Nie całkiem udany eksperyment - kształcenie zawodowe dla Polaków w Niemczech | Praca w Niemczech, rynek pracy, praca bez języka w Niemczech | DW | 30.04.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Praca

Nie całkiem udany eksperyment - kształcenie zawodowe dla Polaków w Niemczech

Byli nadzieją Izby Przemysłowo-Handlowej w Chociebużu. 22 młodych Polaków rozpoczęło w maju 2011 naukę języka, a we wrześniu naukę zawodu. Dla większości skończyło się to porażką, nie tylko ze względu na język.

Rafał Dawidowicz mówi: „Pobyt w Niemczech daje mi dużo korzyści”. Młody Polak znika następnie ze śrubokrętem w ręku pod busem VW, który stoi na podnośniku hydraulicznym. Rafał radzi sobie bardzo dobrze. Już w Polsce ukończył kształcenie w zawodzie mechanika samochodowego. Rok temu przyjechał do Cottbus, żeby kształcić się dalej. Razem z nim na zaproszenie saksońskiej IPH przyjechało w celu zdobycia zawodu w Niemczech 21 innych młodych Polaków. Stało się to dzięki całkowitemu otwarciu 1. maja 2011 roku niemieckiego rynku pracy dla Polaków.

Młodzi Polacy, zanim zasiedli w ławkach szkoły zawodowej, uczyli się języka niemieckiego. Przez pięć dni w tygodniu, po osiem godzin dziennie wkuwali słówka, chodzili w czasie dni wolnych na wycieczki, poznawali kulturę dnia codziennego w Niemczech. „No cóż, nie zawsze było im łatwo”, opowiada Martina Schaar z IPH w Cottbus. Przy okazji informuje o oczekiwaniach Izby, które nie sprawdziły się w praktyce. „Sądziliśmy, że polska młodzież szybciej się uczy.”

Rafał Dawidowicz

Rafał Dawidowicz

W końcu tylko 11 z ogółem 22 uczniów uczęszczało na kurs językowy. Jedni przerwali kurs z powodów osobistych, inni często nie przychodzili na lekcje i nie potrafili potem nadrobić zaległości. Jeden z chłopców nadużywał alkoholu. „Niektórzy byli po raz pierwszy w obcym kraju” - wyjaśnia Martina Schaar - „i wydawało im się, że są na wakacyjnym obozie.” Ostatecznie po roku na kursie językowym było już tylko 6 młodych Polaków.

Szansa dla młodzieży

Oboka Rafała kuł niemiecki w szkole w Cottbus także Paweł Verben. Od 8 miesięcy ma miejsce nauki w zawodzie budowlańca. Razem z kolegą rozbudowuje właśnie strych, wypełnia małe zadania i uprząta gruz wynosząc go do kontenera. „Tutaj lepiej zarobię niż w Polsce”, opowiada ii dodaje: „tu jest więcej pracy niż w Polsce”. Możliwość edukacji zawodowej w Niemczech to jego „życiowa szansa”, zaznacza. Łapie pajdę chleba i siada obok kolegi. Obaj mają właśnie przerwę na posiłek.

Niemieckie cnoty i inne trudności na początku

Opiekun młodych Polaków, Rüdiger Galle, potwierdza, że Paweł dobrze się zaadaptował w Niemczech. Kilka tygodni temu pojechał z kilkoma niemieckimi kolegami do Jeleniej Góry; chciał ich zapoznać z regionalną kuchnią w jego rodzinnych stronach – oczywiście u mamy.

Pawel

Paweł Verben

W nowe środowisko w Niemczech wrósł także Sebastian Szajek. Młody Polak para się od maja 2011 roku opieką nad polską młodzieżą, która przyjeżdża na kształcenie zawodowe. Szajek pomaga, gdzie tylko może. „Porażką wielu młodych Polaków było to, że nie znaleźli dla siebie środowiska, w którym poczuliby się dobrze. Dla wielu różnice kulturowe były zbyt duże. „Spóźnionemu o 15 minut Polakowi, wydaje się, że pojawia się punktualnie”, wyjaśnia Sebastian. W Niemczech, jeśli praca zaczyna się o ósmej rano, to zaczyna się punktualnie o ósmej.”

„Paweł i ja musieliśmy się najpierw dotrzeć”, przyznaje przedsiębiorca budowlany Rüdiger Galle. Wcale nie było to łatwe. „Zdarzało się, że Paweł zapomniał narzędzi, po dniach wolnych od pracy nagle chorował, albo spóźniał się do pracy.” Teraz już nie mają ze sobą problemów.

Brakuje odpowiednich kandydatów

Sebastian Szajek

Sebastian Szajek

Galle nie ma wygórowanych oczekiwań. Zresztą zajmują go inne, ważniejsze sprawy. Tacy jak on oraz Izba Przemysłowa w Cottbus martwią się o przyszłość. Kiedyś nie było miejsc nauki zawodu, była za to kolejka chętnych. Teraz jest 700 miejsc nauki zawodu, na które brakuje chętnych. A to dlatego, że po zjednoczeniu rodzi się w tym regionie coraz mniej dzieci. Ale oprócz tego przedsiębiorcy narzekają na niedokształconych uczniów, na ich ogromne braki w wiedzy podstawowej.

Młodzież bierze w obronę Bruno Reinert z kuratorium oświaty. „Już Sokrates narzekał na upadek młodzieży”, mówi. On żąda przede wszystkim więcej inwestycji w edukację młodzieży. Nie wierzy, że organizowanie edukacji zawodowej dla młodych Polaków rozwiąże problem niedoboru młodzieży w regionie i obsadzenia wolnych miejsc nauki zawodu.

Dwujęzyczność to szansa na dobrą perspektywę zawodową

Galle und Paweł

Galle i Paweł

Cottbuska Izba Przemysłowo Handlowa zdaje się nie zniechęcać trudnościami na starcie. Teraz chce zadbać, aby przy następnych projektach z młodymi Polakami, jak największa ich liczba dotrwała do końca okresu kształcenia. „Chcemy umieszczać polskich uczniów w niemieckich rodzinach”, mówi Szajek. Tak organizatorzy edukacji zawodowej Polaków rozumieją integrację. To ma być integracja od samego początku, zaznacza polski opiekun młodzieży. Ponadto planuje się kursy językowe już w Polsce, a rodzice będą musieli pokryć część kosztów. Młodzież po przyjeździe do Niemiec, będzie musiała się jeszcze i tak jeszcze wiele nauczyć.

Sebastian Szajek sam uczęszcza na dodatkowe lekcje języka niemieckiego. Nikt go nie musi do tego namawiać. „Wiem, jakie korzyści daje znajomość niemieckiego tu, w regionie przygranicznym. Tu trzeba być dwujęzycznym" - zaznacza.

Jan Schilling/BC

Red. odp.: Andrzej Pawlak

Reklama