Luksus się opłaca! | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 28.07.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Luksus się opłaca!

Niemieccy producenci samochodów klasy premium notują rekordowe zyski. Francuzi i Włosi mają za to ogromne kłopoty z małymi autkami.

Models unveil the Audi Q7 V12TDI concept vehicle at the North American International Auto Show in Detroit, Sunday, Jan. 7, 2007. (AP Photo/Paul Sancya)

Światowy rynek samochodów klasy premium zdominowały bez reszty produkty trzech firm niemieckich: Audi, Daimlera i BMW. Auta z ich logo na masce idą jak woda. Mimo kryzysu i przestróg ekologów.

Duże jest piękne?

W każdym razie dobrze się sprzedaje. Niemiecka "wielka trójka": Audi, Daimler i BMW mają dziś 80% udziałów w światowym rynku samochodów klasy premium i nie boją się konkurencji. Do roku 2018 koncern Volkswagena, do którego należy między innymi marka Audi, chce zostać największym producentem samochodów na świecie i wiele wskazuje na to, że mu to się uda.

ARCHIV - Ein Mann arbeitet am 12.03.2012 im BMW-Werk in Dingolfing (Niederbayern) an einem BMW der 6er Reihe.BMW hat im ersten Halbjahr einen Rekordabsatz erzielt. Die Auslieferungen stiegen um acht Prozent auf mehr als 900 000 Fahrzeuge. Foto: Armin Weigel dpa/lby +++(c) dpa - Bildfunk+++ pixel

Linia produkcyjna BMW w fabryce w Dingolfingu

Niemieccy producenci samochodów inwestują miliardy w nowe fabryki i technologie. Ich konkurenci z Francji i Włoch też by tak chcieli, ale zamiast tego zmuszeni są zamykać zakłady i zwalniać część ich załóg. Koncern PSA, do którego należą firmy Peugeot i Citröen znalazł się w szczególnie trudnym położeniu. Ale nie tak trudnym jak włoski Fiat, który walcząc o przetrwanie domaga się wprowadzenia w UE nowych norm czystości spalin, żeby ograniczyć w ten sposób niepowstrzymaną ofensywę Niemców.

W europejskim przemyśle motoryzacyjnym linia frontu przebiega dziś tak samo jak na polu bitwy o uratowanie euro - pomiędzy północą i południem. Północ wciąż ma się lepiej, ale i tu widać zmiany.

ARCHIV - Ein Mann arbeitet am 12.03.2012 im BMW-Werk in Dingolfing (Niederbayern) an einem BMW der 6er Reihe.BMW hat im ersten Halbjahr einen Rekordabsatz erzielt. Die Auslieferungen stiegen um acht Prozent auf mehr als 900 000 Fahrzeuge. Foto: Armin Weigel dpa/lby +++(c) dpa - Bildfunk+++ pixel

Linia produkcyjna BMW w fabryce w Dingolfingu

Na najważniejszym rynku samochodowym Europy - niemieckim - dealerzy udzielają rekordowych rabatów chętnym na nabycie nowego pojazdu. Zdaniem eksperta w tej branży, Ferdinanda Dudenhöffera z Uniwersytetu Duisburg-Essen, świadczy to o tym że "nie tylko Południowa Europa ucierpiała wskutek kryzysu euro".

Jak sprzedać?

Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta. Wystarczy mieć dobry towar i chętnych na jego nabycie z wystarczającą ilością gotówki. Ta odwieczna zasada dziś sprawdza się jednak tylko na paru rynkach. Najlepiej w Chinach, gdzie niemieckie luksusowe samochody cieszą się stale rosnącym powodzeniem.

** FILE ** This Feb.19, 2008 file photo shows Citroen cars outside the Aulnay sous Bois factory, near Paris, France. The French government was set to unveil Monday Feb. 9, 2009, a bailout plan for the auto industry that includes euro 6 billion ($7.7 billion) in loans for Renault SA and PSA Peugeot-Citroen, according to news reports. (ddp images/AP Photo/Jacques Brinon)

Peugeoty i Citröeny czekają na chętnych

Podobnie jest w USA i Rosji. Kto nie jeździ tam wypasionym Mercedesem, Audi lub BMW, ten się nie liczy. No, może być jeszcze Porsche, dla prawdziwych twardzieli. Dzięki temu te niemieckie firmy mają mniej kłopotów z kryzysem w strefie euro. Dysponują atrakcyjnym towarem i wierną klientelą na całym świecie.

Co jednak mają począć Francuzi i Włosi, którzy lwią część sprzedaży mniejszych i tańszych od niemieckich aut lokowali tradycyjnie na południu naszego kontynentu oraz w Afryce Północnej? Nowy rząd Francji sięgnął po wypróbowaną metodę subwencji.

** FILE ** This Feb.19, 2008 file photo shows Citroen cars outside the Aulnay sous Bois factory, near Paris, France. The French government was set to unveil Monday Feb. 9, 2009, a bailout plan for the auto industry that includes euro 6 billion ($7.7 billion) in loans for Renault SA and PSA Peugeot-Citroen, according to news reports. (ddp images/AP Photo/Jacques Brinon)

Peugeoty i Citröeny czekają na chętnych

Kto dziś kupi we Francji auto o napędzie elektrycznym lub hybrydowym, ten może liczyć na dopłaty w wysokości od czterech do siedmiu tysięcy euro. Pomysł niby dobry, tylko jakoś brak chętnych na te cuda nowoczesnej, zielonej technologii. Nie mówiąc o tym, że za resztę trzeba zapłacić z własnej kieszeni, a ta świeci pustkami.

Włosi poszli inną drogą. Jak na urodzonych biurokratów przystało, wolą walczyć z niemiecką konkurencją przy pomocy nowych, unijnych przepisów o czystości spalin. Nawet jeśli znajdą posłuch w Brukseli, na niemiecką odpowiedź nie trzeba będzie długo czekać.

German carmaker Audi present the new Audi Q7 in front of the Alten Oper (old Opera house) during the International Auto Show (IAA) in Frankfurt, Germany, Wednesday, Sept. 14, 2005. Audi unveiled the first gas-electric hybrid vehicle from a European automaker at the show, a version of its new Q7 sport utility vehicle that will go on sale in 2008.(AP Photo/Bernd Kammerer)

Duże, drogie, dobre i nawet ekologiczne: Audi Q7 Hybrid

Ferdinand Dudenhöffer zwraca uwagę, że zaostrzenie unijnych normy w przeszłości zawsze tylko mobilizowało niemieckie firmy do przyspieszenia wdrażania nowych technologii i tym razem będzie tak samo. Co więcej, ulepszone pojazdy wcale nie muszą być droższe, bo automatyzacja produkcji w niemieckich fabrykach też robi swoje. Niemcy nadal będą nadawać ton na samochodowym rynku.

Klaus Ulrich / Andrzej Pawlak

red.odp.: Alexandra Jarecka