NATO zmienia strukturę dowodzenia w Europie | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 06.11.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

NATO zmienia strukturę dowodzenia w Europie

Wielkie, rosyjsko-białoruskie manewry "Zapad 2017" zwiększyły w Polsce i państwach bałtyckich obawy przed atakiem ze strony Rosji. Zdaniem analityków NATO obawy te są słuszne i wymagają podjęcia stosownych decyzji.

Belgien Gebäude des Hauptquartiers der NATO (Getty Images/AFP/J. Thys)

Nowa kwatera główna NATO w Brukseli (22.05.2017)

Chociaż w najnowszych planach wzmocnienia wschodniej flanki NATO nie chodzi o rozlokowanie nowych rakiet ani o dozbrojenie wojsk w Europie Wschodniej, to mają one podobne, a w skali długoterminowej być może nawet jeszcze większe znaczenie. Jak donosi brukselski korespondent niemieckiej telewizji publicznej ARD Kai Küstner, Sojusz Północnoatlantycki chce zmienić dotychczasowe struktury dowodzenia. Wstępne decyzje w tej sprawie mają podjąć ministrowie obrony państw członkowskich NATO jeszcze w tym tygodniu. Potwierdził to rzecznik prasowy Sojuszu Piers Cazalat, który w odpowiedzi na zadane mu pytanie oświadczył, że: "najważniejsza decyzja dotyczy nowej architektury struktur dowodzenia NATO", która przyśpieszy i ułatwi przerzucanie żołnierzy i sprzętu w obrębie Europy.

Weißrussland Zapad Militärmanöver (picture-alliance/AP Photo/Vayar )

Manewry "Zapad 2017" zaniepokoiły analityków NATO

Dowódcy NATO nie kryją, że w porównaniu z Rosją Sojusz Pónocnoatlantycki jest pod tym względem zbyt nieruchawy i opieszały. Głównodowodzący amerykańskich sił lądowych w Europie generał Frederick B. Hodges ponownie zwrócił uwagę na potrzebę wprowadzenia specjalnych przepisów, ułatwiających przemieszczanie się po naszym kontynencie transportów wojskowych i wezwał europejskich członków NATO do utworzenia "wojskowej strefy Schengen". W ten sposób, twierdzi, wojska Sojuszu będą mogły o wiele szybciej znaleźć się tam, gdzie są w danej chwili potrzebne, żeby skutecznie odstraszyć potencjalnego agresora.

Zmniejszyć biurokrację w NATO

Takie wezwanie brzmi obrazoburczo, ale jest słuszne i pilnie potrzebne. W istocie rzeczy chodzi o stosunkowo proste sprawy, na przykład takie, jak zmniejszenie liczby dokumentów koniecznych do uzyskania zgody na przejazd transportu wojskowego z czołgami drogą kołową lub szynową z, powiedzmy, Holandii do Polski. W tej chwili wymaga to najpierw ustalenia, czy drogi i mosty na tej trasie wytrzymają takie obciążenie, czy kolej podstawi odpowiednią liczbę wagonów przystosowanych do przewozu czołgów, uzgodnienia i zabezpieczenia trasy takiego transportu przez policję drogową i żandarmerię państw, przez które przejedzie transport itd. Wszystko to zabiera dużo czasu i na pewno nie ułatwia przemieszczania ludzi i sprzętu.

Mając to na uwadze NATO planuje utworzenie w Europie nowej kwatery głównej zajmującej się sprawami logistyki wojskowej. Mówi się, że mogłaby ona zostać otwarta w Niemczech, ale gdzie, jak i kiedy to nastąpi - o tym ministrowie obrony NATO zdecydują w późniejszym terminie. Podczas ich spotkania w bieżącym tygodniu będzie się mówić przede wszystkim o ogólnych zasadach przebudowy dotychczasowej architektury kwater głównych NATO w Europie.

Wojskowi skarżą się na braki

Nie ma wątpliwości, że planowane zmiany w strukturze dowodzenia NATO mają na celu odstraszenie Moskwy. Pod koniec października br. tygodnik "Der Spiegel" pisał o tajnej analizie NATO, z której wynika, że w razie ataku Rosji na Europę Wschodnią Sojusz nie byłby w stanie skutecznie się mu przeciwstawić. Za jedną z najważniejszych przyczyn niedostatków NATO uznano braki w zakresie logistyki. Jest ona dziś mało elastyczna, ociężała i obwarowana licznymi przepisami, które w praktyce są tylko niepotrzebnym balastem. W lutym przyszłego roku ujawnione zostaną decyzje, mogące zmienić ten stan rzeczy. Obok wspomninego wyżej powołania nowej kwatery głównej w Europie, zajmującej się logistyką, NATO chce otworzyć dodatkową centralę dowodzenia. Ma ona zabezpieczyć przerzucanie ludzi i sprzętu przez Atlantyk, które w tej chwili jest zagrożone przez rosyjskie okręty podwodne o napędzie atomowym.

Komentatorzy polityczni zwarcają uwagę, że NATO - najpóźniej od wybuchu kryzysu na Ukrainie - wraca do korzeni, tzn. ponownie koncentruje się na obronie państw członkowskich Sojuszu. W praktyce oznacza to wzmacnianie pozycji obronnej NATO wobec Rosji. Planowane zmiany w strukturze dowodzenia NATO dowodzą, że ten kierunek będzie teraz zyskiwał na znaczeniu. 

Andrzej Pawlak / tagesschau.de