Monachium we łzach, Niemcy pogrążone w smutku | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 20.05.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Monachium we łzach, Niemcy pogrążone w smutku

Po dramatycznej porażce Bayernu w finale Ligi Mistrzów kibice z Monachium są zdruzgotani, rozczarowani i sfrustrowani. Większość niemal w panice opuściła stadion.

A przecież mogło być tak pięknie. Już cały dzień był dla kibiców Bayernu jednym wielkim świętem. Setki tysiące kibiców z niecierpliwością czekało w Monachium na finał Ligi Mistrzów. Jeszcze w czasie meczu nastrój w ogródkach piwnych i strefie kibica był wręcz euforyczny. Do samego końca panowało przekonanie, że zawodnicy FC Bayern opuszczą stadion jako zwycięzcy.

Auftakt G8-Gipfel in Camp David (USA) Champions League Finale Mai 2012

Kanclerz Angela Merkel kibicowała zawodnikom z Camp David, gdzie uczestniczyła w szczycie G8

Decydujące rzuty karne

A potem to: o wszystkim zadecydowały rzuty karne. "Wszystko przegrane" - napisała po meczu FAZ - Źałoba w barach i knajpach, konsternacja, rozczarowanie, frustracja.

Champions League Finale Mai 2012 FC Bayern München gegen FC Chelsea

Zawodnicy Bayernu przed konkursem rzutów karnych

"Motto kibiców Bayernu brzmiało: "Nasze miasto, nasz stadion - NASZ PUCHAR". Takie hasło uwieczniono na transparentach. Nie sprawdziło się. Zawodnicy Bayernu przegrali na oczach 62.500 kibiców na stadionie Allianz Arena.

Prawie tyle samo ludzi oglądało tę porażkę w strefie kibica na Stadionie Olimpijskim. Było ich ponad 60.000. Większość z nich po tej klęsce bardzo szybko opuściła to miejsce. Niektórzy zapowiedzieli: "Teraz idziemy się porządnie schlać".

Bez pomeczowych uciech kibiców

Champions League Finale Mai 2012 FC Bayern München gegen FC Chelsea

A wszystko tak się dobrze zaczęło na Arenie w Monachium

W drugiej co do wielkości strefie kibica na Theresienwiese, niektórzy fani już podczas meczu zaczęli rzucać kamieniami w ekran - gdy w 88 minucie nastąpiło wyrównanie dla FC Chelsea. Kilkakrotnie trzeba było też wyłączać głos, żeby zmusić kibiców do wygaszenia ogni bengalskich.

I co teraz? Na ulicy Leopoldstrasse nie zorganizowano korso samochodowego, zabrakło też radosnych śpiewów kibiców Bayernu, zniknęło morze czerwono-białych flag.

Kto inny ciągnął ulicami stolicy Bawarii: świętujący Anglicy.

dpa, dapd, DW / Iwona D. Metzner

red. odp.:Barbara Cöllen

Reklama