1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Sensacyjne fotografie i zapiski

13 sierpnia 2011

Berlin dzielił mur. Zanim został wzniesiony, enerdowscy pogranicznicy otrzymali rozkaz sfotografowania terenu, na którym miał on stanąć od wschodniej strony. Zdjęcia te można obejrzeć na wystawie.

https://p.dw.com/p/12CeG
Krajobraz przed budową muru granicznegoZdjęcie: BArch/DVH 60 Bild-GR 35-08-73/BArch/DVH 60

Młody żołnierz fotografuje ponurą okolicę paląc papierosa. Oprócz kilku krzaków i ruin kamienic, nie ma tam prawie nic, co budziłoby ciekawość. Chyba tylko żołnierz, który przypadkowo znalazł się w kadrze zdjęcia pstrykanego przez kolegę. Właściwie nie powinien się on tam znaleźć. Jedynym motywem do fotografowania na tej granicy miał być bezludny teren, gdzie stanął mur wyznaczający granicę między Berlinem zachodnim a wschodnim. Albo to, co się tam znajdowało do połowy lat 60-tych: ruiny, zamurowane otwory okienne i drzwiowe, zapory z desek, mury z betonu lub cegieł i druty kolczaste.

Brutalnie rozdarte miasto

Wielu odważnym ludziom udała się ucieczka przez te zapory na Zachód. Lecz to nie podobało się enerdowskiemu reżimowi. Podjęto działania w celu wzmocnienia granicy. Żołnierze służb granicznych otrzymali do rąk aparaty fotograficzne i rozkaz dokumentowania metr po metrze terenu, na którym miał stanąć mur graniczny. 1200 negatywów powstałych w tamtych czasach spoczywało przez dziesiątki lat w wojskowym archiwum w Poczdamie, gdzie przypadkowo w tekturowym pudle odkrył je fotograf Aewerd Messner i autorka Annett Groeschner. Zrobili z nich 300 zdjęć, które złożyły się na liczącą 250 bieżących metrów instalację fotograficzną przedstawiającą panoramę przestrzeni po zachodniej stronie pasu granicznego dzielącego miasto, zanim zapisał się on w kolektywnej pamięci jako betonowy mur graniczny z wylanych żelbetonowych segmentów. Był on jak nieludzka, rozdrapywana raz po raz brutalnie rana w samym sercu miasta.

Deutschland Ausstellung Aus anderer Sicht Die frühe Berliner Mauer in Berlin
Wystawa fotografii czynna jest od 5 sierpnia do 3 października w Berlinie, Unter den Linden 40

Mur rozciągał się od Placu Poczdamskiego wzdłuż kamienic z zamurowanymi otworami okiennymi, wzdłuż rzeki i kanałów, aż po środek cmentarza przy Bernauer Strasse, gdzie zbeszczeszczono miejsce spoczynku zmarłych. Z nagrobków zbudowano siedziska dla żołnierzy. Żołnierze żyli tam praktycznie w samym środku cmentarza. Co kilkanaście metrów wzdłuż muru wzniesiono wieże wartownicze.

Biedny wolny Zachód?

Z tych wież enerdowscy pogranicznicy z uwagą śledzili, co dzieje się po drugiej stronie muru. W połowie lat 60-tych Berlin zachodni wyglądał ponuro, ale panowała tam przynajmniej wolność, co enerdowskim żołnierzom strzegącym muru uświadamiali drwiąc z nich mieszkańcy drugiej części podzielonego miasta. Żołnierze musieli sporządzać notatki o takich zajściach. Anette Groeschner zamieściła fragmenty protokołów na tabliczkach pod zdjęciami. Jeśli mieszkanka Berlina zachodniego robiła striptease przy murze na oczach enerdowskich pograniczników, jeśli ktoś skandował „Precz z Ulbrichtem", musieli oni to zapisać w protokole. Takie zajścia nazywali „próbą nawiązania kontaktów". A jeśli z Berlina zachodniego rzucano im papierosy, to pisali o prezentach. Szczególnie smakowały im papierosy marki „Ernte 23". Żołnierzom rzucano także przez mur gazety i czasopisma. Wtedy musieli dobrze rozważyć, czy ulec tej pokusie.

Wszelkie wykroczenia w czasie pełnienia służby granicznej były surowo karane. Raz zdarzyło się, że żołnierz wydeptał jakieś figury w śniegu przy murze. Został za to ukarany, ponieważ zarządzono, aby ten teren był uporządkowany, zawsze wygrabiony, żeby możliwe szybko odkryć ślady pozostawione przez człowieka.

Historie ucieczek przez mur

Ślady człowieka na granicy oznaczały próbę ucieczki. Także te incydenty zostały udokumentowane na wystawie: drabina, but zawieszony na drucie kolczastym, dziura w murze. Żołnierze sporządzali dokumentację fotograficzną o wszystkim, fotografowali także zabitych. Jeden z incydentów na granicy szczególnie poruszył Annett Groeschner. Pracownik magazynu w Berlinie zachodnim trochę pijany wskoczył do kanału w Spandau, żeby wytrzeźwieć. Kiedy płynół w stronę brzegu, raniły go śmiertelnie strzały z Berlina wschodniego. Wzięto go za uciekiniera.

Sabine Bartlik/Barbara Coellen

Red.odp.: Małgorzata Matzke