„Neues Deutschland“ o polskich kierowcach: „Zła płaca za dobrą jazdę“ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 27.10.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

„Neues Deutschland“ o polskich kierowcach: „Zła płaca za dobrą jazdę“

Niemieckie związki zawodowe walczą o prawa m.in. polskich kierowców w Niemczech. Problem, że oni sami nie bardzo chcą zmian – pisze lewicowy dziennik z Berlina.

Tiry, tiry, tiry - typowa sytuacja na parkingu przy niemieckiej autostradzie

Tiry, tiry, tiry - typowa sytuacja na parkingu przy niemieckiej autostradzie

W Światowy Dzień Godnej Pracy, 7 października, na parkingach przy autostradach w Niemczech można było spotkać ekipy niemieckich związkowców. W ramach akcji informacyjnej Niemieckie Zrzeszenie Związków Zawodowych (DGB) chciało zwrócić uwagę kierowców na ich prawa i „oszustwo płacowe" w branży transportowej. „Ofiarami są często kierowcy z Europy Wschodniej, którzy w międzyczasie załatwiają ponad jedną trzecią transportu towarów na niemieckich autostradach” – pisze lewicowy dziennnik „Neues Deutschland” (ND) w artykule „Zła płaca za dobrą jazdę”.

Większość tirów na autostradowych parkingach nosi znaki rejestracyjne z Polski, Litwy, Bułgarii. Kierowcy wożą towary dla niemieckich firm, ale zatrudnieni są w firmach w kraju. Właściwie ich płaca powinna być przynajmniej na poziomie płacy minimalnej w Niemczech, ale logistyczna rzeczywistość wygląda inaczej. „Zamiast płacy minimalnej otrzymują zazwyczaj stawkę dzienną i diety w wysokości 40 lub 50 euro. Problematyczne są ponadto warunki pracy” – stwierdza ND. Cytowany przez berliński dziennik Dominique John z projektu DGB „Uczciwa mobilność” („Faire Mobilität”) rozmawiał z blisko tysiącem wschodnioeuropejskich kierowców. – Obserwujemy niepokojącą tendencję – podsumował.

Zapotrzebowanie na przewozy jest tak duże, że postępująca polonizacja niemieckich autostrad nie budzi wielkiego sprzeciwu

Zapotrzebowanie na przewozy jest tak duże, że postępująca "polonizacja niemieckich autostrad" nie budzi wielkiego sprzeciwu

Życie na autostradzie

”Gros kierowców transportuje zachodnioeuropejskie towary w Europie Zachodniej i miesiącami, bez przerw, żyje w ciasnych kabinach ciężarówek na skraju autostrad. Służby celne «kabotażu» prawie nie kontrolują” – tłumaczy ND. Jak przypomina, teoretycznie według zasad unijnych ciężarówki zameldowane poza granicami Niemiec mogą przewozić tygodniowo trzy transporty towarów. W praktyce floty tirów polskich, rumuńskich czy bułgarskich przewoźników pozostają w Niemczech do pół roku, na zlecenie tamtejszych firm logistycznych, takich jak choćby Amazon. „Federalne Stowarzyszenie Transportu Towarów (BGL) apeluje do niemieckich firm, by nie uprawiały jeszcze większego dumpingu płacowego” – pisze berliński dziennik.

Wszelkim regułom wymykają się natomiast „Polen-Sprinter”. Lekkie samochody dostawcze i ciężarowe nie przekraczają 3,5 ton, ograniczenia prawne ich zatem nie obowiązują. – W ostatnich latach po Niemczech i Europie Zachodniej jeździ coraz więcej tych samochodów ze wschodnich krajów unijnych – cytuje ND rzecznika BGL. „Kierowcy żyjący w tzw. topsleeper, jednoosobowych kabinach sypialnych, tygodniami, jeżeli nie miesiącami żyją w daleka od swoich rodzin” – dodaje gazeta.

Strach przed utratą pracy

Przyjęte w tym tygodniu w Brukseli zmiany w dyrektywie o pracownikach delegowanych nie objęły kierowców. Dla nich KE ma inne plany. „UE zastanawia się wręcz, czy nie zalegalizować nielegalnych praktyk w transporcie. Dla rządów państw w Środkowej i Wschodniej Europie branża logistyczna jest ważnym źródłem podatków. A kierowcy boją się utraty pracy, gdyby ich usługi przestały być konkurencyjne” – stwierdza ND.

Jednocześnie uspokaja, że obawy kierowców są bezpodstawne, bo pracy jest aż nadto. Przesyłki kurierskie, koncerny logistyczne takie jak Hermes, DPD, DHL czy Kühne żebrzą o narybek. Niemieckie związki zawodowe uważają wyższe płace za sprawiedliwe, a Federalne Stowarzyszenie Transportu Towarów BGL proponuje kompromis, na który, jego zdaniem, mogłyby przystać też kraje na wschodzie UE – zamiast zgody na trzy transporty tygodniowo, pozwolenie na trzytygodniowe ciągi pracy na zachodzie UE. „Według BGL kompromis ten ma szansę przebicia się w Parlamencie Europejskim” – konstatuje „Neues Deutschland”.

Opr. Elżbieta Stasik

 

Reklama