1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Brak zgody przesłanką gwałtu w całej UE? Mocny głos z PE

28 kwietnia 2026

Stosunek seksualny bez dobrowolnej, świadomej zgody, którą można w każdej chwili wycofać – do przyjęcia takiej definicji gwałtu wzywa Unię Europejską raport przyjęty przez Parlament Europejski.

https://p.dw.com/p/5Cy6K
Posiedzenie plenarne Parlamentu Europejskiego w Strasburgu
Posiedzenie plenarne Parlamentu Europejskiego w StrasburguZdjęcie: Yves Herman/REUTERS

Milczenie, brak oporu, brak słowa „nie", wcześniejsza zgoda, przeszłe zachowania seksualne ani żadna obecna lub poprzednia relacja nie mogą być interpretowane jako zgoda na stosunek seksualny – podkreśla Parlament Europejski w raporcie, który przeszedł wyraźną większością głosów (447 do 160) na sali plenarnej.

Europosłowie podkreślają też, że potencjalne unijne przepisy powinny być zgodne ze standardami Konwencji Stambulskiej, której Unia Europejska jest od 2023 r. sygnatariuszką. Czyli właśnie to brak zgody osoby pokrzywdzonej powinien być centralnym ich elementem.

Druga próba zdefiniowana gwałtu w UE

To druga próba ustanowienia ogólnoeuropejskiej definicji gwałtu po tym, jak w 2024. do przyjętej wówczas dyrektywy o zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej nie włączono takiego precyzyjnego rozwiązania – jak podkreśla analiza PE, „Rada usunęła definicję ze względu na obawy dotyczące granic kompetencji UE”.

W tym czasie poszczególne państwa członkowskie – według informacji Parlamentu Europejskiego około dwóch trzecich z nich – zmieniały definicje gwałtu w prawodawstwie krajowym. W ośmiu państwach przepisy nadal koncentrują się na sile i przymusie do czynności seksualnej jako kluczowych aspektach pozwalających ocenić, czy dana czynność była gwałtem czy nie.

Jak jest w Polsce, a jak w Niemczech

Definicję bliską modelowi, o który zabiega teraz Parlament Europejski, wprowadziła m.in. w 2024 roku Polska – zreformowane przepisy kodeksu karnego mówią o doprowadzeniu do czynności seksualnej mimo braku zgody jako przesłance gwałtu.

Z kolei w Niemczech od 2016 roku – po skandalu sylwestrowym w Kolonii – wprowadzono do prawa zasadę „nie znaczy nie”. Karalne jest zatem doprowadzenie do czynności seksualnej już wtedy, gdy odbywa się ona wbrew rozpoznawalnej woli drugiej osoby – to bliższe unijnej definicji, niż przepisy oparte tylko na przesłankach użycia przemocy czy groźby. Jest jednak różnica między aktywną zgodą a rozpoznawalnym jej brakiem – i to odróżnia definicję niemiecką od tego, o co apeluje PE.

–  Nie wierzę w to, że same ramy prawne na poziomie Unii Europejskiej naprawiłyby rzeczywistość tego, jak organy sądowe [w państwach członkowskich] podchodzą do problemu – mówi DW Terry Reintke, niemiecka europosłanka Zielonych.  Jej zdaniem ważnym krokiem we właściwym kierunku byłoby istnienie opartej o brak zgody definicji gwałtu, która „następnie musiałaby zostać przełożona na prawo krajowe, ponieważ prawo karne pozostaje kompetencją państw członkowskich”.

Eurodeputowana Zielonych Terry Reintke
Eurodeputowana Zielonych Terry ReintkeZdjęcie: European Union

Spór o kompetencje UE ws. definicji gwałtu

W 2023 r, część państw członkowskich w Radzie argumentowała, że UE nie ma kompetencji, aby formułować definicję gwałtu dla wszystkich państw członkowskich. Parlament zaś popierał wówczas propozycję Komisji, zakładającą, że UE takie kompetencje ma – lub mieć powinna, a w tym celu należy zmienić prawo lub interpretację prawa już istniejącego.

I zdanie to dziś podtrzymał.

Prawo karne materialne jest głównie kompetencją państw członkowskich. Jeśli UE chce harmonizować dane zagadnienie, musi mieć do tego mocną postawę prawną.

Raport ws. definicji gwałtu wskazuje potencjalną drogę do tego celu. Opiera się ona o art. 83 ust. 1 TFUE. To katalog najpoważniejszych przestępstw, w przypadku których UE posiada kompetencje do ingerencji w materialne prawo karne państw członkowskich – czyli do ustalenia wspólnych definicji przestępstw i sankcji za nie w obszarze szczególnie poważnej przestępczości o wymiarze transgranicznym.

Problem w tym, że na tej liście jest m.in. terroryzm, handel ludźmi, bronią czy narkotykami, ale nie ma gwałtu. Opcje, jakie rozważają autorki przyjętego przez PE raportu, są dwie: albo uznać, że gwałt to forma przemocy seksualnej wobec kobiet – a takie przestępstwo już znajduje się na liście z art. 83 ust. 1 TFUE, albo wpisać „przemoc ze względu na płeć” w katalog przestępstw. To drugie rozwiązanie wymagałoby jednak jednomyślności w Radzie.

Co jest w raporcie przegłosowanym przez PE?

Dzisiejsze głosowanie – wyraźną większością 447 głosów „za” przy 160 przeciw – to próba presji na KE, aby wyszła z nową inicjatywą legislacyjną. Jest owocem inicjatywy dwóch parlamentarnych komisji – Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM) oraz Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE).

W przyjętym w głosowaniu plenarnym raporcie ponowiono wcześniejszy apel o uznanie przemocy ze względu na płeć za nowy obszar przestępczości na szczeblu unijnym – chodzi tu właśnie o wzmiankowany katalog z art. 83 ust 1 TFUE. Raport stwierdza też, że ważna jest jedynie wyraźna zgoda na stosunek seksualny, natomiast nie jest nią milczenie lub brak fizycznego oporu.

Raport wymienia też okoliczności uniemożliwiające wyrażenie zgody oraz podkreśla, że potencjalne nowe przepisy powinny też być stosowane do wirtualnych aktów gwałtu i napaści na tle seksualnym.

Europosłowie wezwali też państwa członkowskie do zwiększenia wsparcia dla ofiar i przeciwdziałania wtórnej wiktymizacji oraz „regularnych obowiązkowych szkoleń dla specjalistów mogących mieć kontakt z ofiarami gwałtu, w tym funkcjonariuszy organów ścigania, sędziów, prokuratorów, prawników, pracowników służby zdrowia i pracowników pierwszego kontaktu”.

Jaka jest szansa na zmianę unijnego prawa?

Co dalej? Przyjęcie politycznego raportu nie stanowi utworzenia nowego prawa. Komisja Europejska teraz może – ale nie musi – zaproponować formalny projekt nowego aktu prawnego. Projekt taki trafiłby właśnie do Parlamentu Europejskiego i do Rady, następnie potrzebna byłaby normalna procedura trilogu, czyli ucierania stanowisk Rady, Komisji i Parlamentu.

– Jest wzrost poparcia dla takiej zmiany. Po tym, jak ujawniono historię Giselle Pelicot, zmieniło się stanowisko Francuzów. Niedawno wyszły też na jaw informacje z raportu CNN o milionowych statystykach odwiedzin stron internetowych, na których uczy się, jak usypiać i gwałcić kobiety. Ale też zbliża się czas podsumowania działania dyrektywy ws. przemocy wobec kobiet. To najlepszy moment na jej rewizję – mówi DW współautorka przyjętego przez PE raportu, europosłanka Socjalistów i Demokratów (S&D) Joanna Scheuring- Wielgus.

Jak podkreśla polityczka, „nie może być tak, że znaczenie gwałtu zmienia się po przekroczeniu granicy” i w UE wzrosło zrozumienie tego faktu.

– Są argumenty mówiące, że to państwa narodowe same odpowiadają za prawo, które stanowią. Ale jak się na serio pomyśli, że sprawca, który na przykład zgwałcił kobietę w Niemczech, może sobie pojechać do innego kraju UE i nie być tam traktowany jako przestępca, to się zaczynamy zastanawiać, czy chcemy, żeby tak było – mówi DW Scheuring- Wielgus.

Czy nie obawia się, że prawo ustanowione na centralnym poziomie w UE nie przełoży się na jego egzekucję przez funkcjonariuszy organów ścigania i organów sądowych w państwach członkowskich?

– W tym raporcie dużo mówimy o potrzebie wsparcia ze strony policji, sądów, wsparcia medycznego czy psychologicznego. I to głosowanie pokazało dużą większość za takimi zmianami – argumentuje europosłanka socjaldemokratów.

– Ta dyskusja to walka z kulturowymi stereotypami traktowania kobiet. Jest to ciężkie, ale nie znaczy, że mamy tego nie robić i nie wpływać na zmianę takiego myślenia – podkreśla.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>