Michnik w „Die Welt”: „Podając rękę Putinowi, trzeba potem liczyć palce” | Echa polskie | DW | 16.05.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Michnik w „Die Welt”: „Podając rękę Putinowi, trzeba potem liczyć palce”

Gazeta „Die Welt” publikuje w swoim piątkowym wydaniu (16.05) wywiad z redaktorem naczelnym „Gazety Wyborczej” Adamem Michnikiem. Publicysta odpowiada w nich głównie na pytania dotyczące Ukrainy oraz Europy.

„Na Ukrainie zawsze istniała obok opcji niepodległości, również opcja przynależności do Rosji. Obydwie są autentyczne. Ale była też opcja proaustriacka i propolska”, tłumaczy w wywiadzie dla konserwatywnego dziennika „Die Welt” Adam Michnik. Dodaje, że w historycznym konflikcie między Polską a Rosją obydwa kraje zawsze miały coś wspólnego, a mianowicie, żadne nie chciało uznać państwa ukraińskiego. „Dla Polski Ukraina była ‘małą Polską’, a dla Rosją ‘małą Rosją’”, mówi w rozmowie z niemiecką gazetą Michnik zaznaczając, że w przypadku Polski takie stanowisko uległo w międzyczasie zmianie, „podczas gdy Władimir Putin nadal twierdzi, że jest to sztuczny, polsko-autriacko-niemiecko-masoński stwór”.

Odpowiadając na pytanie odnośnie ruchu nacjonalistycznego na Ukraine Michnik uzupełnia, iż w okresie międzywojennym część ukraińskich polityków opowiadała się także za tzw. „opcją niemiecką” i pech chciał, że Niemcy były wtedy akurat hitlerowskie. „Był to czas, w którym w wielu krajach był popularny faszyzm, także na Ukrainie”, mówi redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” i tłumaczy, że dziś wykorzystuje to rosyjska propaganda twierdząc, iż w Kijowie rządzą faszyści. „To absurd, ale rosyjska opinia publiczna to łyka”.

Schroeder powinien milczeć

W wywiadzie Adam Michnik odnosi się także do byłego kanclerza Gerharda Schroedera. Zapytany o to, jak ocenia postawę Schroedera związanego z Gazpromem w aktualnym konflikcie, szef „GW” zaznacza, że właśnie z powodu tych powiązań „Schroeder powininen milczeć, bo znajduje się w konflikcie interesów”. „Zarabia dobre pieniądze, czego mu życzę, choć ja dzisiaj nie chciałbym pracować dla Gazpromu za żadne pieniądze świata”, odpowiada Michnik i mówi dalej, że „u Schroedera dochodzi jeszcze kompleks niemieckiej socjaldemokracji”.

Tłumaczy on na przykładzie „Ostpolitik” Willy Brandta, że szukanie dialogu wyłącznie z komunistycznymi elitami było błędem, nie tylko politycznym, ale również moralnym oraz że ten błąd popełnia dziś również niemiecka socjaldemokracja. O obecnym ministrze spraw zagranicznych Niemiec Franku-Walterze Steinmeierze Michnik mówi, że „może być wysoce inteligentnym człowiekiem i mimo wszystko nierozsądnym”, ponieważ uważa, że dzisiaj można siąść przy jednym stole (z Putinem – przyp. red.) i porozmawiać.

Putina trzeba powstrzymać

Kiedy dziennikarz „Die Welt” zapytał, dlaczego Michnik uważa, iż Okrągły Stół na Ukrainie nie jest możliwy, podczas gdy on sam w 1989 zasiadł do stołu z komunistami, którzy wcześniej wsadzili go do więzienia, redaktor naczelny „GW” uznał, że te sytuacje nie są porównywalne. Jego zdaniem dzisiejsza sytuacja na Ukrainie jest natomiast porównywalna do stanu wojennego w 1981 i dodał, że „wtedy Henry Kissinger też nie zaproponował Okrągłego Stołu”.

„Kissinger myślał wtedy, że Związek Radziecki będzie istniał zawsze”, stwierdza Michnik tłumacząc, że dlatego ani Amerykanie, ani Niemcy nie wspierali skutecznie w 1981 roku opozycji w krajach bloku wschodniego. Wtedy Okrągły Stół nie byłby możliwy, w przeciwieństwie do roku 1989, kiedy przy władzy był już nie Breżniew, lecz Gorbaczow. „Tak długo, jak rządzi tam Putin, należy po podaniu mu ręki liczyć, czy ma się jeszcze wszystkie palce”, mówi Michnik i opowiada się za ostrzejszymi sankcjami wobec Putina, podobnie jak po 1981 roku Zachód wprowadził sankcje wobec Polski, które także miały spełnić swoją rolę.

Michnik chwali też w wywiadzie niemiecką drogę ku integracji europejskiej i nazywa ją „najlepszą decyzją Niemiec w niemieckiej historii”.

Róża Romaniec

red. odp.: Elżbieta Stasik

Reklama