Misje Bundeswehry kosztowały 21 miliardów euro | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 26.08.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Misje Bundeswehry kosztowały 21 miliardów euro

Prawie 21 miliardów euro wydał od 1992 roku resort obrony na zagraniczne misje Bundeswehry – wynika z danych niemieckiego rządu.

Mali Tiger Hubschrauber (picture-alliance/dpa/B. Pedersen)

Misja Bundeswehry w Mali trwa od 2013 roku. W lipcu 2017 w katastrofie śmigłowca zginęło dwóch żołnierzy

Niemieckie ministerstwo obrony wydało od 1992 roku blisko 21 miliardów euro na zagraniczne misje Bundeswehry – wynika z danych niemieckiego rządu, o które zapytała frakcja partii Lewica. W tym czasie niemiecka armia uczestniczyła w 52 misjach zagranicznych z udziałem ok. 410 tys. żołnierzy.

W misjach straciło życie 108 niemieckich żołnierzy, w tym 37 w zamachach i starciach zbrojnych. Pod

koniec lipca br. w Mali w katastrofie śmigłowca zginęło dwóch żołnierzy Bundeswehry. – Misje kosztują nie tylko majątek, ale i życie wielu żołnierzy – krytykuje wiceprzewodnicząca frakcji Lewicy Sabine Zimmermann. – To szczególnie żałosne, bo operacje militarne z reguły nie rozwiązują konfliktów – dodała posłanka. Jej partia domaga się, by niemieckie siły zbrojne wycofały się ze wszystkich misji i skupiły na swojej pierwotnej funkcji, czyli obronie. Lewica stawia na ONZ i "demokratyczną prewencję konfliktów". Ponadto domaga się wprowadzenia w Niemczech zakazu eksportu broni.

Misje zagraniczne Bundeswehry są także tematem trwającej kampanii wyborczej. Rządząca koalicja chadeków i socjaldemokratów podkreśla rosnącą odpowiedzialność niemieckiej armii w rozwiązywaniu konfliktów na całym świecie. Partia Zielonych wymienia m.in. mandat ONZ jako warunek operacji zagranicznych Bundeswehry. Dla populistycznej AfD solą w oku jest zaangażowanie Niemiec w akcję ratowania migrantów na Morzu Śródziemnym. Partia postuluje, by łodzie migrantów były odsyłane do miejsc, z których wyruszyły.

dpa/Katarzyna Domagała