Najbogatszy kraj Europy chce się pozbyć żebraków | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 18.06.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Najbogatszy kraj Europy chce się pozbyć żebraków

Żebranina zakazana – według parlamentu Norwegii zasada ta mogłaby od natychmiast obowiązywać w całym kraju. Rząd przygotowuje odpowiednią ustawę, która miałaby wejść w życie latem 2015.

Kjell Gunnar Holten żyje na ulicy. Najpierw były narkotyki, potem upadek finansowy. Teraz żebrze. Prawie zawsze w tym samym miejscu, przed dworcem głównym w Oslo. – Dzięki żebraninie nie jestem przestępcą, już od siedmiu lat – mówi Holten. – Jestem uzależniony od narkotyków, więc potrzebuję pieniędzy, niemal codzienie – dodaje.

Kjell dostaje z reguły parę groszy. Jest dużo miłych ludzi, stwierdza i dziękuje im.

Teraz jednak ma zniknąć z ulicy. Norweski parlament obradował w poniedziałek (16.06) w pierwszym czytaniu nad ustawą, która zabroniłaby żebraniny od 2015 roku w całej Norwegii. Jeżeli jakaś gmina już dzisiaj chce się pozbyć żebraków, jest to możliwe. Od 1 lipca 2014 norweskie miasta i gminy mogą podjąć samodzielną decyzję.

Otwarte granice są zaproszeniem dla żebraków

Bettler in Oslo, Norwegen

W centrum Oslo żebraków spotyka się na co dzień, są z całej Europy

Jenny Klinge, polityk norweskiej partii Centrum jest dumna z tego przedsięwzięcia. Jej partia jest właściwie w opozycji, w tym wypadku jednak zyskała zaskakująco duże poparcie w całym parlamencie. – Najwięcej żebraków napływa z zagranicy – mówi Klinge i dodaje, że dlatego właśnie profilaktycznie potrzebna jest ustawa. – Jeżeli żebranina będzie u nas nielegalna, będzie przyjeżdżało mniej żebraków. Otwarte granice są przecież jak zaproszenie dla przestępców i handlarzy ludźmi – tłumaczy Klinge.

Czego nie mówi otwarcie: myśli przede wszystkim o grupach żebraków ze środowiska Sinti i Romów. Policja w Oslo odnotowała wśród nich wzrost drobnej przestępczości. – W praktyce zakaz ma być przeforsowywany głównie dzięki grzywnom. Teoretycznie wyobrażalne są też kary pozbawienia wolności, ale przede wszystkim chodzi o grzywny – zaznacza Klinge.

Grzywny dla żebraków?

Iselin Nybö z Norweskiej Partii Liberalnej Venstre jest sceptyczna. – Nie wydaje się absurdalne, że chcemy obciążać grzywnami akurat ludzi, którzy proszą o wsparcie finansowe? – daje pod zastanowienie.

Dla norweskich polityków jest to sporny temat. Także wyborcy są różnego zdania. – Uważam, że dobrze, iż coś się podejmuje przeciw żebraninie. Człowiek czuje, że właściwie powinien coś dać. Ale nie mam ochoty, bo wiem, że te pieniądze trafią i tak do zorganizowanych band, które stoją za tymi żebrakami – mówi kobieta na ulicy. Inny przechodzień jest odmiennego zdania. – To trochę jak zachowanie strusia – chowamy głowę w piasek i wmawiamy sobie, że problem zniknął. Tak właśnie teraz robimy. To najzwyczajniejsza głupota – argumentuje mężczyzna.

Najbogatszy kraj Europy

Rzeczniczka norweskiego Stortingu (parlament Królestwa Norwegii) ds. praw obywatelskich i walki z dyskryminacją uważa plany pozbycia się problemu żebraków nie tylko za niedorzeczne ale też prawdopodobnie nielegalne. Zapowiedziała już, że dokładnie weźmie je pod lupę. Także pracowniczka socjalna Camilla Svingen, która troszczy się w Oslo o bezdomnych i żebraków jest oburzona. – Akurat Norwegia! Jesteśmy przecież najbogatszym krajem Europy. Musimy pomóc ludziom, którzy żebrzą na ulicach. Wyrzucenie ich zgodnie z mottem: co z oczu, to z serca, nie może być rozwiązaniem – podkreśla.

Bez żebraniny ludzie tacy jak Kjell Gunnar Holten nie mieliby szans. – Musiałbym znowu stać się przestępcą. Innego wyjścia bym nie miał – stwierdza sucho Holten.

tagesschau.de / Elżbieta Stasik

red. odp.: Małgorzata Matzke

Reklama