Niemcy. Eldorado dla kieszonkowców | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 18.08.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Niemcy. Eldorado dla kieszonkowców

Najnowsze dane niemieckiej policji potwierdzają, że kradzież kieszonkowa w Niemczech to niezwykle dochodowy interes.

Dokładnych danych brak, jednak policja odnotowała w ostatnich latach wyraźny wzrost tych kradzieży. Jak wynika z policyjnych statystyk w ubiegłym roku zarejestrowano 157 069 przypadków kradzieży dokonanych przez kieszonkowców. To jest o 15,8 procent więcej niż w roku 2013 (135 617 przypadków). Tylko na dworcach kolejowych doszło w 2014 r. do 35 760 wykroczeń tego typu, tj. o 19 procent więcej niż rok wcześniej. Ta tendencja utrzymuje się także w roku bieżącym.

Nie zawsze tak było

Jak wynika z danych policyjnych w 2008 r. odnotowano 100 tys. kradzieży kieszonkowych, o 20 tys. mniej niż w 2004 roku. Policja wychodzi jednak z założenia, że inaczej, niż podają oficjalne statystyki, liczba kradzieży jest dwa razy większa. Wielu przypadków kradzieży poszkodowani w ogóle nie zgłaszają, gdyż skradzione sumy są zbyt małe. A okradzieni turyści rzadko szukają kontaktu z policją.

Kim jest przestępca?

W ubiegłym roku poprowadzono dochodzenie w przypadku 7869 podejrzanych. Dwie trzecie z nich stanowili mężczyźni. Udział kobiet był wśród kieszonkowców wyższy niż w przypadku innych rodzajów kradzieży. Za każdym razem 16 procent podejrzanych stanowiła młodzież i osoby dorosłe do 21. roku życia. Udział podejrzanych obcokrajowców wynosił 72 procent. Złodziejami są nie tylko pojedyncze osoby, lecz pary, grupy oraz rodziny. Jak poinformował jeden z ekspertów „mamy włącznie do czynienia z przestępcami podróżującymi po całej Europie”.

W niektórych regionach Europy Wschodniej oraz w Północnej Afryce prowadzi się nawet specjalne szkolenia dzieci i młodzieży w "sztuce" kradzieży kieszonkowej.

Ulubiona ofiara kieszonkowców

Ofiarą kradzieży padają najczęściej osoby starsze, kobiety z torebkami oraz zagraniczni turyści. Wielu z nich nosi przy sobie wartościowe smartfony. Otwarte granice w Europie pozwalają złodziejom czy cały szajkom bez trudu wjechać do Niemiec i równie szybko je opuścić.

Złodzieje wyszukują sobie osoby najsłabsze. Często okradają śpiących pijanych mężczyzn w stacjach kolejki podziemnej. Z upodobaniem kręcą się przy turystach z krajów azjatyckich, gdyż ci mają przy sobie sporo gotówki. Ulubionym obiektem zainteresowania kieszonkowców są plecaki.

Miejsce kradzieży

Najpewniej złodzieje czują się dużych aglomeracjach. Aż w 60 procentach do kradzieży dochodzi w miastach liczących co najmniej 500 tys. mieszkańców. Niechlubne pierwsze miejsce zajmuje Berlin, w którym działa około 20 tys. kieszonkowców. Jednak proporcjonalnie do liczby mieszkańców stosunkowo często kieszonkowcy kradną też w Duesseldorfie, Kolonii, Hamburgu i Dortmundzie. Liczba kradzieży w Monachium jest wyjątkowo mała. Tłumaczy się to surowym wymiarem sprawiedliwości w Bawarii. Złapanym grozi tu bezwarunkowa kara więzienia.

Policyjna prewencja

W Niemczech działają specjalne grupy dochodzeniowe policji kryminalnej, które zajmują się wyłącznie kieszonkowcami. Funkcjonariusze ubrani po cywilnemu obserwują zgiełk na dworcach, w pasażach i ulicach handlowych, w pobliżu osobliwości czy zabytków miejskich. Często są w autobusach i miejskiej kolejce. Ulubionym miejscem działania kieszonkowców są także świąteczne jarmarki, festiwale piwne i mecze piłki nożnej. Funkcjonariusze rozpoznają złodziei po ich zachowaniu czy spojrzeniach. Śledzą ich i starają się przyłapać na gorącym uczynku. Jednak deptanie kieszonkowcowi po piętach jest niejednokrotnie trudne i nie zawsze uwieńczone sukcesem. Kary dla kieszonkowców są z reguły stosunkowo niskie i dlatego szybko wracają oni do starego procederu.

DPA / Alexandra Jarecka

Reklama