Miro Klose - piłkarskie dziecko szczęścia | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 09.06.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Miro Klose - piłkarskie dziecko szczęścia

Sobota, 9.06., ma dla napastnika polskiego pochodzenia Miro Klose podwójne znaczenie. To nie tylko dzień, kiedy rozegra 117 występ w reprezentacji w meczu z Portugalią, lecz także dzień jego urodzin.

Miro Klose skończył dziś (9.06) 34 lata i niemiecka ekipa odśpiewała mu we lwowskim hotelu, gdzie się zatrzymała przed sobotnim meczem z Portugalią, tradycyjne sto lat. Dziś przed piłkarzem urodzonym w Opolu jest kolejny 117 występ w reprezentacji. Naturalnie, że chciałby zagrać w nim od początku, mimo wątpliwości trenera Joachima Löwa, który jest nie do końca przekonany o tym, że Klose powrócił po licznych kontuzjach do szczytowej formy.

Zawsze skromny

Germany's Miroslav Klose scores his side's second goal during a friendly soccer match between Germany and the Netherlands in Hamburg, Germany, Tuesday, Nov. 15, 2011. In the foreground is Dutch player John Heitinga. (Foto:Michael Sohn/AP/dapd)Netherlands in Hamburg, Germany, Tuesday, Nov. 15, 2011. (Foto:Michael Sohn/AP/dapd)

Piłkarz słynie ze skutecznych strzałów głową

Miro Klose był zawsze skromny i takim pozostał. Teraz na Euro 2012 ma szansę dopisać kolejny rozdział swej piłkarskiej historii. Brakuje mu tylko 5 bramek, by osiągnąć legendarny rekord Gerda Müllera, tzn. 68 goli strzelonych w barwach Niemiec.

Podobieństw między oboma napastnikami nie ma właściwie żadnych. Gerd Müller, jak twierdzą piłkarscy eksperci, miał niejako wrodzoną zdolność strzelania bramek. Miro Klose ciężko na swój wynik pracował.

Nazwisko Klose zawsze pisano przez „s”

W dniu (4.06), kiedy piłkarz wylądował z niemiecką reprezentacją w Gdańsku, w gazecie Süddeutsche Zeitung ukazał się wywiad z nim. Sprostował w nim wiele narosłych latami nieścisłości, jeśli chodzi o niego i jego rodzinę. Przede wszystkim podkreślił, że nazwisko Klose zawsze pisano przez „s”, a nie przez „z”. (Wikipedia podaje, że urodził się jako Mirosław Marian Kloze, dop. red.) Podkreślił też, że rozpowszechniona przez media informacja o tym, że jego ojciec Józef Klose, uważa się po części za Ślązaka i po części za Europejczyka nie jest zgodna z prawdą. Stała się ona też punktem wyjścia do ataku na Miro Klose, że urodzony w 1978 r. w Opolu piłkarz wypiera się swej polskości. Polacy mieli mu też za złe, że Klose śpiewa zawsze niemiecki hymn. Tymczasem niedawno Klose wyznał, że „kocha Polskę”.

Klose –Europejczyk

Lazio's German striker Miroslav Klose, right, celebrates after scoring the winning goal during a Serie A soccer match between Fiorentina and Lazio at the Artemio Franchi stadium in Florence, Italy Sunday, Oct. 2, 2011. Lazio won 2-1. (Foto:Fabrizio Giovannozzi/AP/dapd)

Miroslav Klose gra od roku dla Lazio w Rzymie

Bez wątpienia jest Miro Klose Europejczykiem. Jak wyjaśnił w wywiadzie dla gazety z Monachium, krótko po tym, jak się urodził, jego rodzina wyemigrowała do Francji, gdzie ojciec grał w piłkę nożną. Miro chodził do francuskiego przedszkola i mówił po francusku. Teraz, a dokładnie od roku, od kiedy gra dla Lazio Rzym, uczy się też włoskiego. Zanim jednak tam trafi, grał w Bayernie Monachium, w Werderze Brema, w 1. FC. Kaiserslautern, FC 08 Homburg i SG Blaubach-Diedelkopf. Kiedy Miro rozpoczynał karierę piłkarską w SG Blaubach –Diedelkopf nie było jeszcze wyszukiwaczy młodych talentów, którzy zwróciliby uwagę na wyjątkowo utalentowanego piłkarza. Klose miał dużo szczęścia, że trafił wkrótce do 1 FC Kaiserlautern i że zwrócił na niego uwagę ówczesny trener Otto Rehhagel. Również łut szczęścia zadecydował, że zawodnik zadebiutował w 2001 roku w niemieckiej reprezentacji. „Dzisiaj nie byłoby to możliwe, bez uprzednich występów w reprezentacji młodzieżowej Niemiec”- powiedział menedżer Oliver Bierhoff.

Tymczasem Miro Klose chce koniecznie osiągnąć rekord Gerda Müllera, do którego brakuje mu 5 bramek. Dzisiaj przed zawodnikiem w meczu z Portugalią kolejna szansa.

Tagesschau/ Alexandra Jarecka

red.odp.: Andrzej Paprzyca

Reklama