Naukowcy ostrzegają: zmiana klimatu najbardziej szkodzi dzieciom | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 14.11.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Naukowcy ostrzegają: zmiana klimatu najbardziej szkodzi dzieciom

"Pokolenie Grety", nazwane tak od imienia szwedzkiej aktywistki klimatycznej, ma teraz dowód. Zmiana klimatu poważnie wpływa na zdrowie, zwłaszcza dzieci. Grupa około stu naukowców pisze o tym w obszernym raporcie.

Greta Thunberg (picture-alliance/K. Wigglesworth)

Okazało się, że "Pokolenie Grety" naprawdę ma rację

Zmiana klimatu już dziś szkodzi zdrowiu wielu ludzi, przede wszystkim dzieci. Jeżeli ten trend się utrzyma, "życie każdego narodzonego dziś dziecka będzie w dużym stopniu obciążone skutkami zmiany klimatu", stwierdza w swym najnowszym raporcie konsorcjum "The Lancet Countdown", do którego należy około 100 ekspertów z całego świata. Naukowcy z konsorcjum "The Lancet Countdown" pochodzą z 35 różnych instytucji, takich jak Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i uniwersytety.

Pół miesiąca przed rozpoczęciem światowej konferencji klimatycznej w Madrycie, w fachowym czasopiśmie medycznym "The Lancet" eksperci podsumowują obecne i przyszłe skutki zmiany klimatu w odniesieniu do zdrowia ludzi. Jeżeli emisja dwutlenku węgla utrzyma się na dotychczasowym poziomie, urodzone dziś dziecko, po skończeniu 71 lat, będzie żyło w świecie, na którym średnia temperatura będzie o 4 stopnie Celsjusza wyższa od obecnej, stwierdzają autorzy raportu.

Dzieci już nie mają różowych płuc

Najbardziej narażone na skutki zmiany klimatu są dzieci, podkreśla szef konsorcjum Nick Watts. Ich organizm i system odpornościowy wciąż się rozwijają i szkody powstałe w dzieciństwie mogą się utrzymać przez całe życie. Pediatrzy leczący dzieci w New Delhi podkreślają, że płuca dzieci już nie są różowe, a czarne.

Dzieci cierpią także najbardziej wskutek spadku plonów powstałego przez zmianę klimatu, ponieważ grozi im niedożywienie, czytamy w raporcie. Dzieci cierpią także bardziej wskutek biegunki i dengi, choroby tropikalnej przenoszonej przez kilka gatunków komarów. Najlepsze warunki ich rozwoju panowały przez 9 z 10 lat po roku 2000. Od początku lat 80. XX wieku poprawiły się także warunki rozwoju przecinkowca cholery i innych bakterii z grupy Vibrio, czytamy w raporcie. Stanowią one stale rosnące zagrożenie, a ich obecność stwierdzono także w wodach Bałtyku. Wzrost temperatury wody w Bałtyku sprawił, że podwoiła się liczba dni, w których można się nimi zarazić. W  roku 2018 wynosiła ona 107 dni.

Zanieczyszczenie powietrza (picture-alliance/S. Ziese)

Wzrost zanieczyszczenia powietrza mikropyłami powoduje rocznie kilkadziesiąt tysięcy zgonów

"Niespotykane do tej pory wyzwanie"

Jeżeli ograniczymy wzrost temperatury na Ziemi do 1,5 stopnia Celsjusza - tak jak to ujęto w porozumieniu paryskim z 2015 roku - a państwa, które je podpisały, dotrzymają swoich zobowiązań, sytuacja będzie wyglądać inaczej. Wtedy urodzone dziś w Anglii dziecko doświadczy w wieku 6 lat wycofywania się z użycia paliw kopalnych, we Francji w wieku 21 lat będzie świadkiem zrezygnowania z samochodów z silnikiem benzynowym i wysokoprężnym, a wszystkie urodzone dziś dzieci na całym świecie, mając 31 lat przekonają się, że będzie się produkować tylko tyle dwutlenku węgla, ile powstaje go w przyrodzie, albo tyle, ile zdołamy go wchłonąć przy użyciu różnych środków technicznych. Równocześnie poprawi się czystość powietrza i infrastruktura.

"Niespotykane do tej pory wyzwanie wymaga równie niekonwencjonalnego postępowania i współpracy ze strony 7,5 mld mieszkańców naszej planety, żeby zapobiec sytuacji, w której życie narodzonego dziś dziecka mogło nie być uzależnione od zmiany klimatu", podkreślają autorzy raportu.

45 tysięcy zgonów w Niemczech wskutek mikropyłów

W roku ubiegłym mieszkańcy Niemiec w wieku powyżej 65 lat przeżyli więcej fal upałów niż średnio w okresie od 1986 do 2005 roku. Wynika to z informacji zespołu naukowców z konsorcjum "The Lancet Countdown", którzy zajęli się sytuacją w Niemczech. W roku 2016 wzrost zanieczyszczenia powietrza mikropyłami doprowadził do ponad 44 tysięcy przypadków przedwczesnej śmierci w Niemczech. Z tej liczby 8 tysięcy zgonów należy przypisać pyłowi węglowemu.

Szkody gospodarcze i koszty leczenia związane z mikropyłami autorzy raportu oceniają na 20 mld euro. W roku 2016 zanieczyszczenie powietrza doprowadziło na całym świecie do 7 mln zgonów. Z tej liczby 2,9 mln zgonów nastąpiło wskutek mikropyłów.

Cztery główne żądania naukowców

Autorzy raportu wysunęli cztery główne żądania. Opowiadają się za szybkim i całkowitym zerwaniem z produkcją energii elektrycznej w elektrowniach węglowych na całym świecie. Bogate państwa powinny zagwarantować krajom ubogim, że od roku 2020 udzielą im pomocy finansowej w wysokości 100 mld dolarów rocznie na działania mające na celu ochronę klimatu. Naukowcy zalecają wspieranie rozwoju transportu publicznego, chodzenie jak najczęściej pieszo i korzystania z rowerów. Domagają się także zainwestowania większych sum w systemy ochrony zdrowia, co złagodzi negatywne skutki zmiany klimatu dla dotkniętych nimi ludzi.

Niemieccy badacze dostrzegają luki w raporcie

Torsten Zuberbier, alergolog ze szpitala klinicznego Charité w Berlinie pozytywnie ocenił raport konsorcjum "The Lancet Countdown", ale zwrócił uwagę, że nie porusza on tak ważnej sprawy jak uczulenie na pyłki roślin, które jest wskutek zmiany klimatu silniejsze i trwa dłużej. Poza tym w Europie coraz szybciej rozmnażają się takie rośliny jak ambrozja, wywołująca alergię. Całkowite pominięcie w raporcie alergii Zuberbier określił jako "niezrozumiałe".

Sebastian Ulbert z Instytutu Fraunhofera ds. Terapii Komórkowej i Immunologii w Lipsku powiedział, że niemieccy lekarze coraz częściej mają do czynienia z zarazkami przenoszonymi przez określone gatunki komarów. "W tym roku na przykład większość chorób wywołanych przez wirusa Zachodniego Nilu pozostała niezdiagnozowana, ponieważ wywołuje on objawy podobne do tych spotykanych w przypadku grypy i nikt o wirusie Zachodniego Nilu nie myślał". W tej sytuacji konieczne jest dodatkowe kształcenie lekarzy i ulepszenie stosowanych obecnie testów, podkreślił.

kna, dpa, afp / jak

Reklama