Niemcy: Co zrobić z ulubioną sztuką Hitlera? | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 22.05.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Niemcy: Co zrobić z ulubioną sztuką Hitlera?

Znalezienie „Kroczących koni“ nazistowskiego rzeźbiarza Josefa Thoraka zrodziło pytanie, w jaki sposób obchodzić się z „nazistowską sztuką”? Ukrywać ją, czy pokazywać w muzeach?

Spektakularnego znaleziska funkcjonariusze berlińskiej policji kryminalnej dokonali w środę (20.05.2015). Podczas szeroko zakrojonych rewizji przeprowadzanych w całych Niemczech, w magazynie w Bad Duerkheim (Nadrenia-Palatynat) odkryli ważące tony, monumentalne rzeźby, wśród nich stojące niegdyś przez kancelarią Hitlera „Kroczące konie” z brązu dłuta Josefa Thoraka, rzeźby Fritza Klimscha i wielką (5 x 10 metrów) płaskorzeźbę dzieła Arno Brekera. Wszyscy ci trzej artyści byli pupilkami Hitlera.

Deutschland Bildhauer Arno Breker

Mistrz monumentalizmu: Arno Breker w roku 1985

Inaczej niż w przypadku sztuki zrabowanej przez nazistów, tym razem chodzi o dzieła albo zlecone przez nazistów, albo nadużywane przez nich do propagandowych celów. Co stanie się z rzeźbami znalezionymi w środę, jeszcze nie wiadomo. Najpierw pozostaną pod pieczą policji, potem staną się przypuszczalnie własnością federalną, o ile prawa do nich nie będą się domagali spadkobiercy dawnych właścicieli lub artystów.

Dzieła sztuki odkryte w Bad Duerkheim przeznaczone były prawdopodobnie do sprzedaży. Oczywiście nielegalnej, bo też nazistowska sztuka z reguły nie jest obiektem handlu na oficjalnym rynku, wyjaśnia w rozmowie z Deutsche Welle Christian Fuhrmeister, historyk sztuki z Centralnego Instytutu Historii Sztuki w Monachium.

– Na dzieła stworzone dla nazistowskich Niemiec do celów reprezentacyjnych lub na monachijską „Wielką Niemiecką Wystawę Sztuki” z 1937 roku, jest popyt – mówi Fuhrmeister. Szerokiej publiczności dzieła preferowane przez Hitlera czy kupione przez funkcjonariuszy NSDAP nie są dostępne. – Istnieją jednak prywatni kolekcjonerzy sztuki w Niemczech, w USA, także Rosji, którzy są zafascynowani tą sztuką. Do obiektów będących w ich posiadaniu, nie sposób dotrzeć – przyznaje ekspert.

Odnalezienie przez historyków sztuki zaginionych dzieł nazistowskich artystów jest prawie niemożliwe. – Ich poszukiwanie jest równoznaczne z klasyczną pracą detektywa – podsumowuje Christian Fuhrmeister.

Dzieła propagandowe i martwa natura

Pojęcie „sztuka nazistowska“ kryje w sobie wiele: mieszczą się w nim typowe dzieła tworzone do celów propagandowych, jak choćby rzeźby gloryfikujące robotników albo żołnierzy na froncie, ale też dalekie od ideologii obrazy z martwą naturą, kwiatami, zwierzętami, portrety przemysłowych bossów i ich żon, krajobrazy. – Uczelnie i wydziały historii sztuki długo w ogóle nie zajmowały się sztuką nazistowską – ubolewa Fuhrmeister. W badaniach sztuka ta była tabu. – Zarzucano, że to wszystko kicz, inni uważali, że to tylko propaganda a w żadnym wypadku nie można mówić o sztuce – dodaje. Sytuacja ta sprawiła, że przez dziesięciolecia ten drażliwy temat nie był poruszany a jeżeli tak, to bardzo ostrożnie. Dopiero w ostatnich latach naukowcy zaczęli bardziej intensywnie zajmować się oficjalną sztuką nazizmu.

Na pewno nie ukrywać

Österreich Bildhauer Josef Thorak

Josef Thorak pracował nad popiersiem Goebbelsa

Pytanie, jak ma wyglądać „właściwe” obchodzenie się z nazistowską sztuką? – Na pewno nie można jej ukrywać – uważa Fuhrmeister. Bo też to, co ukryte, fascynuje, jest źródłem legend i mitów. – Musimy ją zdemitologizować, co sprawi, że przestanie być też demonizowana – mówi monachijski historyk sztuki. Większości ludzi nazistowska sztuka kojarzy się bowiem z gloryfikacją nazizmu. Tymczasem zaledwie trzy procent tej sztuki stanowiły dzieła propagandowe, gloryfikujące wojnę albo wojsko.

W Nowej Pinakotece w Monachium podjęto już decyzję, jak obchodzić się z tą sztuką: będzie wystawiana. W pokazywanej obecnie wystawie „Przeciw sztuce – sztuka wynaturzona – sztuka nazistowska – zbiory po 1945” („Gegen Kunst – 'Entartete Kunst' - NS-Kunst - Sammeln nach '45”) prezentowane są dzieła wyklęte przez nazistów jako „sztuka zdegenerowana” (Erntarnte Kunst) a obok dzieła powstałe na zlecenie nazistów. Obrazy i rzeźby nazistowskich artystów nie są jednak traktowane na tej wystawie jako dzieła, tylko jako świadectwa epoki. Artyści wyklęci przez nazistów stają na monachijskiej wystawie niejako oko w oko z nazistowskimi protegowanymi, takimi jak Adolf Ziegler czy właśnie autor „Kroczących koni” Josef Thorak.

Badania dopiero się rozpoczynają

Deutschland Ausstellung Gegen Kunst Pinakothek der Moderne

Rzeźba Thoraka w monachijskiej Nowej Pinakotece

Wystawa w Monachium przypomina zorganizowaną przez NSDPA w 1937 roku także w Monachium „Wystawę sztuki zdegenerowanej” i „Wielką wystawę sztuki niemieckiej”, gdzie zderzyły się dwa światy – sztuka dyskredytowana przez nazistów i przez nich gloryfikowana. Ukrywanie nazistowskiej sztuki w magazynach jest błędem, uważają kuratorzy wystawy w Nowej Pinakotece. Trzeba podjąć próbę konfrontacji z przeszłością.

– Tak jak sprawa Gurlitta uskrzydliła badania proweniencji, tak zainteresowanie odkrytymi teraz pracami być może doprowadzi do nasilenia dyskusji wokół sztuki lat 30-tych i 40-tych XX wieku – ma nadzieję Fuhrmeister. – 70 lat po zakończeniu wojny pod wieloma względami zaczynamy dopiero badania nad sztuką czasów nazizmu – dodaje.

Kristina Reymann-Schneider / Elżbieta Stasik