Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza: Rosja powinna uwolnić ukraińskich marynarzy | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 25.05.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza: Rosja powinna uwolnić ukraińskich marynarzy

Po incydencie na Morzu Azowskim sprzed pół roku Rosja przetrzymuje w areszcie załogi trzech okrętów ukraińskich. Niejasne jest, czy zastosuje się do orzeczenia Trybunału.

Rosyjska straż przybrzeżna (picture-alliance/dpa/S. Malgavko)

Rosyjska straż przybrzeżna w Cieśninie Kerczeńskiej

Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza w Hamburgu zarządził, że Rosja powinna uwolnić w trybie natychmiastowym 24 ukraińskich marynarzy, przetrzymywanych przez nią w areszcie od listopada ubiegłego roku, i przekazać ich stronie ukraińskiej. Powinna także zwrócić Ukrainie jej trzy okręty wojenne. Orzeczenie tej treści wydał przewodniczący Trybunału Jin-Hyun Paik. Międzynardowy Trybunał Prawa Morza opowiedział się zatem po stronie Ukrainy, która domaga się wydania jej marynarzy i okrętów. W orzeczeniu Trybunału mówi się także o tym, że obie strony konfliktu powinny powstrzymać się od jakichkolwiek dalszych działań, żeby nie zaogniać dodatkowo i tak już skrajnie napiętej sytuacji.

W listopadzie ubiegłego roku Rosja zatrzymała w Cieśninie Kerczeńskiej, położonej w pobliżu zaanektowanego przez nią Półwyspu Krymskiego, trzy okręty ukraińskiej marynarki wojennej. Od tego czasu okręty i ich załogi, liczące razem 24 marynarzy, znajdują się w rosyjskim areszcie. Ukraińscy marynarze mają stanąć przed sądem za naruszenie granic Rosji. Niedawno ich pobyt w areszcie śledczym przedłużono do końca lipca.

Sędzia Richter Jin-Hyun Paik (picture-alliance/dpa/M. Scholz)

Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza w Hamburgu: sędzia Jin-Hyun Paik

Ukraina: "Okręty były na wodach międzynarodowych"

Zdaniem Ukrainy Rosja naruszyła Konwencję Narodów Zjednoczonych o prawie morza i bezprawnie przetrzymuje zarówno okręty, jak i ich załogi. Ukraina twierdzi, że w chwili zatrzymania jej okręty znajdowały się w odległości większej niż 12 mil morskich od linii brzegu, czyli na wodach międzynarodowych. Podczas przesłuchania przed Trybunałem w Hamburgu przedstawiciel delegacji Ukrainy oświadczył, że jej trzy okręty ani przez chwilę nie wtargnęły na rosyjskie wody terytorialne. Ale nawet wtedy, gdyby się na nich znalazły, zgodnie z międzynarodowym prawem morza Rosjanie mieliby tylko prawo wezwać je do zawrócenia - podkreślił.

Ukraińskie okręty znajdowały się w drodze na Morze Azowskie. Ponieważ Rosjanie zablokowali szlak wiodący do Kerczu statkiem handlowym, ukraińskie okręty zmieniły kurs i zawróciły do macierzystego portu w Odessie. Okręty rosyjskiej straży przybrzeżnej podążyły za nimi i zatrzymały je na wodach międzynarodowych.

Rosyjska straż przybrzeżna (picture-alliance/AP/Russia's Federal Security)

Kadr z filmu nakręconego na pokładzie jednostki rosyjskiej straży przybrzeżnej prawdopodobnie pokazuje ukraiński okręt

Rosja odmawia przejęcia odpowiedzialności za ten incydent. Argumentuje, że akcje militarne podejmowane przez rządowe okręty i samoloty nie należą do kompetencji Międzynarodowego Trybunału Prawa Morza. Strona ukraińska zaprzecza, że w tym przypadku chodziło o incydent o charakterze militarnym. Co prawda uczestniczyły w nim okręty wojenne, ale nie brały one udziału w akcji militarnej.

Zdaniem hamburskiego specjalisty od prawa morza, profesora Alexandra Proelssa, wątpliwe jest, żeby Rosja zastosowała się do zaleceń Trybunału. Tym bardziej, że nie ma on żadnych możliwości ich wymuszenia. Tym niemniej orzeczenie Trybunału na korzyść Ukrainy zwiększa nacisk polityczny na Moskwę, żeby uwolniła przetrzymywanych marynarzy i ich okręty.

Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza rozstrzyga spory dotyczące zastosowania się lub nie przez jedną ze stron sporu do Konwencji ONZ o prawie morza. W rozpatrywanych do tej pory sprawach chodziło najczęściej o natychmiastowy zwrot statków rybackich zatrzymanych wskutek podejrzenia o nielegalne połowy. 

DW, dpa/jak

 

Redakcja poleca

Reklama