Mądry i wzruszający film o wygnaniu z miejsc rodzinnych | Polska-Niemcy – wymagające sąsiedztwo. Serwis DW po polsku | DW | 07.04.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polska i Niemcy

Mądry i wzruszający film o wygnaniu z miejsc rodzinnych

Kiedy Polacy i Niemcy opowiadają sobie oraz tym, którzy znają historię tylko z opowiadań, o traumach przesiedleń, wtedy nie ma szans na zmanipulowanie pamięci historycznej. Ale jest szansa na przyjaźń.

Dzisiaj „mała ojczyzna” to dla Ilse Kaper wspomnienia z przeszłości. To miejsce rodzinne to dzisiaj Platerówka, przed wojną nazywało się Niederlinde. Ilse chętnie jeździ do tej wioski położonej nieopodal Görlitz, lecz nie chciałaby teraz tam zamieszkać. „Moją drugą ojczyzną jest już Brema.

Film Aber das Leben geht weiter von Karin Kaper

Ilse i Karin Kaper

Żyję tam od ponad 60 lat. I dobrze mi jest,” mówi rezolutnie. Ilse Kaper jest matką Karin Kaper, autorki filmu zatytułowanego „Ale życie toczy się dalej...” ("Aber das Leben geht weiter..."). Aktorka i reżyser mieszkała i pracowała na całym świecie. Mówi, że dla niej osobiście pojęcie „małej ojczyzny” nie gra żadnej roli.

Osobisty głos o wygnaniu

Był rok 1975. Ilse po raz pierwszy wyruszyła w drogę, aby odwiedzić rodzinne strony. „Wtedy trzeba było mieć wizę do Polski. To było trochę uciążliwe”, opowiada. Trudy podróży zrekompensowało Ilse serdeczne przyjęcie przez Edwardę, która obecnie mieszka w jej rodzinnym domu.

Film Aber das Leben geht weiter von Karin Kaper

Na polu w Niederlinde. Rodzina Queißerów, rodzice Ilse Kaper

Edwarda pochodzi z Kresów. Na początku wojny armia sowiecka deportowała ją i jej bliskich z kresów do prac przymusowych na Syberię. Po amnestii Stalina rodzina udała się do odległego Kirgistanu. Edwarda, którą w 1943 roku zaciągnięto do polskiego wojska, otrzymała po wojnie rozkaz zamieszkania w dawnej niemieckiej wiosce, Niederlinden, w gospodarstwie rodziny Queißerów, rodziców Ilse.

Queißerowie zostali zmuszeni do pierwszej ucieczki z Niederlinden przed ofensywą Armii Czerwonej. Po ofensywie wrócili z siedmiorgiem dzieci do domu. Gdy front ponownie się zbliżał, uciekli za Nysę, ale wrócili i pracowali przy żniwach do chwili pojawienia się polskiej milicji. Dano im tylko godzinę na opuszczenie wioski. Wolno im było zabrać jeden bagaż podręczny na osobę. Ilse opowiada, że po usłyszeniu nakazu opuszczenia wioski jej matka, jak w transie, poszła pracować w polu. Dziewczynki spakowały walizki. „Trudno nam było to zrozumieć. Nie mieliśmy radia. Nie mieliśmy pojęcia, jakie decyzje dotyczące nas powzięto. Nikt nam o tym nie powiedział. Dlatego wszystko spadło na nas jak grom z jasnego nieba,” wyjaśnia Ilse.

Film Aber das Leben geht weiter von Karin Kaper

Dom rodzinny Ilse Kaper w Platerówce, w którym mieszka Edwarda Żukowska wygnana z Kresów.

Karin miała 16 lat, kiedy towarzyszyła matce w jej pierwszej podróży do Platerówki. „Matka była jak w transie. To zrobiło na mnie duże wrażenie, ponieważ i ja byłam zachwycona tamtym miejscem.” Kilkanaście lat później Karin spotkała wnuczkę Edwardy, Gabrielę Matniszewską. Od niej dowiedziała się szczegółów o dramatycznych przeżyciach jej babci i jej bliskich. Wtedy postanowiła nakręcić film, który opowiada w bardzo osobisty sposób o wysiedleniach i traumach Polaków, i Niemców. „To zainspirowało mnie do opowiedzenia historii tych dwóch rodzin oraz różnych pokoleń, których losy po drugiej wojnie światowej w dramatyczny sposób splatają się ze sobą.”

Trzeba się ze sobą spotykać i rozmawiać”

Karin Kaper bulwersuje, że w Niemczech tak mało się wie o tym, jak mnóstwo Polaków doświadczyło wygnania z kresów: „Często słyszę od niemieckich widzów, że nie byli tego świadomi. To jest w Niemczech prawie nieznane.”

Film Aber das Leben geht weiter von Karin Kaper

Plakat do filmu "Aber das Leben geht weiter "

Ilse Kaper opowiada, że kiedy dowiedziała się szczegółów o dramatycznych przeżyciach Edwardy uświadomiła sobie, że były one co najmniej tak samo straszliwe, jeśli nie gorsze, od jej doświadczeń. „My też musieliśmy wszystko zostawić; wolno nam było wziąć tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Ale potem zamieszkaliśmy w demokratycznym kraju. A ona nie miała łatwego życia w PRL.”

Film „Ale życie toczy się dalej...” to osobisty wkład sześciu bohaterek filmu, trzech Polek i trzech Niemek, przedstawicielek trzech pokoleń, do problematyki ucieczek i wypędzeń. To one demonstrują, jak Polacy i Niemcy powinni poruszać się „po tym zaminowanym ciągle jeszcze terenie”. Trzeba się ze sobą spotykać i rozmawiać, mówi Karin Kaper. „Jeden drugiemu musi opowiedzieć, co sam przeżył”, wtóruje jej matka. Z Edwardą łączą Ilse obecnie bardzo bliskie i serdeczne stosunki. „Kiedy się widzimy trzyma mnie zawsze mocno w ramionach, jakby nie chciała puścić,” mówi z nieukrywanym wzruszeniem. Opowiada, że na pokazy filmu jej córki przychodzą kobiety z kręgu związków wypędzonych, które chcą porozumienia z Polakami. „Dwa do trzech razy w roku te kobiety jeżdżą do Polski po to, żeby Polacy i Niemcy znów stali się wspólnotą”, wyjaśnia Ilse.

Projekcje filmu w Polsce

Karin Kaper opracowała swój film także w polskiej wersji, gdyż chce go pokazywać równolegne w Niemczech i w Polsce. Stara się też być obecna na tych projekcjach. „Późniejsze rozmowy są co najmniej tak ważne jak ten film.

Posłuchaj audio 26:51

Karin i Ilse Kaper o polskich i niemieckich doświadczeniach wysiedleń - MP3-Mono

Oglądają go różne pokolenia. Przychodzą ci, którzy przeżyli wojnę, ich dzieci, wnuki. I widać, że na skutek tego dzieje się coś ważnego”, mówi Karin.

Za ważny wkład w polsko-niemiecką debatę uznała ten film również Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, która wsparła finansowo jego produkcję.

Film „Ale życie toczy się dalej...” można będzie obejrzeć w czerwcu na festiwalu w BoomFest organizowanym przez młodzież Görlitz i Zgorzelca, w Lubaniu, Gliwicach i Opolu oraz we Wrocławiu i w Zakopanem.

Barbara Cöllen

Red.odp.: Andrzej Pawlak

Audio i wideo na ten temat