Niebezpieczne znalezisko w niemieckiej elektrowni atomowej | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 14.03.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Niebezpieczne znalezisko w niemieckiej elektrowni atomowej

Znalezienie w Brunsbüttel dziurawego pojemnika z odpadami jądrowymi wywołało konsternację w firmie Vattenfall. Minister w Szlezwiku-Holsztynie zażądał skontrolowania pod tym kątem wszystkich niemieckich siłowni.

W firmie Vattenfall wszyscy są pełni skruchy. "To nie do przyjęcia; to niemożliwe" - mówi rzecznik koncernu Stefan Müller. "Wyciągniemy konsekwencje". Jest to reakcja na zdjęcia, jakich nikt nie chciałby oglądać w niemieckich siłowniach jądrowych: w składowisku zamkniętej elektrowni jądrowej Brunsbüttel znaleziono przerdzewiały dwustulitrowy pojemnik ze słabo- i średnioradioaktywnymi odpadami jądrowymi.

Verrostete Atommüll-Fässer in Brunsbüttel

Ile dziurawych pojemników przechowuje się w Brunsbüttel, nie wiadomo

Wygląda na to, że firma Vattenfall najpóźniej od grudnia 2011 roku wiedziała o tych problemach. Jednak dopiero w czasie kontroli przeprowadzonej przez TÜV Nord (10.01.12) te nieprawidłowości ujrzały światło dzienne.

Stąd przeprosiny firmy Vattenfall. Jej przedstawiciele twierdzą, że przedsiębiorstwo nie miało obowiązku zameldować o znalezisku. Niemniej po pojawieniu się problemów w siłowni jądrowej Krümmel kierownictwo koncernu obiecało, że będzie informować mimo, że nie musi.

Außenansicht des Kernkraftwerks Krümmel

W siłowni Krümmel też były problemy

Czy można wierzyć zapewnieniom?

A może inne elektrownie jądrowe mają podobne problemy? "W naszych siłowniach odbywają się regularnie kontrole" - zapewnia Petra Uhlmann z E.on-Kernkraft. Twierdzi, że przeprowadza się je co pięć lat.

Rząd musi....

Emil Schmalfuß

Minister sprawiedliwości Szlezwika-Holsztynu Emil Schmalfuß

Minister sprawiedliwości Szlezwika-Holsztynu Emil Schmalfuß (bezpartyjny), który sprawuje nadzór nad siłownią jądrową w Brunsbüttel, żąda mimo wszystko: "Uważam, że kontrole powinno się przeprowadzić w składowiskach elektrowni jądrowych w całym kraju. Wiele pojemników zmagazynowano w czasach, gdy jeszcze nikt się z tym nie liczył, że odpady jądrowe znajdować się tam będą dziesiątki lat, ponieważ po dziś dzień nie mamy dla nich ostatecznego składowiska".

Dlatego rząd musi w znowelizowanym zbiorze przepisów ws. techniki jądrowej sformułować bardziej precyzyjne i surowsze kryteria bezpieczeństwa, "również w odniesieniu do słabo- i średnioradioaktywnych odpadów, składowanych tymczasowo w składowiskach siłowni jądrowych".

Działania doraźne i plany

Verrostete Fässer im Lager des AKW Brunsbüttel

Zamknięta siłownia jądrowa w Brunsbüttel

Na razie kawerny w Brunsbüttel przykryto betonowymi blokami. Rzeczniczka firmy Vattenfall poinformowała, że przy sześciu kawernach zainstalowano stacje pomiaru skażenia radioaktywnego. W planowaniu jest zainstalowanie tam systemu kamer.

Tymczasem ministerstwo nie wyklucza, że w Brunsbüttel znajdują się dalsze przerdzewiałe pojemniki.

Są tam już od 1981 roku

Zawartość 650 z nich przełożono w minionych latach do pojemników z żeliwa, w celu późniejszego przetransportowania do ostatecznego składowiska odpadów jądrowych.

W kawernach znajduje się jeszcze ok. 600 dwustulitrowych pojemników z odpadami - podał Vattenfall. Pojemniki stoją jeden obok drugiego, w odstępie najwyżej 15 cm, częściowo od września 1981 roku.

dapd, dpa / Iwona D. Metzner

red. odp. Bartosz Dudek