Merkel jako Hitler. Czy upada polityczna kultura w Europie? | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 17.04.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Merkel jako Hitler. Czy upada polityczna kultura w Europie?

Kryzys euro wzniecił w Europie dawne uprzedzenia. Coraz częściej kanclerz Merkel przedstawiana jest w kontekście hitlerowskich Niemiec i ich symboliki. Czy w Europie może być jeszcze mowa o kulturze politycznej?

A picture taken with an iPhone using Hipstamatic shows Cypriot college students holding a banner comparing German Chancellor Angela Merkel to Nazi dictator Adolf Hitler during a protest in Nicosia against a bailout for the financially crippled island on March 26, 2013. AFP PHOTO/PATRICK BAZ (Photo credit should read PATRICK BAZ/AFP/Getty Images)

Protest na Cyprze

Wszystko zaczęło się w Grecji. Przed prawie trzema laty rozwścieczeni Ateńczycy wyszli na ulice z transparentami, na których Angela Merkel była przedstawiona w esesmańskim mundurze. Od tego czasu trudno się doliczyć porównań Niemiec i niemieckiej kanclerz z nazistami. Propagowany przez Angelę Merkel kurs bezwzględnych oszczędności cementuje jeszcze tylko bardziej w oczach wielu demonstrantów potęgę Niemiec w Europie i przypomina im czasy hitlerowskiej okupacji, którą życiem przypłaciły setki tysięcy Greków. O reszcie Europy nie wspominając.

70 lat później Grecy znów widzą siebie jako ofiary. Liczba samobójstw w tym kraju wzrosła w ubiegłych latach o jedną trzecią, ponad połowa młodych Greków nie ma pracy. Z uczuciem bezsilności większość społeczeństwa obserwuje, jak kryzys niszczy ich życiowe perspektywy. Ale swoją wściekłość na Niemcy artykułują nie tylko ludzie. Oliwy do ognia dolewają także greckie massmedia. Telewizyjne debaty pełne nazistowskiej polemiki mają najlepszą oglądalność.

"Hitlerowskie Niemcy wciąż żywe"

epa03632584 A picture made available on 20 March 2013 'ninot' or wooden sculpture despicting German Chancellor Angela Merkel is burnt during the traditional 'crema' at the Town Hall square in Valencia, eastern Spain, 19 March 2013. EPA/BIEL ALINO

Hiszpania

Ale Grecja to nie jedyny kraj, gdzie sięga się po takie porównania i symbolikę. Stosuje się ją także na Cyprze, gdzie niemieckich okupantów nie było. Kiedy ostatnio strach obleciał tam drobnych ciułaczy, że będą musieli swoimi centami ratować cypryjskie banki, na plakatach podczas demonstracji pojawił się wizerunek Angeli Merkel z wąsikiem Adolfa. "Nazi Germany still alive" ("Nazistowskie Niemcy wciąż żywe") widniało na transparentach. W Hiszpanii, jeden z profesorów ekonomii pomstował na łamach jednej z najpoważniejszych gazet ekonomicznych tego kraju, że Merkel "jak Hitler wypowiedziała wojnę reszcie Europy, by tym razem zabezpieczyć sobie życiową przestrzeń gospodarczą". Pomimo, że redakcja wycofała potem ten artykuł, zatruty klimat pozostał.

Niewiele znaczy, że takie porównania i zarzuty są bezsensowne z historycznego punktu widzenia. "Są absolutnie nie na miejscu, ale są zrozumiałe z psychologicznego punktu widzenia", tłumaczy długoletni europoseł Olaf Schwencke z SPD, politolog i kulturoznawca będący prezesem Niemieckiego Zrzeszenia Europejskich Fundacji Kulturalnych (ECF). W jego przekonaniu dzieje się tak za sprawą zbiorowej pamięci narodów, które cierpiały pod hitlerowską okupacją. "Jeżeli przychodzi jakieś wyzwanie, pojawiają się tak nieadekwatne reakcje", twierdzi Schwencke.

Koniec kultury politycznej

A protester holds signs during a demonstration against German Chancellor Angela Merkel in central Lisbon November 12, 2012. Merkel faced scattered protests on Monday in Lisbon, where she delivered German endorsement of a government austerity drive designed to honour a bailout loan but which critics fear may only deepen the slump. The signs read, Out, Merkel, Get out! (L) and Merkel, Troika, Passos, out of here!. REUTERS/Hugo Correia (PORTUGAL - Tags: CIVIL UNREST POLITICS BUSINESS CRIME LAW) / Eingestellt von wa

Portugalia

Schwencke krytykuje niemiecką politykę za to, że w ubiegłych miesiącach nikt nikomu nie uświadomił, że akt niemieckiej pomocy jest wyrazem europejskiej solidarności, a nie chęcią pouczania kogokolwiek. Postawa "My postępujemy właściwie, więc róbcie tak, jak my" jest błędną drogą.

"Z tego powodu Niemców uważa się za belfrów i to nie tylko w Grecji", napisał w "Sueddeutsche Zeitung" grecki publicysta Petros Markaris, który nie szczędzi słów krytyki także pod adresem swojego kraju. "Prawie wszystkie narody bałkańskie czują się jak niewinne ofiary", a o Niemcach sądzi się, że "są dumni ze swoich osiągnięć i chcą żeby cała reszta Europy, a przede wszystkim wszyscy południowcy ich naśladowali" ignorując przy tym, że "południe Europy ma zupełnie inna kulturę".

Współodpowiedzialność Niemiec

A protester plays with puppets representing Portugal's Prime Minister Pedro Passos Coelho (L) and Germany's Chancellor Angela Merkel in front of the presidential palace ahead of Merkel's arrival in Lisbon November 12, 2012. Merkel was set to renew her endorsement of spending cuts and tax increases being pushed through by fellow conservative Coelho to meet the terms of last year's German-backed European rescue deal for the deeply indebted Portuguese state. The signs on the puppets read: I am queen of puppets (R) and I am one of 11 puppets. REUTERS/Hugo Correia (PORTUGAL - Tags: POLITICS BUSINESS)

Portugalia

Z kolei największy niemiecki tabloid "Bild" uważa Niemcy za ofiary i dobroczyńców Europy. "Ta dyskusja o roli ofiary jest wyrazem zadufania w sobie", krytykuje Ulrike Guérot, kierująca berlińskim biurem European Council of Foreign Relationes (ECFR), thinktanku tworzącego idee polityki europejskiej.

"Nie widać w tym ani krzty niemieckiej współodpowiedzialności". Za równie fatalne uważa ona hasła typu "Europa mówi po niemiecku", przy pomocy którego to stwierdzenia Volker Kauder, szef klubu parlamentarnego chadeków w roku 2011 dolał tylko oliwy do ognia i którego nikt mu nie zapomniał.

A przecież można by podchodzić do siebie z wzajemnym respektem, przejawiając więcej delikatności i wyczucia. "To wszystko pokazuje tylko, jak cieniutka jest powłoka kulturowego lakieru, jakim Europa pokryła się w okresie 50 lat integracji", zaznacza Ulrike Guérot.

Czy kłaść to na karb niemieckiej polityki kulturalnej ostatnich dziesięcioleci? Nie, twierdzi Ulrike Guérot. Winien jest kryzys, który przybrał rozmiary, jakich jeszcze świat nie widział. "Tu nie chodzi o kryzys euro czy zadłużenie południa Europy. Chodzi o kryzys kapitalizmu, kryzys banków, kryzys suwerenności i całego systemu".

Złożoność kryzysu

A puppet showing former German Chancellor Angela Merkel is displayed at the start of the No Monti Day demonstration on October 27, 2012 in Rome. The No Monti Day demonstration is organized by the small left-wing parties and various protest groups against Italian Prime Minister Mario Monti's austerity measures. AFP PHOTO / FILIPPO MONTEFORTE (Photo credit should read FILIPPO MONTEFORTE,FILIPPO MONTEFORTE/AFP/Getty Images)

Włochy

Mamy do czynienia z wysoce kompleksową sytuacją, w której brakuje kulturowej debaty. "Kiedy rzeczy stają się zbyt kompleksowe, najłatwiej sięgnąć po najprostsze odpowiedzi". W Niemczech zbyt długo na kompleksowość kryzysu odpowiadano, że to wina "leniwych Greków". Takim samym uproszczeniem inni odpowiadają teraz Niemcom: "Merkel to Hitler". Z tego względu ważni są tłumacze. "Tłumacze w pojęciu kulturowym: ludzie, którzy jeszcze łapią się w tym, co dzieje się obecnie we Włoszech, czy dlaczego Francuzi czują się jakby przejechał po nich czołg "modéle allemand"("model niemiecki").

Czy są to więc tylko zakłócenia w komunikacji? "Owszem, ale także ważna kwestia polityczna", twierdzi Olaf Schwencke. "Można się było spodziewać takiej agresji i porównań z hitlerowcami. Jeżeli pomyślano by o tym odpowiednio wcześniej, można byłoby przeciwdziałać temu przy pomocy programu zażegnania konfliktów na gruncie kulturowym, na przykład przyznając więcej środków Instytutom Goethego".

Niedofinansowana kultura

"Europa dużo zainwestowała w gospodarkę, ale zbyt mało w kulturę i wspólne wartości", twierdził Petros Markaris już na początku 2012 roku. "Z korzyścią dla obydwu stron byłoby, gdyby rozemocjonowanym Grekom przybyło trochę rozsądku, a racjonalnym Niemcom nieco empatii" - radził.

Do podobnego wniosku doszedł berliński thinktank "Wszyscy powinni nieco dać po hamulcach", radzi Ulrike Guérot. "Oczywiście, że model cypryjskiego biznesu był nieco chaotyczny, ale przymykaliśmy na to oczy i robiliśmy tam interesy. Oczywiście, że Francuzi muszą przeprowadzić reformy strukturalne, ale oni też nie są bez racji, kiedy twierdzą, że Niemcy uprawiają dumping socjalny. Każdy robi jakieś błędy.", zaznacza Ulrike Guérot. Zamiast wytykać innych palcem, trzeba prowadzić kulturowy dyskurs, radzi. "Europa byłaby tego godna".

Sabine Oelze / Małgorzata Matzke

red.odp.: Elżbieta Stasik