Lewandowski o kryzysie zadłużenia: oszczędzanie to nie wszystko | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 15.09.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Lewandowski o kryzysie zadłużenia: oszczędzanie to nie wszystko

Komisarz UE ds. programowania finansowego i budżetu, Janusz Lewandowski, w rozmowie z DW twierdzi, że sposobem na kryzys jest nie tylko oszczędzanie, ale i poszukiwanie dalszych metod ożywie­nia gospodarki.

Janusz Lewandowski

Janusz Lewandowski

Panie komisarzu, w debacie otwierającej niedawne Forum Gospodarcze w Krynicy powiedział Pan, że Europę czeka jesień trudnych decyzji. Jakie będą te najtrudniejsze?

Rzeczywiście jest to jesień strategicznych decyzji, które przesądzą o przyszłości Unii Europejskiej jako wspólnoty państw. Dla nas – dla wschodniej części Unii – istotne jest uzgodnienie sposobu finansowania Europy na lata 2014-2020. Ale to wszystko jest w cieniu jeszcze bardziej strategicznych decyzji dotyczących przyszłości euro. Oznacza to poważne rozmowy o unii bankowej jako suplemencie architektonicznym wobec strefy euro i wdrożenie w życie wszystkich innych regulacji, które oznaczają ni mniej, ni więcej tylko nowy ustrój gospodarczy w Unii Europejskiej.

Przy tej okazji wyłaniają się dwa problemy.

Jeden polega na tym, że jeżeli euro ma przetrwać, to musi być więcej Europy, więcej scentralizowanej kontroli. I tu się wyłania problem legitymizacji demokratycznej. Bo mieć więcej Europy to jednak nie jest people's dream. A to dlatego, że Europa tak mocno jest kojarzona w tej chwili z problemami, a nie z rozwiązaniami. Nie jest więc łatwo przekonać społeczeństwa 28 krajów o tym, że rozwiązanie znaczy właśnie więcej Europy…

Janusz Lewandowski, EU-Kommisär für Finanzprogrammierung und Budget seit 2010, Privatisierungsminister Polens 1991 und 1992-93 Autor: Aureliusz M. Pędziwol

Janusz Lewandowski w czasie kuluarowych rozmów w Krynicy

Czy „więcej Europy” oznacza oddanie części narodo­wej suwerenności do Brukseli?

Jeżeli finałem unii bankowej ma być uwspólnotowienie – Vergemeinschaftung – czyli europejski system gwarantowania kredytów, europejski system reasekuracji bankowej, to akurat nie wymaga poważnych zmian traktatowych, ale też oznacza w sensie nadzoru przekazanie części suwerenności na poziom ponadnarodowy. Oddania jeszcze większego kawałka suwerenności wymagać będzie unia fiskalna, czyli kontrola dyscyplinowania budżetów narodowych, które są prerogatywami parlamentów narodowych.

To wszystko znaczy „więcej Europy”.

Kłopot polega na tym, że w tej chwili nie ma takiego klimatu zaufania do instytucji europejskich, jaki był jeszcze na końcu XX wieku. To z kolei stawia pod znakiem zapytania legitymizację demokratyczną tego procesu, który jest nieuchronny, jeżeli ma przetrwać wspólna waluta bez jednego, zjednoczonego państwa, co jest eksperymentem w dziejach świata.

Natomiast z tej sieci współzależności, które wymuszają więcej wspólnej Europy, więcej centralnych decyzji, więcej przekazu suwerenności, wyłania się drugi problem: żeby Europa nam się nie podzieliła na strefę euro i non-euro…

…czyli na Europę dwóch prędkości?

…na Europę dwóch prędkości, no bo jak mają za tym nadążać państwa, które albo w ogóle nie chcą należeć do strefy euro, albo dopiero w jakiejś perspektywie zamierzają wejść do niej, na to nie ma w tej chwili dobrej odpowiedzi. Ale są już przygotowane rozwiązania zakładające uczestnictwo państw spoza strefy euro. o co zabiegały Polska i Dania. To, co komisarz Michel Barnier ogłosił 12 września jako unię bankową, też przewiduje takie dobrowolne uczestnictwo krajów spoza strefy euro. Tylko że one muszą dostać jakieś zachęty, a nie tylko samą odpowiedzialność w tym zakresie.

To właśnie jest ten drugi wielki problem – oprócz legitymizacji demokratycznej i politycznej tego procesu.

Jakie zachęty Pan sobie wyobraża?

epa03007474 Polish European Commissioner for budget and financial programming Janusz Lewandowski (L) chats with Alexender Stubb the Minister for European Affairs and Foreign Trade of Finland at the start of a EU budget council in Brussels, Belgium, 18 November 2011. The Council gather with the aim of reaching an agreement on the EU budget for 2012. EPA/OLIVIER HOSLET

Lewandowski w rozmowie z fińskim ministrem spraw zagranicznych Alexandrem Stubbem (2011)

Unia bankowa ma być otwarta na zasadzie dobrowolności dla krajów spoza strefy euro. A wiele z nich – w tym na przykład Polska – ma bardzo dobry system bankowy, bardzo zdrowy, bardzo dobrze nadzorowany, który jest siłą ich gospodarek, a nie kłopotem. I tu wyłania się kwestia, na ile ten bardzo dobry nadzór krajowy, który czuwa nad bezpieczeństwem systemowym banków polskich, czy czeskich, jest do pogodzenia z nadzorem centralnym.

Kolejna sprawa. Systemy bankowe w całej Europie Środkowej cechuje duży udział kapitału austriackiego, niemieckiego – generalnie spoza zachodniej granicy. I tu pojawia się pytanie, czy nie powstaną konflikty interesów, jeżeli na przykład holding, który ma siedzibę w strefie euro, popadnie w tarapaty. Jaka strategia zwycięży? Czy ratowania własnego systemu bankowego, zagrożonego w jakimś kraju strefy euro, kosztem środkowoeuropejskich córek? Czy jednak myślenia w kategoriach zdrowia całego holdingu?

To są bardzo ważne pytania, na które trzeba odpowiedzieć, żeby nam przy tych różnych okazjach Unia nie pękła na dwie części.

Ale gdzie tu zachęta?

Współdecydowanie. Poważna rola nadzoru finansowego, który się sprawdził w kilku środkowoeuropejskich krajach nie należących do strefy euro, gdzie ten system działał bardzo dobrze. Od wielu lat nie było tam żadnej przygody bankowej, żadnych trupów w szafie. Czyli należy uszanować kompetencje i dobrą jakość nadzoru krajowego.

Całej tej debaty nie byłoby, gdyby nie kryzys, z którego teraz trzeba wychodzić. A w tej kwestii są co najmniej dwie szkoły: Jedna mówi, żeby oszczędzać, ciąć, co się da, i żeby w tym wszystkim było jak najmniej państwa. Druga zaś twierdzi, że nie można ciąć wszystkiego, bo nigdy nie wyjdziemy z recesji. A Pan jak to widzi?

Jeżeli ma to być wyjście realne, musi być pragmatyczne. Nie można sobie pozwolić na żaden fundamentalizm. W latach 2009-11 rzeczywiście austerity –oszczędności – Ersparnis – to była matka wszystkich polityk.

Ale wyniki wyborów politycznych w wielu krajach, choćby we Francji, pokazały, że taka jednostronna polityka zaciskania pasa, która nie daje nadziei na przyszłość, wiąże się z ogromnymi kosztami politycznymi. Dlatego w roku 2012 mamy do czynienia z bardziej zrównoważonym poglądem na recepty europejskie, który nie rezygnuje z uzdrawiania finansów publicznych, ale szuka wszelkich metod ożywienia gospodarki zarówno z uwagi na bezrobocie, jak i na trend recesyjny.

A to nas prowadzi – oprócz reform strukturalnych – do szukania pieniądza inwestycyjnego, który jest w budżecie europejskim. Budżet UE został jakby na nowo odkryty – jako źródło i jako realna część europejskiej agendy wzrostu i zatrudnienia.

(czytaj dalej na s. 2)

Strona 1 | 2 | Pełna wersja