My, wszyscy, przeciwko obojętności | Felieton | DW | 23.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Felieton

My, wszyscy, przeciwko obojętności

Zabójstwa dokonane przez neonazistów to hańba dla Niemiec i hańba także z powodu nieudolności śledczych - uważa komentator DW Alexander Kudascheff.

default

To była wzruszająca i poruszająca uroczystość, z gatunku takich, które na zawsze zostają w pamięci. Uczczono pamięć dziesięciu osób - ośmiu Turków, Greka i niemieckiej policjantki - ofiar neonazistowskiej bandy. Brunatne trio terrorystów dopuściło się serii - w najnowszej historii Niemiec - bezprzykładnych zabójstw. Nie tyle, mordowali, co dokonywali egzekucji ludzi, którzy tu mieszkali. Do tego filmowali i drwiąco komentowali ich ostatnie chwile życia. I przez dziesięć lat pozostawali nieznani. To nieznośny wprost przykład nieudolności niemieckich organów ścigania. Nikt z nich - nota bene także żaden z dziennikarzy - przez dziesięć lat nie wpadł na myśl, że mordercami byli neonaziści. Ofiary stylizowano za to na członków mafii czy innych organizacji przestępczych, a rodziny ofiar do tego stopnia dręczono takimi zarzutami, że uniemożliwiało to normalną żałobę. Aż w końcu - o wiele za późno i raczej tylko przez przypadek - prawda o bandzie morderców wyszła na jaw.

Dzień ofiar

Alexander Kudascheff, Studio Brüssel, Hauptstadtstudio Berlin

Komentator DW Alexander Kudascheff

Był to więc dzień ofiar. Dziesięciu znanych z imienia i nazwiska ofiar brunatnych morderców. I pozostałych 25 rannych i ciężko rannych ofiar tria z Zwickau. Ale także dzień wszystkich nieznanych i nie wymienionych ofiar prawicowej przemocy - o nich w Domu Koncertowym w Berlinie przypominała jedenasta, paląca się świeca.

To był dzień, w którym otwarcie i publicznie, dać mogli wyraz swojemu zgorzknieniu, bólowi, rozpaczy, ponieważ tak długo nikt im nie chciał wierzyć. Dwie córki, które skarżyły się na swoje cierpienie i ojciec, na którego rękach umarł syn. Wszycy oni opowiadali o swoim bólu, w prostych słowach i wzruszająco, ale i pośrednio i bezpośrednio o ich kraju rodzinnym, Niemczech, o tym jak ten kraj postrzegają i go rozumieją. Ojciec dziękował jednoznacznie po turecku "naszej" pani kanclerz za jej zrozumienie i współczucie. Co za gest - w całej swej bezradności tak potężny i ludzki. I dziękował też byłemu już prezydentowi Christianowi Wulffowi, który zainicjował tę uroczystość i zadbał o jej formę.

Zamiast prezydenta, który na krótko przed tą uroczystości podał się do dymisji, przemówiła kanclerz Angela Merkel. Jej słowa były pełne empatii dla ofiar. Pełne odrazy do sprawców. Pełne obrzydzenia wobec sposobu, w jaki brunatna banda prezentowała się w internecie. I pełne zgrozy w obliczu nieudolności władz śledczych. Te czyny to hańba dla Niemiec i - chciałoby się dodać - hańba także z tego powodu, w jak ślepy sposób prowadzono dochodzenie. Jak jednostronnie. I jak bezmyślnie.

Właściwy gest

Niemcy uczczili dziś pamięć dziesięciu ofiar. W Domu Koncertowym, na Gendarmenmarkt, w Berlinie. Ale także w czasie minuty ciszy w całych Niemczech, na północy i południu, na zachodzie i wschodzie. W koniecznym i właściwym geście, który świadczy o głębokim poruszeniu. Poruszeniu wobec zabójstw obywateli w samym centrum naszego społeczeństwa. Poruszeniu w obliczu tego, jak bardzo zawiodły organa ścigania. Poruszeniu także wobec pytania, jak mogło w ogóle dojść do tych morderstw. I dlatego, mówiła o tym także Angela Merkel, to społeczeństwo, te Niemcy, i my, Niemcy, musimy być jeszcze bardziej czujni wobec każdej formy rasizmu i wrogości wobec cudzoziemców. W małych i wielkich rzeczach, w polityce i życiu codziennym. Kto chce otwartego społeczeństwa, ten musi przezwyciężyć obojętność wobec jego wrogów. To właśnie jest nauka wypływająca z tego dnia, to jest przesłanie tej uroczystości, obok której nie wolno przejść obojętnie, to jest przesłanie minuty ciszy Niemców - my wszyscy przeciwko obojętności.

Alexander Kudascheff

tłum. Bartosz Dudek

red. odp. Małgorzata Matzke