Nie żyje b. prezydent RFN Roman Herzog. ″Przyjaciel Polski″ | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 10.01.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Nie żyje b. prezydent RFN Roman Herzog. "Przyjaciel Polski"

W relacjach polsko-niemieckich Roman Herzog przeszedł do historii jako ten prezydent, który przeprosił Polaków za niemieckie zbrodnie, ale i pomylił powstanie warszawskie z powstaniem w gettcie.

Herzog pełnił urząd głowy państwa w latach 1994-1999. Zrezygnował z ubiegania się o drugą kadencję. Zanim Herzog objął urząd prezydenta RFN był prezesem Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, którym kierował w l. 1987-1994. Wcześniej był działaczem Kościoła ewangelickiego i profesorem prawa m. in. na Wolnym Uniwersytecie Berlińskim. Był współautorem i współwydawcą podstawowego komentarza do niemieckiej Ustawy Zasadniczej. Jako polityk CDU pełnił także różne funkcje w rządach krajów związkowych Nadrenii-Palatynatu oraz Badenii-Wirtembergii.  

W 1994 roku Herzog został zaproszony przez prezydenta Lecha Wałęsę na uroczystość upamiętniającą 50-tą rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. W czasie swojego przemówienia przeprosił on Polaków za niemieckie zbrodnie popełnione w czasie II wojny światowej. "Dziś chylę czoło przed żołnierzami powstania warszawskiego jak i przed wszystkim polskimi ofiarami wojny: proszę o przebaczenie za wszystko to, co zostało im wyrządzone przez Niemców" - powiedział. Wcześniej zaznaczył, że jest to dla niego "wzruszający moment podania ręki nad grobami ofiar powstania" oraz że ma pełne zrozumienie dla uczuć tych Polaków, "którzy krytycznie odnoszą się do mojej obecności i chcę wyrazić im szacunek".

Bundespräsident Roman Herzog in Warschau (picture-alliance / dpa)

Roman Herzog przed Pomnikiem Powstańców Warszawskich (1.08.1994)

Jednak w jednej z wypowiedzi przed przyjazdem pomylił on powstanie warszawskie z powstaniem w gettcie, co odbiło się szerokim echem w polskich mediach. 

- Roman Herzog angażował się na rzecz relacji polsko-niemieckich kontynuując w ten sposób linię swoich poprzedników od Waltera Scheela począwszy - podkreśla prof. Dieter Bingen, dyrektor Instytutu Spraw Polskich w Darmstadt. - Herzog wahał się, czy wypada mu pojechać na obchody rocznicy powstania. Obecni wtedy na uroczystości weterani AK byli jednak wzruszeni jego prośbą o przebaczenie. To było o wiele ważniejsze niż dyskusje na temat pomylenia powstania warszawskiego z powstaniem w gettcie, o czym się tak wiele mówi - dodaje Bingen.

Bundespräsident Roman Herzog in Warschau (picture-alliance / dpa)

Prezydenci Polski i Niemiec Lech Wałęsa i Roman Herzog, premier Wielkiej Brytanii John Major oraz wiceprezydent USA Al Gore na uroczystościach w Warszawie (1.08.1994)

"Był przyjacielem Polski"

W swoim artykule w ramach wydanej w 2016 roku antologii "Mein Polen, meine Polen" ("Moja Polska, moi Polacy") Herzog podsumował swoje zaangażowanie pisząc, że w czasie swojej prezydentury w żadnym innym kraju nie bywał tak często jak w Polsce. 

- Herzog był przyjacielem Polski - mówi Krzysztof Miszczak, wieloletni bliski współpracownik Władysława Bartoszewskiego, obecnie profesor SGH w Warszawie. - Jego myślenie o polityce międzynarodowej i Polsce wynikało z fundamentów chrześcijańskich - dodaje. To sprawiało, że szybko zaprzyjaźnił się m. in. z Władysławem Bartoszewskim. Miszczak wspomina też, że Herzog nieraz podkreślał w kontaktach, że wstydzi się tego, że pomylił oba powstania, ale właśnie ta pomyłka sprawiła, że od tego momentu zaczął się interesować historią Polski.

Janusz Reiter und Roman Herzog (Picture alliance/dpa)

Janusz Reiter (z prawej) w czasie swojej pożegnalnej wizyty w charakterze ambasadora RP u prezydenta Herzoga (Bonn, 12.09.1995)

Były dyplomata zwraca też uwagę na to, że Herzog bardzo zdecydowanie popierał aspiracje Polski do członkostwa w Unii Europejskiej. - Herzog miał bardzo rozległe kontakty polityczne, którymi nam służył i które wielokrotnie wykorzystywaliśmy. To był też jego wkład w intergrację Polski z UE - podkreśla.

- Ja zachowałem prezydenta Herzoga w pamięci jako ciepłego, sympatycznego człowieka, którego trzeba było trochę lepiej zrozumieć i trochę dłużej z nim pobyć, aby go właśnie takim zobaczyć - wspomina Janusz Reiter, ambasador RP w RFN w latach 1990-95. - Był zainteresowany Polską, miał w swoim otoczeniu ludzi, którzy Polskę znali i dlatego też miałem do niego dostęp i możliwość prowadzenia rozmów - dodaje. Reiter przypomina sobie przede wszystkim przygotowania do wizyty w Polsce w sierpniu 1994 roku, "w które Herzog włożył wiele pasji i emocji". Jak podkreśla, Herzog był "pierwszym niemieckim politykiem tej rangi, który tak głęboko wniknął w istotę tego, czym dla Polaków było powstanie warszawskie". Jednak zdaniem Janusza Reitera przemówienie to nie wywołało w Polsce "takiego efektu jakiego możnaby się było spodziewać". 

Polski dyplomata wspomina też swoje ostatnie spotkanie z prezydentem Herzogiem w swojej funkcji jako ambasadora RP. Na zakończenie godzinnej rozmowy w pałacu prezydenckim Herzog kazał wnieść do sali duże pudło, w którym znajdował się Federalny Krzyż Zasługi z gwiazdą i wstęgą, jedno z najwyższych niemieckich odznaczeń państwowych. "Więcej to już Republika Federalna nie ma do zaoferowania" - miał skwitować prezydent. - To właśnie był też Herzog, ze niechęcią do patosu, do celebry. Inny polityk urządził by z tego ceremonię z wielką pompą, a on właśnie wolał taki styl. A poza tym był to bardzo, bardzo mądry człowiek - podkreśla Reiter. 

Roman Herzog przeżył 82 lata. Był dwukrotnie żonaty (pierwsza żona, Christine, zmarła w 2000 roku) i pozostawił dwóch synów.

Bartosz Dudek

Reklama