Muzułmanie w Niemczech: „Boimy się, co będzie dalej” | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 08.01.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Muzułmanie w Niemczech: „Boimy się, co będzie dalej”

Muzułmanie w Niemczech coraz bardziej czują się ofiarami nasilającej się ksenofobii - mówi w rozmowie z DW Aiman Mazyek*.

Moschee Neubau in Köln

Meczet w Kolonii

DW: Coraz więcej Niemców nie akceptuje muzułmanów. Niepokoi to Pana?

Aiman Mazyek*: Ogarnia mnie strach. A ponieważ wiem, że strach jest złym doradcą, zdaję sobie sprawę, że musimy podejmować teraz właściwe decyzje, co tylko jeszcze wzmaga obawy. Strach wyzwala też przemoc. Tak, jestem zaniepokojony.

Aiman Mazyek

Aiman Mazyek: „Boimy się, co będzie dalej”

Analiza Fundacji Bertelsmanna wykazała, że większość społeczeństwa w Niemczech jest przeciwko obecności muzułmanów w Niemczech, trudno więc wić o mniejszości

Rzeczywiście, badanie wyraźnie wskazuje, że muzułmanie na całym świecie, nie tylko w Niemczech, bardzo wysoko cenią demokrację, wolność i przestrzeganie praw człowieka. Z drugiej strony sami muzułmanie darzeni są coraz mniejszym szacunkiem. Przepaść ta coraz bardziej się powiększa. Uświadomienie sobie tej sytuacji budzi poważne obawy.

Analiza szuka przyczyn takiego rozwoju: czy radykalna mniejszość może kształtować wizerunek całej grupy wyznaniowej?

Kształtuje go, ale podstawowe pytanie brzmi: kto tworzy taki wizerunek? Nie są to tylko protagoniści tej mniejszości – jak choćby „Policja Szariatu”, ale też media, które koncentrują się na tej jednej setnej procenta muzułmanów, ignorując przytłaczającą większość. Cierpimy z tego powodu. Skupianie się na tych, którzy najgłośniej dają o sobie znać, prowadzi do zachwiania równowagi. Nie ma bowiem wyraźnej linii dzielącej pokojowo nastawioną większość muzułmanów i ekstremistów, łącznie z terrorystami, którzy powołują się wprawdzie na islam, ale nie mają ku temu żadnych podstaw.

Mimo to rodzi się pytanie: Co dzieli muzułmanów i nie-muzułmanów? Czyżby islam, tak jak twierdzą zwolennicy Pegidy, nie pasuje do Zachodu?

Oczywiście pasuje do Zachodu, w oczach muzułmanów czy tak czy owak. Respektowanie przez muzułmanów wartości demokratycznych, praw człowieka i wolności nie jest żadnym pustosłowiem, tylko wyrazem aktywnego uczestniczenia w życiu społecznym. W toczącej się dyskusji wokół islamu w Niemczech popełniliśmy mnóstwo błędów. Jednym z nich jest brak bardzo wyraźnej linii dzielącej pokojowo nastawionych muzułmanów i ekstremistów. Błędem jest też „islamizowanie” wielu kwestii – na przykład przestępczości wśród imigrantów – zamiast poddać je analizie z socjalno-ekonomicznego, kulturowego, psychologicznego punktu widzenia. Problemy ciągle przypisuje się przynależności religijnej. Musimy wycofać się z tego ciągłego islamizowania.

Jakie wnioski powinni wyciągnąć muzułmanie: jeszcze bardziej uważać, obruszać się czy ostatecznie wyjechać?

Mogę zrozumieć wielu muzułmanów, którzy wycofują się ze strachu przed tym, co może jeszcze nastąpić. Akurat teraz na co dzień mają do czynienia z rosnącą wrogością wobec islamu, z atakami na meczety, z napaściami. Ich obawy potwierdzają się. Dla mikroskopijnie małej grupy radykałów to tylko woda na młyn. „Widzicie, to są tak czy inaczej nasi wrogowie. Przyjdźcie do nas” - mówią. I to jest rzeczywiście niebezpieczna sytuacja!

*Aiman Mazyek jest przewodniczącym Centralnej Rady Muzułmanów w Niemczech.

rozmawiał Stefan Dege / tł. Elżbieta Stasik