Niemcy: „Die Partei“ – partia tylko pozornie satyryczna | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 19.09.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Niemcy: „Die Partei“ – partia tylko pozornie satyryczna

Partia ta przyjęła prostą nazwę: „Die Partei“. Swoje satyryczne przesłanie kieruje do niemieckich polityków, szczególnie ostro szydzi z populistycznej AfD. Kto kryje się za „Partią”?

Deutschland Martin Sonneborn Wahlplakat für Die Partei enthüllt (picture-alliance/dpa/S. Stache)

Szef "Die Partei" Martin Sonneborn odsłania plakat wyborczy

Satyra polityczna nie zawsze bywa wesoła, a w Niemczech najwidoczniej porusza się na minimalnej granicy dopuszczalności dowcipu. Satyryczna partia Niemiec „Die Partei” (Partia) pokazała teraz, do czego jest zdolna.

Jej najnowszy trick: przechwyciła 31 prywatnych grup Facebooka założonych przez sympatyków Alternatywy dla Niemiec (AfD) robiąc sobie cyrk z rasistowskich i ksenofobicznych skłonności tej partii. Akcją tą przeprowadzoną kilka tygodni przed wyborami do Bundestagu "Die Partei" sparaliżowała praktycznie wysiłki AfD, by elektronicznymi kanałami dotrzeć do potencjalnych wyborców. Zwykle partie nie pozwalają sobie na takie metody, ale „Die Partei” działa na innych zasadach - chce być partią aktywnego protestu. 

DIE PARTEI Shahak Shapira AFD Hack Videobotschaft (Facebook/Shahak Shapira)

Aktywista „Die Partei“ Shahak Shapira włamał się do facebookowych grup AfD

Partia na rzecz pracy, państwa prawa, ochrony zwierząt

„Die Partei” założyli byli dziennikarze magazynu satyrycznego „Titanic" a ich pierwotnym założeniem było wykpienie niemieckich partii. Jej nazwa jest też akronimem podejmowanych przez polityków rozpaczliwych prób wtłoczenia do swoich programów tylu zbożnych celów, jak to możliwe. PARTEI, to: „Partei für Arbeit, Rechtsstaat, Tierschutz, Elitenförderung und basisdemokratische Initiative" (w wolnym tłumaczeniu: Partia na rzecz pracy, państwa prawa, ochrony zwierząt, wspierania elit i inicjatyw umacniających podstawy demokracji). Trudno zmieścić więcej.

„Die Partei" jest też aluzją do enerdowskiej Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec – SED, która z racji swojej wszechwładzy nazywana była po prostu „die Partei”. Oficjalne cele partii są zbiorem bezsensownych politycznych frazesów. W swoim programie wyborczym domaga się m.in. „przeforsowania absolutnej, uniwersalnej, ogólnej sprawiedliwości a przynajmniej dwa razy tyle sprawiedliwości, ile domaga się SPD. Skargi na temat rzekomej niesprawiedliwości należy tłumić przemocą”.

Jednym z punktów programu jest „Sposób obchodzenia się z Erdoganem". Czytamy w nim: „Szaleniec z Bosforu Erdogan zostanie zwabiony do Niemiec, aresztowany, osadzony w więzieniu a potem wymieniony za Deniza Yücela. O ile Yücel miałby być już na wolności, ostatni punkt odpada. Siły okupacyjne NATO w Turcji zostaną wzmocnione”.

Deutschland Martin Sonneborn von der PARTEI (picture-alliance/dpa/P. Seger)

Sonneborn w Parlamencie Europejskim: nigdy nie wiadomo, na ile poważne są jego wystąpienia

Czarny humor całkowicie w stylu „Titanica” pojawia się w rozdziale „Górna granica liczby uchodźców”: „Górna granica liczby przyjmowanych uchodźców będzie – w duchu partii chadeckich – definiowana co roku od nowa. Niemcy nie mogą przyjąć więcej uchodźców niż Morze Śródziemne”.

Powiesić nazistę

Od założenia partii w 2004 r., liczba jej sympatyków rośnie. Jak sama podaje, liczy obecnie 24 tys. członków, niewiele mniej niż AfD skupiające 25 tys. osób. Głosy oddane na „Die Partei” na przestrzeni tych kilkunastu lat przyniosły jej niebagatelne dotacje z budżetu w wysokości 131 tys. euro.

Mimo tego sukcesu nigdy nie zdobyła mandatu do lokalnego parlamentu, nie mówiąc o Bundestagu. Ale w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 uzyskała 0,63 głosów a po uwieńczonej sukcesem skardze, którą razem z innymi małymi partiami złożyła do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, dostała się do PE.

Jako pierwszy i do tej pory jedyny eurodeputowany zasiadł w PE szef i współzałożyciel „Die Partei” Martin Sonneborn. Były reporter satyrycznego magazynu ZDF „heute-show" jest w PE członkiem Komisji Kultury i Edukacji i zyskał sobie miano polityka, z którym nigdy nie wiadomo, czy mówi poważnie czy nie. We wrześniu 2016 Sonneborn zaproponował w swoim wystąpieniu, żeby Irlandia opuściła UE, bo prawie nie obłożyła podatkami Apple'a.

Także w obecnej kampanii wyborczej do Bundestagu „Die Partei" nie omija żadnej okazji, by się wyhasać. Z uwagi na niemiecko-tureckie napięcia polityczne wystawiła jako swojego kandydata na kanclerza niemiecko-tureckiego pisarza, reżysera i satyryka Serdara Somuncu. Somuncu latami czytał publicznie fragmenty „Mein Kampf” Hitlera, by pokazać absurd tego „dzieła” i parodiował „Führera”.

Deutschland Bundestagswahl Wahlplakat Die Partei (picture-alliance/dpa/J. Carstensen)

Posunęła się „Die Partei“ za daleko? Plakat wyborczy 2017

Można się było spodziewać, że prędzej czy później pojawi się pytanie, czy „Die Partei” nie posuwa się za daleko. Głośnym przykładem są plakaty z napisem „Tutaj mógłby wisieć nazista!”. Można je zobaczyć na latarniach w Berlinie, Saksonii-Anhalckiej i w Badenii-Wirtembergii. Na zarzut, że plakaty są wezwaniem do przemocy, rzecznik partii Steffen Retzlaff odpowiada: „Niektórzy mogą sobie nie poradzić z urokiem i dwuznacznością naszych plakatów”.

Hasło „Tutaj mógłby wisieć nazista!” jest zarazem parodią akcji partii „Die Rechte” przeprowadzoną podczas wyborów krajowych w Saksonii-Anhalckiej w marcu 2016. Akurat przed schroniskiem dla azylantów prawicowa partia zabiegała o głosy wyborców hasłem: „Wieszamy nie tylko plakaty”.

Ben Knight / Elżbieta Stasik

 

Reklama