski i Joachim Gauck

Władysław Bartoszewski u ówczesnego prezydenta Niemiec Joachima Gaucka (9.5.2012)

W maju 2012 roku Joachim Gauck, świeżo upieczony prezydent Niemiec, uhonorował Bartoszewskiego z okazji jego 90. urodzin uroczystą kolacją w pałacu prezydenckim. – Dla mnie ważne było, aby jeszcze raz zwrócić uwagę niemieckiej opinii publicznej na tego człowieka z jego ogromną mądrością i siłą – wspomina Gauck. – Istniała między nami silna wewnętrzna więź, o której nie musieliśmy mówić – nasze głębokie umiłowanie wolności. Tego wielu ludzi, także w Europie Zachodniej, nie czuje, bo tak naprawdę nigdy nie tracili wolności albo tylko rzadko – przyznaje były enerdowski dysydent.

Joachim Gauck podkreśla, że Bartoszewski był konserwatywnym katolickim chrześcijaninem, ale „jednocześnie Europejczykiem i nie potrzebował obrazów wroga”. – Całym sercem kochał Polaków i całym sercem kochał Europę – mówi były prezydent Niemiec. Dodaje, że „poprzez swoje otwarcie na świat, wierność wierze, tożsamości narodowej, a jednocześnie europejskiej solidarności i przyjaźni” Władysław Bartoszewski może być przykładem dla konserwatywnych polityków w dzisiejszej Polsce. I nie tylko. – Widzimy w całej Europie, a właściwie w wielu częściach świata, że istnieje coś w rodzaju nowej pokusy myślenia nacjonalistycznego.

Dla Joachima Gaucka Bartoszewski jest jednym z tych, którym Niemcy muszą być zawsze wdzięczni. – Mimo, że doświadczyli niesprawiedliwości, nie odwrócili się, nie stali się wrogami, nie znienawidzili – mówi. 

Podkreśla też, że Władysław Bartoszewski służył Polsce, pełniąc odpowiedzialne stanowiska. Był między innymi ambasadorem, ministrem spraw zagranicznych, a od 2007 roku pełnomocnikiem rządu ds. dialogu międzynarodowego, w tym koordynatorem współpracy polsko-niemieckiej.

Gesine Schwan: „Bartoszewski był jak wybawienie”

Po niemieckiej stronie relacje między Polską a Niemcami koordynowała w latach 2004-2009 Gesine Schwan. 

–Poznałam Władysława Bartoszewskiego jeszcze, gdy był w Monachium – wspomina prof. Schwan. – Pamiętam pewne zabawne, choć typowe dla niego sytuacje. Kiedyś, było to przed 1989 rokiem, spotkałam go przypadkowo na stacji metra w Monachium. Przywitaliśmy się, a on natychmiast na stacji zaczął wygłaszać mi wykład. Już nie pamiętam dokładnie, o czym… Miał zawsze dużo do powiedzenia i wydawało się, że nigdy nie brakuje mu tchu, gdy mówił. Mówił szybko, ale wszystko było zrozumiałe, choć czasem trzeba się było postarać, by wychwycić ironię.

Gesine Schwan i Władysław Bartoszewski

Gesine Schwan i Władysław Bartoszewski

Krótko po tym, jak została koordynatorką niemieckiego MSZ ds. współpracy przygranicznej i międzyspołecznej z Polską, w Warszawie rządził PiS. W rozmowach na temat stworzenia Polsko-Niemieckiej Fundacji na rzecz Nauki jej partnerem po stronie polskiej był Mariusz Muszyński, obecnie wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego. – Choć sama działałam z pozycji krytycznej wobec Niemiec, to nic nie można było zrobić – mówi Gesine Schwan.

Gdy w 2007 roku Muszyńskiego po zmianie rządu zastąpił Bartoszewski, „było to jak wybawienie”. – Współpraca i powołanie Fundacji ruszyły z miejsca – wspomina była koordynatorka.  

Były jednak i trudne momenty, a do nich należały m.in. starcia z ówczesną szefową Związku Wypędzonych, Eriką Steinbach. Bartoszewski nie chciał, by kontrowersyjna chadeczka weszła do rady fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie. – Nigdy nie było między nami sporu, jeżeli chodzi o fundację Związku Wypędzonych i Erikę Steinbach, która miała poglądy nacjonalistyczne – przyznaje Schwan.

Podkreśla, że Bartoszewski nigdy „nie sprzedawał polskich interesów”. – Był patriotą, nie tylko jeżeli chodzi o historię, ale i polskie interesy – mówi, dodając, że kierowały nim takie wartości, jak pokój i porozumienie. – Nie zależało mu na tym, by drugą stronę upokorzyć albo pokonać, ale by konstruktywnie, mając na uwadze interesy własnego kraju, budować mosty, wypracować wspólne stanowiska. To świadczy o tym, jaki był wspaniałomyślny, bo przecież sam tyle od Niemców wycierpiał. Tak też wyobrażał sobie swą ojczyznę, Polskę – jako kraj wspaniałomyślny, a nie ograniczony, który wszystko rozlicza – uważa Gesine Schwan.

Cornelia Pieper: „autorytet moralny”

O wielkiej serdeczności Bartoszewskiego mówi także Cornelia Pieper, obecnie konsul generalna RFN w Gdańsku, a w latach 2009-2013 następczyni Gesine Schwan na stanowisku koordynatorki stosunków polsko-niemieckich. Przypomina sobie, że kiedy objęła to stanowisko, a w Berlinie przebywał akurat Władysław Bartoszewski, spontanicznie do niej zajrzał. Po wizycie odprowadziła go do wyjścia, a on szarmancko wziął ją pod rękę. – Dobrze się rozumieliśmy przez te wszystkie lata – mówi. 

Cornelia Pieper i Władysław Bartoszewski: Dobrze się rozumieliśmy

Cornelia Pieper i Władysław Bartoszewski: "Dobrze się rozumieliśmy"

Dla Cornelii Pieper był jeszcze czymś więcej – autorytetem moralnym i wzorem do naśladowania. – I szczególnie teraz, kiedy mamy konflikt ukraińsko-rosyjski, potrzebujemy znowu takich silnych osobowości, które mogą czerpać ze swojego doświadczenia życiowego i zawodowego – mówi Pieper. 

Pierwszym krokiem Bartoszewskiego i Pieper była wymiana urzędników na najwyższym szczeblu – tak jak od lat robiły to Niemcy i Francja. Bartoszewski był zaangażowany w sprawę upamiętnienia polskich ofiar Trzeciej Rzeszy w Berlinie. Jesienią 2020 roku niemiecki Bundestag wezwał rząd Niemiec do utworzenia w eksponowanym miejscu w Berlinie „miejsca pamięci i spotkań” poświęconego polskim ofiarom wojny. Z jego inicjatywy powstała też m.in. Fundacja Auschwitz-Birkenau, która zapewnia finansowanie długofalowego globalnego programu konserwacji Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau.

Dobra współpraca przyniosła owoce. Dzisiaj, kiedy na poziomie rządów relacje polsko-niemieckie nie są najlepsze, Cornelia Pieper jest przekonana, że na poziomie społeczeństwa są dalej bardzo dobre. Mówi o partnerstwach miast, współpracy naukowej między uniwersytetami, ale i stowarzyszeniach, instytucjach kulturalnych i wielu zaangażowanych ludziach po obu stronach granicy. – Rządy przychodzą i odchodzą, ale przyjaźń polsko-niemiecka trwa tak długo, jak długo ludzie trwają przy sobie, odnajdują się nawzajem, współpracują ze sobą i razem się śmieją – mówi Cornelia Pieper.

Wolfgang Templin: „Budował mosty po obu stronach”

A śmiać można się było też na spotkaniach z Bartoszewskim, który uchodził za trafnego obserwatora i autora dowcipnych wypowiedzi. 

Wolfgang Templin, działacz opozycji demokratycznej w NRD i publicysta, a w latach 2010-2013 kierownik warszawskiego biura Fundacji Heinricha Boella, wspomina, że w tej ostatniej funkcji złożył Bartoszewskiemu wizytę. – Był ciepły dzień, okna otwarte. Siedzieliśmy naprzeciwko siebie przy stole, w dosyć dużej odległości. Ja mówiłem po polsku, a on po niemiecku. Zauważyłem, że trochę niedosłyszy, więc zacząłem mówić głośniej. On pomyślał, że pewnie ja niedosłyszę i też mówił głośniej. W końcu prawie krzyczeliśmy do siebie, każdy z nas w innym języku, choć rozmowa była bardzo przyjazna – śmieje się Templin.

Władysława Bartoszewskiego poznał, kiedy ten przebywał na zachodnioniemieckich uniwersytetach, ale tylko z prasy, którą udało się zdobyć dysydentom. Pierwsze osobiste kontakty miały z Bartoszewskim miejsce w latach 90., a wszystkie spotkania – jak mówi Templin – miały na niego wielki wpływ.

Jedna z debat z udziałem Bartoszewskiego i Wolfganga Templina (drugi od prawej)

Jedna z debat z udziałem Bartoszewskiego i Wolfganga Templina (drugi od prawej)

Podczas jednego z nich – w 2004 roku – kiedy przez Ukrainę przetaczała się pomarańczowa rewolucja, Bartoszewski i Templin uczestniczyli w debacie na temat przyszłości Ukrainy. Byli na niej też inni uczestnicy z Polski i Ukrainy. – Powiedział do nas: „Dorastaliście bardzo różnie, ale waszym wspólnym zadaniem jest wspieranie tego, nad czym sami pracowaliście. Z sukcesami w NRD i w Polsce. A teraz przyszła kolej na Ukrainę. I tylko wtedy, gdy będziecie trzymać się razem i wspierać Ukrainę, będzie ona miała szansę – wspomina Wolfgang Templin. – Te słowa są dziś bardzo aktualne – dodaje.

Dla byłego enerdowskiego dysydenta ważne jest to, że Bartoszewskiemu udało się zbudować mosty. – On budował je po obu stronach – i w Polsce, i w Niemczech – mówi.

„Pod prąd – Pamięć – Pojednanie”

Wolfgang Templin jest jednym z inicjatorów wystawy upamiętniającej Władysława Bartoszewskiego. Od 2018 roku ekspozycja „Bartoszewski 1922-2015. Pod prąd – Pamięć – Pojednanie” wędruje po Niemczech. – Przez cztery lata odwiedziła 24 miasta w prawie całym kraju. Teraz pokazywana jest w Polsce, ale jesienią tego roku ponownie zawita do Niemiec – mówi kurator wystawy Marcin Barcz, wieloletni asystent Władysława Bartoszewskiego. – Powstaje także mniejsza wersja tej wystawy – dodaje.

Marcin Barcz i Władysław Bartoszewski

Marcin Barcz i Władysław Bartoszewski

Jak mówi, wystawa pokazywana w Niemczech uświadomiła mu, jak wielu znajomych i przyjaciół miał w Niemczech Władysław Bartoszewski. W niektórych miejscach na otwarcie przyszło nawet 300 osób. Dzięki zaangażowaniu nauczycieli przychodzą też młodzi ludzie. – Pewien uczeń powiedział mi, że wystawa otworzyła mu oczy na historię z innego punktu widzenia – mówi Barcz.

Podczas spotkań w Niemczech i on lepiej poznaje zmarłego w 2015 roku Bartoszewskiego. Na wystawę w Berlinie przyszła młoda kobieta, która powiedziała, że Władysław Bartoszewski podczas wojny uratował jej dziadka – matematyka ze Lwowa, Edwarda Szpilrajna. W ramach Rady Pomocy Żydom wystawił mu fałszywe dokumenty. Szpilrajn przeżył wojnę, a jego wnuczka mieszka w Berlinie. Być może nie byłoby jej na świecie, gdyby nie Bartoszewski.