Mieszkał u rodziców, sprzedawał narkotyki. W Lipsku rozpoczął się proces tego dealera | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 25.08.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Mieszkał u rodziców, sprzedawał narkotyki. W Lipsku rozpoczął się proces tego dealera

Przed sądem krajowym w Lipsku rozpoczął się dziś (25.08) proces 20-letniego handlarza narkotyków. W ciągu dwóch lat sprzedał ich przez Internet prawie tone za ok. 4 mln euro.

Deutschland großer Drogenfund in Leipzig

Szef lipskiej policji Bernd Merbitz prezentuje narkotyki zabezpieczone w mieszkaniu 20-letniego dealera

Ta historia wydaje się nieprawdopodobna, ale wydarzyła się naprawdę. Przez dwa lata cichy i niepozorny 20-latek z Lipska, mieszkający wciąż u rodziców, rozprowadził przez Internet 914 kg narkotyków na czym zarobił blisko 4 mln euro. Na liście klientów miał wielu odbiorców, głownie z krajów niemieckojęzycznych, ale nie tylko, bo dostarczał towar także do USA i Australii. Narkotyki kupował w różnych miejscach, najwięcej w Holandii.

Do czego może posłużyć Internet

Poza heroiną można było u niego kupić prawie wszystko: kokainę, ekstazy, LSD, marihuanę, sterydy chętnie stosowane przez kulturystów i najrozmaitsze lekarstwa dostępne w normalnych warunkach tylko na receptę.

Początkowo ów "Kinderzimmer-Dealer" (dosł.: handlarz narkotykami z pokoju dziecinnego), jak ochrzciły go niemieckie media, oferował towar w darknecie, czyli Ciemnej Sieci, to jest niedostępnej dla zwykłych internautów części internetu, w której można znaleźć to wszystko, co w legalnej sieci jest zabronione, od dziecięcej pornografii począwszy, a na planach zbudowania bomby atomowej skończywszy.

Później, kiedy interes się rozkręcił, zbierał zamówienia na dostawę narkotyków przez ogólnie dostępną platformę internetową "Shina Flakes". Śledztwo wykazało, że miał prawie 13 tys. zamówień.

Maskował ten proceder korzystaniem z serwera za granicą. Narkotyki wysyłał pocztą listem poleconym lub w postaci małej przesyłki, którą odbiorca wyjmował z automatu paczkowego w swoim miejscu zamieszkania. Zapłatę za dostarczony towar przyjmował w kryptowalucie bitcoin.

Bildmontage Verschiedene Europäische Briefkästen

20-letni dealer narkotykowy wysyłał "towar" do klientów pocztą

Rodzice o niczym nie wiedzieli

Podczas przeszukania w mieszkaniu rodziców, u których wciąż mieszkał, policja znalazła 320 kg różnych narkotyków i 48 tys. euro w gotówce. Rodzice nie zdawali sobie sprywy z tego, czym zajmuje się ich przedsiębiorczy synek. O tym, że potrafił działać dyskretnie i nikomu nie rzucał się w oczy, świadczy fakt, że policja nie miała wobec niego do tej pory żadnych zastrzeżeń i nie był odnotowany w żadnej kartotece policyjnej. Oficjalnie zajmował się administrowaniem stronami internetowymi i programami komputerowymi.

Do chwili aresztowania w lutym bieżącego roku udało mu się sprzedać prawie tonę (914 kg) narkotyków za ok. 4 mln euro. Działał od grudnia 2013 roku do lutego 2015. Stawia go to w rzędzie największych handlarzy narkotykami w historii Niemiec. Wrażenie robi także zebezpieczone w jego pokoju 320 kg narkotyków.

Początek procesu w Lipsku

Dziś, we wtorek 25 sierpnia, przed sądem krajowym w Lipsku rozpoczął się jego proces. Jak poinformowała lipska prokuratura do tej pory oskarżony o rozprowadzanie narkotyków 20-latek nie ustosunkował się do stawianych mu zarzutów. Także w pierwszym dniu procesu wybrał strategię konsekwentnego milczenia, o czym poinformował skład sędziowski jego adwokat.

Sąd musi najpierw ustalić, czy 20-letniemu dealerowi przysługuje status młodocianego. Jeśli tak, to grozi mu kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 10 lat. Jeśli zostanie potraktowany przez sąd jako dorosły, wtedy może powędrowań za kratki nawet na 15 lat.

Obok niego policja aresztowała 51-letniego mężczyznę z Macedonii, posiadającego także bułgarskie obywatelstwo, który najprawdopodobniej pełnił rolę kuriera. Za kurs brał 400 euro.

afp, dpa / Andrzej Pawlak