Najstarsza polska organizacja w Niemczech: ″Będziemy dalej starać się o odzyskanie statusu mniejszości″ | Polska-Niemcy – wymagające sąsiedztwo. Serwis DW po polsku | DW | 16.07.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polska i Niemcy

Najstarsza polska organizacja w Niemczech: "Będziemy dalej starać się o odzyskanie statusu mniejszości"

Związek Polaków w Niemczech wkracza w nowy, historyczny etap - mówi desygnowany prezes ZPwN Józef Malinowski*. I zapowiada starania o odzyskanie statusu mniejszości narodowej w Niemczech.

DW: Skąd wzięło się tak wielkie zainteresowanie Pana tworzeniem warunków do nauczania języka polskiego w Niemczech. Przecież jest Pan przedsiębiorcą ...

JM: Moją działalność w "Macierzy Szkolnej", która jest członkiem „Rodła”, rozpocząłem, kiedy moje dzieci uczyły się w Niemczech polskiego. Potem włączyłem się w działalność na rzecz krzewienia języka polskiego, ostatnio jako członek zarządu „Rodła”. Jestem też stałym reprezentantem organizacji dachowych na polsko-niemieckich rozmowach międzyrządowych ws. oświaty polonijnej przy „okrągłym stole”.

DW: Działalność „Rodła” nabrała ostatnio dynamiki. Odrodziły się i tworzą nowe odziały, odradzają się i powstają nowe struktury ZHP. Czy to oznacza, że Rodło znów wysuwa się na pierwszy plan polskich i polonijnych organizacji w Niemczech?

Bund der Polen in Deutschland Rodło Josef Malinowski

Józef Malinowski ze zdjęciem ze zjazdu ZPwN z 1931 roku

JM: Tak. W ubiegłym roku obchodziliśmy 90-lecie. W 1922 roku „Rodło” było największą reprezentacją Polaków w Niemczech. Już wtedy skupiało organizacje kulturalne, społeczne, a także branżowe związane z działalnością gospodarczą, inwestycyjną, jak np. banki. Reklama jednego z nich widnieje jeszcze na fasadzie budynku na ulicy Am Kordlander (dawna Klosterstrasse) w Bochum, która należała do naszego związku. „Rodło” ma strukturę federalną. Siedziba zarządu mieści się w Bochum w Domu Polskim, a oddziały „Rodła” są w wielu miastach. Częściowo mają one charakter landowy. To nie jest jeszcze struktura ostateczna. Wprowadziliśmy ją w ostatnich dwóch latach. W Berlinie mamy np. aż dwa oddziały. Teraz powstaje nowy w Hamburgu, także w Hanowerze. Pod dachem ZPwN mamy oddziały mniejsze i większe oraz organizacje zrzeszone jak „Polska Macierz Szkolna” . Od ok. pięciu lat obserwujemy bardzo duże zainteresowanie naszą działalnością. Wcześniej nienajlepiej wiodło się naszej organizacji, głównie z powodu wybujałych ambicji personalnych różnych działaczy. Nowy zarząd stara się być ponad tymi animozjami w naszym środowisku. Naszym celem jest realizacja wytyczonych celów, a nie ambicji personalnych.

Zmiana wizerunku

DW: Jak zmienia się „Rodło”?

JM: Zgłaszają się do nas młodzi ludzie i osoby w średnim wieku. To novum w ostatnich trzech latach. Także w tym roku zainteresowanie to utrzymuje się, ponieważ jesteśmy coraz bardziej widoczni.

Kiedyś wogóle nie wychodziliśmy poza środowisko polskie. Teraz jest inaczej. Tak, jak poprzedni zarząd, będziemy angażować się w środowiskach, w których żyjemy, czy to w mieście, czy na szczeblu landowym bądź też federalnym. Stąd też nasza szczególna aktywność przy „okrągłym stole”, gdzie odnieśliśmy pierwsze sukcesy.

DW: Ciekawe, że organizacje polskie i polonijne coraz częściej mówią o potrzebie publicznego angażowania się w miejscu zamieszkania.

JM: Uważam, że to jest konieczne. Wizerunek Polaka w Niemczech absolutnie się zmienił. Polak nie jest już złodziejem samochodów. Teraz dostrzega się pracowitość, dobrą jakość pracy Polaków, a także sukcesy polityczne, społeczne i ekonomicze naszej macierzy, Polski. Ten wizerunek jest zatem lepszy i my jako organizacja chcemy go utrwalać.

DW: Czy „Rodło” nadal interesują polscy przedsiębiorcy?

JM: Tak, to jest grupa, którą dalej będziemy się interesować. Ja sam jako inżynier budowlany jestem przedsiębiorcą i mam wiele kontaktów. Zresztą środowiska biznesowe już teraz interesują się naszą działalnością społeczno-polityczną.

DW: W siedzibie „Rodła” w Bochum najpóźniej za dwa lata będzie mieścić się Centrum Dokumentacji Historii i Kultury Polaków w Niemczech „Porta Polonica”. Rozmawiamy w dniu symbolicznego otwarcia Centrum. Co to znaczy dla „Rodła”?

Bund der Polen in Deutschland Rodło

Pięć prawd Polaka

JM: Uważam, że to jest historycznie bardzo ważny moment. To jest też wynik naszych działań w polsko-niemieckiej komisji międzyrządowej, której powołanie też było wielkim i historycznym osiągnięciem. Od dłuższego czasu domagaliśmy się większego uznania dla Polaków i społeczności niemieckiej o polskich korzeniach. Dopieliśmy tego. Bundestag rehabilitował też działaczy przedwojennej mniejszości polskiej, członków ZPwN, ofiary reżimu hitlerowskiego. W wyniku rozmów przy okrągłym stole postanowiono wyasygnować środki na Centrum Dokumentacji Historii i Kultury Polaków w Niemczech z siedzibą w Bochum. To dla nas olbrzymi sukces, dla wszystkich Polaków i osób o polskich korzeniach, powiem wręcz, mniejszości polskiej. Kiedyś byliśmy mniejszością, odebrano nam to prawo, ale po wojnie decyzji nazistowskich nie odwołano. Żyją jeszcze członkowie mniejszości, a także ich potomkowie w Niemczech i w Polsce. Będziemy dalej starać się o odzyskanie statusu mniejszości. Sądzę, że to jest kwestia dwóch do trzech lat.

Bund der Polen in Deutschland Rodło Josef Malinowski

Historyczne sztandary organizacji polskich zrzeszonych kiedyś w ZPwN

Potrzebujemy wsparcia od Polski

DW: Czy jest szansa upamiętnienia życia polskiego na dawnej Klosterstrasse?

JM: Tak. Kiedyś nawet nazywano ją „Bochumską kuźnią”. Do nas należało tam nawet pięć domów. Teraz przygotowujemy się, aby przy okazji tworzenia Centrum zrobić z Domu Polskiego prawdziwą perłę. Chcemy, żeby odzyskał on dawną świetność. Planujemy kapitalny remont. Osiągnęliśmy wiele w ostatnich trzech latach, ale mam nadzieję, że Centrum Dokumentacyjne to będzie start w nowy etap jeszcze bardziej aktywnej i widocznej działalności „Rodła”. Ale potrzebujemy też wsparcia ze strony Polski. Nasze osiągnięcia są takze wynikiem wspólnych działań Polonii i przedstawicieli obu rządów. I oba rządy powzięły zobowiązania. Jeśli chodzi o sprawy fiansowe związane z Centrum to oczekujemy pomocy rządu niemieckiego i rządu krajowego Nadrenii Północnej-Westfalii.

Nie możemy sobie jednak pozwolić na zwalnianie tempa naszych działań. I tu ważną rolę do odegrania ma polski rząd i polska dyplomacja. W chwili obecnej nie mamy polskiego współprzewodniczącego w rozmowach miądzyrządowych okrągłego stołu. Osoby, które już świetnie orientowały się w naszej sytuacji, sytuacji Polonii i Polaków w Niemczech, były albo odsuwane albo awansowane na inne stanowiska. Nam potrzebne jest wsparcie, bo bez niego wszystko będzie szło wolniej. Tu chodzi przecież o wizerunek Polaków i Polski w Niemczech.

Z Józefem Malinowskim rozmawiała Barbara Cöllen

* Józef Malinowski - przedsiębiorca, inżynier budowlany, działacz polonijny. W RFN mieszka od 1981 roku. Działał m. in. w organizacji kulturalno-oświatowej „Polska Macierz Szkolna w Niemczech”, a w ostatnich latach w zarządzie Związku Polaków w Niemczech spod znaku „Rodła”.