Niemcy chcą surowo karać za ataki na policję i służby ratownicze | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 02.01.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Niemcy chcą surowo karać za ataki na policję i służby ratownicze

Szef niemieckiego resortu sprawiedliwości domaga się surowych kar za ataki na policję i służby ratownicze. Doszło do nich ponownie w noc sylwestrową. Są jednak na porządku dziennym – zaznaczył Heiko Maas

Ataki na policję i służby ratownicze w Lipsku

Ataki na policję i służby ratownicze w Lipsku

Minister sprawiedliwości Niemiec podkreślał we wtorek (2.01.2018) w Berlinie, że tego rodzaju ataki jak w noc sylwestrową są „absolutnie nie do zaakceptowania" i muszą być konsekwentnie i „surowiej karane”. Maas przypomniał, że odpowiednie przepisy zostały już w ub. roku zaostrzone. Za  ataki na funkcjonariuszy policji i w czasie pełnienia służby grozi kara do 5 lat więzienia.

Ataki na policję i służby ratownicze w noc sylwestrową nie są odosobnionymi incydentami – mówił Maas.

– Służby reagowania i służby ratownicze są każdego dnia brutalnie atakowane. Ludzie ci ryzykują dla nas zdrowie i życie, broniąc państwa prawa i pomagając innym. Dlatego zasługują na nasze uznanie i wsparcie – podkreślał szef niemieckiego resortu sprawiedliwości. Maas mówił też o konieczności „skutecznej ochrony” funkcjonariuszy poprzez udostępnienie im lepszego wyposażenia oraz zapewnienie lepszego wyszkolenia i porządnego wynagrodzenia.

Ataki w noc sylwestrową

Berlińska straż pożarna uskarża się w raporcie z nocy sylwestrowej na „masowe ataki na służby ratownicze i ich pojazdy”. W kierunku policji, straży pożarnej i karetek pogotowia strzelano petardami, rzucano butelkami i kamieniami. Były też przypadki grożenia bronią palną załodze jednej z karetek.

Do takich ataków dochodziło też w Lipsku, gdzie 50 chuliganów rzucało w policję petardami, kamieniami i butelkami. W Stuttgarcie w wyniku takich ataków byli ranni. W Salzgitter (Dolna Saksonia) użyto broni palnej. Aresztowano domniemanego sprawcę, 68-letniego niemieckiego obywatela, który miał strzelać do 12-latki i ją ranił.

Wg źródeł policyjnych w noc sylwestrową w Berlinie trzy osoby z 20-osobowej grupy młodych strzelały na jednym ze skrzyżowań z pistoletów alarmowych do radiowozu, który jechał na sygnale na miejsce wypadku. Funkcjonariusze nie zatrzymali się. Pojechali dalej i po chwili wrócili z drugim radiowozem. Młodzi ludzie ponownie ostrzelali funkcjonariuszy. Od jednego z pocisków zapalił się parkujący w pobliżu samochód. Sprawcy ataku uciekli dopiero wtedy, kiedy w miejsce ataku policja ściągnęła posiłki.

W poniedziałek (1.01.2018) wieczorem doszło w Berlinie do kolejnego  ataku na policję. W berlińskiej dzielnicy Neuköln 20-osobowa grupa młodocianych strzelała w kierunku funkcjonariuszy petardami i obrzucała ich butelkami – poinformowała we wtorek (2.01.2018) Komenda Policji w Berlinie.

Związek zawodowy policji domaga się surowego ukarania sprawców.

Czy w Niemczech jest już tak jak w Szwecji i Francji?

Ataki na policję i służby ratownicze zajmują we wtorek niemieckie media, które zastanawiają się: czy stanowią one zagrożenie dla kraju? „Die Welt” porównuje sylwestrowe ataki z rozbojami na przedmieściach szwedzkich i francuskich miast. W opinii berlińskiej gazety, ataki w niemieckich miastach nie osiągnęły jeszcze tak krytycznego poziomu zagrożenia, ale pozwalają przypuszczać, że zmierzamy w tym kierunku.

W Szwecji przestępcze bandy obrzucają policję kamieniami, koktajlami Mołotowa, zamaskowani przestępcy kradną policyjne samochody. Przemoc osiągnęła w Szwecji tak niebezpieczny poziom, że codziennie średnio trzech policjantów poniżej czterdziestki odchodzi tam z zawodu.

Duże zaufania Niemców do policji

Z opublikowanego we wtorek (2.01.2018) rankingu zaufania do instytucji i grup zawodowych wynika, że Niemcy darzą policję ogromnym zaufaniem - 83 proc. Ranking (Trendbarometer) został sporządzony przez instytut Forsa na zlecenie kanałów telewizyjnych RTL i ntv.

 

Barbara Cöllen (dpa, afp)

Redakcja poleca