Niemcy: dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność trzeba dowieść samemu | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 03.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Niemcy: dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność trzeba dowieść samemu

Niepełnosprawna kobieta starała się o pracę sekretarki w Bundestagu. Bez skutku. Czy to przypadek dyskryminacji? Nie, orzekł sąd pracy. Wszyscy muszą sami udowodnić, że byli dyskryminowani .

Niepełnosprawni pracownicy mają prawo do odszkodowania, jeśli w procesie rekrutacji ze względu na stopień niepełnosprawności doświadczyli dyskryminacji. Jednakże w przyszłości o odszkodowanie mogą ubiegać się tylko te osoby, które dowiodą, że doszło do dyskryminacji. Przypuszczenie, że brak uzasadnienia decyzji w pisemnym zawiadomieniu o nieprzyjęciu kandydata do pracy jest dowodem na dyskryminację, nie jest podstawą do otrzymania odszkodowania.

Sprawa, o której orzekł sąd dotyczyła sekretarki z trzynastoletnim stażem pracy w Urzędzie Prezydenta. Kobieta o ograniczonej sprawności fizycznej miała po długiej chorobie zmienić miejsce pracy na inne. W 2009 zwróciła się do Urzędu Prezydenckiego i administracji Bundestagu z pytaniem o wolne miejsca pracy dla sekretarek. Rok później Bundestag rozpisał konkurs na stanowisko sekretarki w biurze wiceprzewodniczącej Partii Lewica, posłanki Petry Pau. Kobieta złożyła aplikację o pracę. Miała wymagane kwalifikacje i została zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną.

Lecz wkrótce potem przyszła informacja o nieprzyjęciu jej. Bez uzasadnienia tej decyzji. Niedoszła sekretarka zapowiedziała, że złoży wniosek o odszkodowanie w wysokości 7 500 euro. Bundestag zaznaczył, że to nie jej niepełnosprawność wpłynęła na decyzję komisji rekrutacyjnej, tylko rozmowa, w której nie przekonała komisji, że jest właściwą kandydatką. Wypadła w niej, jak napisano, „zdecydowanie gorzej” od innych kandydatek, które także posiadały stosowne kwalifikacje zawodowe.

Pozew odrzucony z braku dowodów na dyskryminację

Matthias Berg (contergangeschädigt)

Matthias Berg pracuje jak wszyscy pełnosprawni w urzędzie powiatowym w Esslingen - jest szefem wydziału i kieruje 400 pracownikami.

Kobieta pozwała Bundestag, lecz nie odniosła sukcesu. „Skarżąca nie przedstawiła żadnych dowodów, które stanowiłyby poszlakę, że była dyskryminowana ze względu na niepełnosprawność”, orzekł ósmy senat Federalnego Sądu Pracy w Niemczech. Pracodawca nie uzasadnił wprawdzie decyzji komisji kwalifikacyjnej, jednakże nie musiał tego uczynić, jeśli zatrudnia przewidzianą ustawowo liczbę osób niepełnosprawnych, czyli 5 procent. W administracji Bundestagu 10 proc. to osoby niepełnosprawne.

Orzeczenie to stanowi kolejny, ważny element niemieckiego prawodawstwa antydyskryminacyjnego, powiedziała rzeczniczka Sądu. W praktyce wygląda to tak, że osoby niepełnosprawne mogą domagać się od pracodawcy odszkodowania za dyskryminację tylko wtedy, jeśli same dostarczą dowodów na to, że były dyskryminowane ze względu na swą niepełnosprawność.

dpa/Barbara Cöllen

Reklama