Liczba ciężkich zachorowań wskutek e-papierosów przekroczyła 500. Są też zgony | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 23.09.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Liczba ciężkich zachorowań wskutek e-papierosów przekroczyła 500. Są też zgony

Popularność e-papierosów kwitnie w USA, ale i w Europie. Są bowiem uznawane za "zdrowszą" alternatywę dla klasycznego dymka. Tymczasem przypadki zachorowań oraz nowe badania budzą wątpliwości, czy ta teza jest słuszna.

W Stanach Zjednoczonych wykryto ponad 530 przypadków uszkodzenia płuc po użyciu e-papierosów. Trwa badanie przyczyn, podało Amerykańskie Centrum Kontroli Chorób i Prewencji (CDC). Ponadto wiadomo o sześciu zgonach, które najwyraźniej były powiązane z e-papierosami. Władze USA po raz kolejny przestrzegły użytkowników przed używaniem tego elektronicznego inhalatora nikotyny.

W Europie nie mieszają

W Niemczech i pozostałych krajach Europy dotychczas nie zanotowano podobnego wzrostu liczby takich przypadków. Skargi i zażalenia wydają się płynąć ze strony użytkowników amerykańskich. Większość tamtejszych poszkodowanych paliła THC lub THC w połączeniu z nikotyną. THC to tetrahydrokannabinol, czyli substancja psychoaktywna zawarta w konopiach indyjskich, odpowiedzialna głównie za działanie odurzające w narkotykach. Dane ponad 370 osób, które zachorowały, są dokładnie znane, poinformował szef CDC Robert Redfield. Blisko 67 proc. z nich jest między 18 i 34 rokiem życia. 16 proc. to niepełnoletni. Trzy na cztery osoby to mężczyźni.

e-papierosy w USA (Getty Images/J. Sullivan)

USA: sklep z e-papierosami w San Francisco

Miętowy i rakotwórczy

W Stanach Zjednoczonych urządzenia te były krytykowane w związku z publikacją wyników badań: w e-papierosach oraz tytoniu do żucia naukowcy wykryli prawdopodobnie kancerogenny środek aromatyzujący „w niepokojąco wysokim stężeniu”. Substacja o nazwie pulegon obecna jest w produktach o smaku miętowym i mentolowym, napisali naukowcy w czasopiśmie fachowym wydawanym przez „JAMA Internal Medicine (Journal of the American Medical Association)”. Specjalne aromaty do e-papierosów powinny zostać zabronione przez rząd, postulowali badacze.

Prezydent Donald Trump w ubiegłym tygodniu zapowiedział „bardzo ostre” przepisy dla producentów elektronicznych inhalatorów nikotyny, zaś samo użycie e-papierosów określił jako „wielki problem”. Według badań opublikowanych w magazynie naukowym "Scientific Reports“, e-papierosy mogą także pogłębić inne choroby, np. astmę. „Większość użytkowników e-papierosów stosuje płynne aromaty, choć istnieją wskazania, że aromatyzowane substancje podczas ich wdychania działają trująco”, wyjaśnia autor opracowania David Chapman z Uniwersystetu Technicznego w Sydney.

E-papierosy są w USA znacznie mniej ograniczone przepisami niż w Niemczech. Niektóre dziedziny w ogóle nie są uregulowane, inne różnią się w poszczególnych stanach. Na przykład nie ma jednej ustalonej górnej granicy zawartości nikotyny. W USA można kupić produkty o zawartości nikotyny dwu- lub nawet trzykrotnie większej niż w Niemczech. THC w e-papierosach jest w Niemczech zakazana, substancja podpada pod ustawę o środkach odurzających.

e-papierosy w Niemczech
(REUTERS/K. Pfaffenbach)

Producent w Niemczech testuje nowy model e-papierosów

Mniej szkodliwe, lecz wciąż niezdrowe

Niemieccy naukowcy również podkreślają, że palenie e-papierosów może spowodować nowotwór. „W porównaniu z klasycznymi papierosami, elektroniczne inhalatory nikotyny są wprawdzie o wiele mniej szkodliwe, jednak nie są to niewinne gadżety lifestyle’owe”, napisali w raporcie badacze z Niemieckiego Centrum Badań Onkologicznych (DKFZ).

E-papierosy są coraz bardziej popularne, także w Niemczech. Obrót z ich sprzedaży w tym roku szacuje się na 600 do 650 milionów euro, poinformował Michal Dobrajc, szef Stowarzyszenia Sprzedawców E-Papierosów. To do 25 proc. więcej niż jeszcze rok temu. Wciąż jednak obroty ze sprzedaży klasycznych papierosów są 40 razy wyższe.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na Facebooku! >> 

Indie mają sposób

Tymczasem bardzo ostro z e-papierosami obszedł się rząd Indii. Nie wolno ich sprzedawać, produkować, importować oraz reklamować. Indyjska minister finansów Nirmala Sitharaman podkreśliła, że elektroniczne inhalatory nikotyny stanowią coraz większe ryzyko szczególnie dla zdrowia młodych ludzi. Wiele organizacji rolniczych w Indiach poparło rządowe zakazy dotyczące e-papierosów. Indie to jeden z największych na świecie producentów tytoniu. E-papierosy są tam więc całkowicie zbędne.

dpa, afp / jak

Reklama