Niemcy. Gdy radykałowie zawłaszczają rocznice | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 13.11.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Niemcy. Gdy radykałowie zawłaszczają rocznice

Niedawny spór o upamiętnienie Nocy Kryształowej w Berlinie pokazuje, jak żałoba może stać się przedmiotem politycznej gry.

Antyimigrancka demonstracja w Chemnitz. Sierpień 2018

Antyimigrancka demonstracja w Chemnitz. Sierpień 2018

Niemcy, 9 listopada tego roku. Kanclerz Angela Merkel przemawia w synagodze przy Rykestrasse w Berlinie, największej w całym kraju. Merkel wspomina ofiary pogromów antyżydowskich z Nocy Kryształowej i ostrzega przed „wywołującym obawy antysemityzmem” w Niemczech. W tym samym czasie członkowie stowarzyszenia „My dla Niemiec” maszerują przez dzielnicę rządową w zainscenizowanym „marszu żałobnym”.

Zezwolenie na pochód wydał w ostatniej chwili Sąd Administracyjny w Berlinie, uchylając wcześniejszą decyzję władz miasta, które zakazały jego organizacji. Przemarszowi stowarzyszenia „My dla Niemiec”, uważanego za radykalnie prawicowe, towarzyszą kontrdemonstracje.

Berliński „marsz żałobny" nie jest odosobnionym przypadkiem. Środowiska prawicowe w Dreźnie regularnie organizują tak zwane „marsze pamięci” w rocznicę alianckich nalotów, które zniszczyły miasto w lutym 1945 roku. Po śmierci 35-letniego Niemca w Chemnitz, śmiertelnie ugodzonego nożem podczas bójki z uchodźcami, skrajna prawica organizowała także tam „marsze żałobne”.

Angela Merkel podczas uroczystości w synagodze w Berlinie

Angela Merkel podczas uroczystości w synagodze w Berlinie

Ksenofobiczne hasła, zamiast zadumy: wszystkie te marsze łączy to, że wykorzystują do swoich celów okazje, które coś upamiętniają – tak określa to badacz skrajnej prawicy Florian Hartleb. W Chemnitz w tłumie widać bowiem było nie tylko ciemne ubrania i kwiaty, ale też narodowe flagi i zaciśnięte pięści.

Jeden dzień, kilka rocznic

Szczególne w 9 listopada jest to, że dzień ten można przyporządkować kilku wydarzeniom. To rocznica Nocy Kryształowej, ale też upadku Muru Berlińskiego oraz powołania Republiki w 1918 roku. Właśnie na ten fakt wskazał sąd w Berlinie, znosząc zakaz marszu wydany przez miejskie władze.

Sąd zwrócił uwagę nie tylko na prawo do wolności wyrażania poglądów, nie dostrzegając „jednoznacznych sprzeczności” z upamiętnianiem 9 listopada. Podkreślił też, że 9 listopada nie jest świętem państwowym poświęconym pamięci o zbrodniach nazizmu i Holokauście. Berliński senator spraw wewnętrznych Andreas Geisel widzi to zupełnie inaczej. – Nie powinniśmy dłużej, pod płaszczykiem wolności wypowiedzi, tolerować skrajnej prawicy – mówił uzasadniając wydany przez siebie zakaz. 

Zdaniem badacza skrajnej prawicy Floriana Hartleba, nałożenie się na siebie kilku rocznic w tym samym dniu, jest na rękę radykałom. – 9 listopada można wybrać sobie tę okoliczność, która akurat pasuje – mówi. Jak dodaje, już samo słowo „marsz” powinno przypominać o pogromach Nocy Kryształowej, co jest jednak ignorowane.

Mobilizacja przeciwników

Zmiana znaczenia bombardowań Drezna z 1945 ma długą tradycję. 13 lutego 1990 roku – kiedy istniała jeszcze NRD – w mieście przemówienie wygłosił znany brytyjski negacjonista Holocaustu David Irving, w którym mówił o ludobójstwie dokonanym przez aliantów. Przemówienie dało początek corocznym marszom. Początkowo przyciągały one tylko nieduże grupy neonazistów, ale po kilkunastu latach było ich coraz więcej. W roku 2010 w Dreźnie było ponad 6 tysięcy uczestników.

Ludzki łańcuch w Dreźnie

Ludzki łańcuch w Dreźnie

Ale w mieście doszło też do mobilizacji przeciwników, którzy zaczęli blokować przemarsze skrajnej prawicy. Mieli oni liczebną przewagę, około 10 tys. osób utworzyło gigantyczny ludzki łańcuch, otaczający całe centrum. Do akcji tej wezwały partie polityczne, kościoły, związku zawodowe i zrzeszenia przemysłowe. Łańcuch tworzony jest odtąd każdego roku 13 lutego. Prawicowcy zaczęli zaś unikać tej daty.

Z pomocą AfD

Wbrew rozpowszechnionej opinii, wzrost znaczenia ruchów skrajnie prawicowych nie musi być ściśle związany z rosnącą liczbą imigrantów w Niemczech. Ogólna tendencja jest co prawda widoczna: w roku 2015, czyli kiedy do Niemiec przybywało najwięcej uchodźców, w różnych demonstracjach wzięło udział prawie 60 tys. prawicowych radykałów (dane rządu RFN). Ale potem ich liczebność wyraźnie się zmniejszyła. Ostatnio znowu jednak zauważalnie wzrosła. Na przykład, od lipca do września tego roku, prawicowe marsze, demonstracje i obchody rocznic zgromadziły prawie 7 tys. neonazistów. Przed rokiem było to o połowę mniej.

Florian Hartleb zauważa też w partii Alternatywa dla Niemiec wyraźne tendencje do przekręcania historii. Jednym z przykładów jest, jego zdaniem, wypowiedź Alexandra Gaulanda, który nazwał rządy nazistów „ptasim kleksem” w historii kraju. Dlatego nie powinno się patrzeć na grupy prawicowe tylko przez pryzmat aktualnej polityki – mówi Hartleb.

Redakcja poleca

Reklama