Nie będzie ożenku giełdy frankfurckiej z nowojorską | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 01.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Nie będzie ożenku giełdy frankfurckiej z nowojorską

Szykowały się zaślubiny gigantów, lecz Komisja Europejska pokrzyżowała ambitne plany. Komisarz Almunia obawia się wypaczenia konkurencji.

Prysnął sen o potędze...

Prysnął sen o potędze...

Pomimo wielomiesięcznych lobbystycznych zabiegów i ustępstw ze strony giełdowych gigantów nie dojdzie do fuzji giełdy we Frankfurcie nad Menem i na Wall Street . "W końcu nie było już innego wyjścia, jak zakazanie tej fuzji" - przyznał unijny komisarz ds. konkurencji Joaquin Almunia w środę (1.02) w Brukseli. Zbyt wielkie były obawy, że połączone giełdy opanowałyby właściwie bez reszty rynek, a takiemu "monopolowi" należy przeciwdziałać. "Ten zakaz ma na celu ochronę europejskiej gospodarki przed fuzją, która zachwiałaby równowagę zdrowej konkurencji i praktycznie ją ukróciła. Byłoby to na szkodę konsumentów" - zaznaczył Almunia.

Zaletą byłaby co prawda większa efektywność, lecz negatywne skutki by przeważały: byłoby mniej innowacji. W trakcie negocjacji obydwie giełdy były gotowe do pójścia na ustępstwa, ale nie zadbały dostatecznie o to, by przekonać Komisję Europejską.

Czy to nie zaszkodzi?

Deutschland Wirtschaft Börse Frankfurt Brüssel stoppt Börsenfusion mit New York

Komisja Europejska dba o utrzymanie zdrowej konkurencji, lecz czy giełdom wyjdzie to na zdrowie?

W łonie Komisji nie było jednak jednomyślności co do zakazu fuzji. Komisarz ds. rynku wewnętrznego Michel Barnier zgłaszał swe zastrzeżenia, bowiem po jego myśli byłoby powstanie silnego europejskiego championa giełdowego, który lepiej mógłby stawić czoła giełdom azjatyckim, i jako potężny gracz mógł przeforsować ogólnoeuropejskie standardy. Podobnego zdania był niemiecki europoseł Burkhard Balz, członek komisji gospodarczej Europejskiego Parlamentu. "Uważam, że popełniono tu poważny błąd, ponieważ sami zaszkodziliśmy teraz naszej własnej konkurencyjności w skali globalnej. Transakcje giełdowe prowadzone są na globalnych rynkach i powinniśmy zadbać w Europie, żeby mieli silnego giełdowego oferenta na światowym rynku".

Niemiecka Giełda we Frankfurcie nie ukrywała rozczarowania: to jest "czarny dzień dla Europy i jej przyszłej zdolności konkurencyjnej na światowych rynkach finansowych". Decyzja Komisji Europejskiej opiera się na "zawężonej definicji rynku, dalekiej od rzeczywistości, która nie koresponduje z globalnym charakterem konkurencji na rynku derywatów" - stwierdzono w oświadczeniu. Szef Niemieckiej Giełdy Reto Francioni na konferencji prasowej we Frankfurcie nad Menem nie był aż tak pesymistyczny i zaznaczył: "Niemiecka Giełda ma silną pozycję i dość mocy, by także i bez tej fuzji rosnąć i odnosić sukcesy".

Bruksela rzadko tak rygorystyczna

Joaquin Almunia

Joaquin Almunia powiedział NO!

W przekonaniu brukselskiego komisarza Almunii już teraz frankfurcka i nowojorska giełda są wiodące w handlu europejskimi derywatami

"To są globalni oferenci. Po fuzji mieliby w swych rękach 90 procent nie tylko europejskiego, lecz również światowego rynku europejskich derywatów". Wszyscy nowi oferenci nie mieliby na tym rynku szans wobec takich gigantów" - twierdzi komisarz Almunia. O tym, jak wygląda układ sił na rynku nie ma jednak dokładnych informacji, ponieważ tylko jedna dziesiąta handlu derywatami odbywa się na giełdowych parkietach.

To, że Bruksela zakazuje przeprowadzenia fuzji, jest stosunkowo rzadkie. W ostatnich latach tak kategoryczne decyzje dotyczyły z reguły fuzji giełdowych, w których dostrzegano groźne monopole.

Christoph Hasselbach / Małgorzata Matzke

red.odp.: