Leszek Miller: Schroeder niesprawiedliwie osądzony | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 01.05.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Leszek Miller: Schroeder niesprawiedliwie osądzony

Były premier RP, a obecny szef SLD Leszek Miller w rozmowie z DW staje w obronie byłego kanclerza Niemiec.

German Chancellor Gerhard Schroeder (L) is welcomed by Polish Prime Minister Leszek Miller during their meeting in Warsaw on 05 November 2002. Schroeder is on a working visit to Poland. dpa

Leszek Millter i Gerhard Schroeder w Warszawie (2002)

Panie premierze, czy przyjaźnie polityczne kończą się wraz z końcem piastowania funkcji politycznych? W swoim czasie głośno było o Pana przyjacielskich więzach z kanclerzem Gerardem Schroederem. Jakie są dzisiaj?

Kontakty są zwykle podtrzymywane, ale ich dynamika, oczywiście, słabnie. Ja spotykałem się ze Schroederem dosyć często przez trzy, cztery lata po odejściu z funkcji szefa rządu. Teraz spotykamy się okazjonalnie, głównie dlatego, że on odszedł z polityki i zapewnił mnie, że jego przygoda z polityką skończyła się definitywnie. Ja natomiast jestem w niej mocno zakorzeniony. Niemniej proponowałem mu przyjazdy do Polski, jakiś cykl spotkań, udział w konferencji. Raz tylko przyjął zaproszenie na odczyt na Uniwersytecie Wrocławskim. Organizatorem była Fundacja Friedricha Eberta. Mówił o sytuacji w Unii Europejskiej, o potrzebie reform, mówił jak zwykle bardzo interesująco.

Czy nie pozostała u niego zadra w związku z listem ośmiu w sprawie Iraku?

Nie, takie opinie są mocno przesadzone. Na drugi dzień po podpisaniu tego listu dzwoniłem do Schroedera. Oczywiście, nie był zachwycony, ale też nie robił z tego problemu. List stanowił dyplomatyczną odpowiedź na stanowisko sojuszu niemiecko- francuskiego, który chciał dyktować Unii Europejskiej, co ma robić, jaki ma być stosunek do Amerykanów. To działo się przecież jeszcze przed interwencją militarną. Spotykaliśmy się potem wielokrotnie, on był gościem w moim domu, ja byłem u niego… Dzieliły nas poglądy w tej sprawie, lecz nie wpłynęło to negatywnie na nasze stosunki.

Czy nie sądzi Pan, że postać poprzednika Angeli Merkel jest w Polsce niesprawiedliwie oceniana?

Gerhard Schroeder to wybitny polityk, bardzo zasłużony dla stosunków polsko-niemieckich. Często o tym mówię i korzystam z tej okazji, by mocno to podkreślić. Bez aktywnego zaangażowania Schroedera – a także innego socjaldemokraty niemieckiego Guentera Verheugena – w pomoc dla naszych negocjacji z Unią Europejską, bez zdecydowanych nacisków Schroedera na inne rządy, nasza droga do Unii wyglądałaby zupełnie inaczej. Droga na Zachód wiodła przez Niemcy – w każdym tego słowa znaczeniu! Budowniczymi tej drogi byli Schroeder i Verheugen. Kanclerz Schroeer miał wtedy niezwykle mocną pozycję w Europie. Kilka miesięcy przed moim ustąpieniem zaprosiłem go na uroczystości 60-lecia wybuchu Powstania Warszawskiego. Przyjechał. Złożył wieniec, wygłosił poruszające przemówienie.

German chancellor Gerhard Schroeder, second right, Polands Prime Minister Leszek Miller, right, and EU commissioner Guenter Verheugen eat bread and salt, a traditional greeting, given by girls dressed in traditional clothes, during the EU enlargement ceremony in Zittau, Germany, Saturday, May 1, 2004. (AP photo/Matthias Rietschel) ---Bundeskanzler Gerhard Schroeder, zweiter von rechts, Polens Premierminister Leszek Miller, rechts, und der deutsche EU-Kommissar Guenter Verheugen essen Brot und Salz, ueberreicht von zwei Maedchen in traditionellen Kostuemen, waehrend der EU-Party in Zittau, Samstag, 1. Mai 2004. (AP Photo/Matthias Rietschel)

Od prawej: Leszek Miller, Gerhard Schroeder i Guenter Verheugen (1 maja 2004)

Niesłychana była jego zawartość merytoryczna. W ekspertyzie, zleconej później przez oba rządy, wybitni znawcy prawa, profesorowie Jan Barcz i Jochen Frowein, uznali to wystąpienie za tzw. jednostronny akt prawa międzynarodowego. Oznaczał on, że ani wypędzeni, ani Niemcy jako państwo nie mają prawa do uzyskania jakichkolwiek odszkodowań czy innych podobnych świadczeń od strony polskiej. To właśnie stwierdził dobitnie po raz pierwszy kanclerz Niemiec!

Ależ oczywiście. A kto zapewnił odszkodowania dla robotników przymusowych? Nie zdobył się na to tak szanowany i lubiany kanclerz Helmut Kohl, lecz jego następca, Gerhard Schroeder. Jego rola jest niedoceniana, ponieważ przedstawia się go jako wysokiego urzędnika Gazpromu i orędownika rurociągu północnego.

Różniliśmy się z Gerhardem tylko w jednej sprawie – interwencji w Iraku. Schroeder i Chirac, wespół z Putinem, byli zdeklarowanymi przeciwnikami tej operacji.

Czy nie sądzi Pan, z dzisiejszej perspektywy, że mieli rację?

Jestem przekonany, że Irak bez Husajna jest lepszy niż Irak z Husajnem.

Codziennie giną ludzie. Dwa miliony wyemigrowały.

Polen Leszek Miller, Vorsitzende der Alianz der Demokratischen Linke (in Polen), 02.04. 2013; Copyright: Michal Jaranowski

Leszek Miller uważa do dziś, że decyzja o interwencji w Iraku była słuszna

Codziennie giną ludzie, to prawda, ale za Husajna też ginęli, a dyktator nie zawahał się nawet użyć broni chemicznej wobec irackich Kurdów. Pamiętam moją wizytę w Iraku 11 listopada. Przede mną stali żołnierze, nie tylko polscy, obok gubernator, Irakijczyk. Powiedział, że tak jak Polska obchodzi święto niepodległości, tak również jego rodacy będą mogli czynić to w przyszłości. Podziękował żołnierzom i dodał, że dzięki nim, on, jego rodzina, przyjaciele mogli rozpocząć poszukiwania śmiertelnych szczątków swych bliskich, którzy w tej pustynnej ziemi są masowo pogrzebani. Do dziś mam w pamięci to przemówienie. Wojna to, oczywiście, nic przyjemnego. Prezydent Kwaśniewski i ja długo zastanawialiśmy się nad udziałem Polski. Uznaliśmy, że zaangażowanie jest potrzebne. Nie tylko dlatego, że obowiązywała wtedy rezolucja 1441 Rady Bezpieczeństwa ONZ, ale należy stanąć po czyjejś stronie. Wybór był taki: albo będziemy po stronie koalicji francusko-niemiecko-rosyjskiej, w swej istocie antyamerykańskiej, albo staniemy po stronie Brytyjczyków, Hiszpanów, Duńczyków, w swej istocie koalicji proamerykańskiej. Gdy stawiałem kwestię naszego udziału w Sejmie, wszyscy głosowali „za”, łącznie z ówczesną opozycją, PO i PiS-em. Siedzieliśmy kiedyś później ze Schroederem przy winie, rozmawialiśmy o tej sprawie i w pewnym momencie zapytałem: – powiedz Gerhard, dlaczego Niemcy się wtedy tak zachowały? Odparł: „Wiesz, my Niemcy, tak często maszerowaliśmy, ze już nie powinniśmy maszerować…”

A jak było z gazociągiem północnym?

** JAHRESRUECKBLICK ** Bundeskanzler Gerhard Schroeder verneigt sich bei den Gedenkfeiern zum 60. Jahrestag des Warschauer Aufstandes am 1. Aug. 2004 in Warschau. Der Warschauer Aufstand gilt als die groesste bewaffnete Erhebung in den von Nazi-Deutschland besetzten Gebieten waehrend des Zweiten Weltkriegs. Am 1. Aug. 1944 begann die polnische Heimatarmee mit ihren Angriffen auf deutsche Stellungen. Nach 63 Tagen brach der Aufstand zusammen. Fast 200.000 Tote waren zu beklagen, die meisten davon Zivilisten. Als erster deutscher Regierungschef nimmt Schroeder an den Gedenkfeiern teil. (AP Photo/Jockel Finck)

Gerhard Schroeder oddaje hołd powstańcom warszawskim (1.08.2004)

Będąc na Kremlu, usłyszałem od Putina, że Rosjanie myślą o połączeniu najkrótszą drogą złóż gazu z Niemcami. A to dlatego, że wcześniejsza propozycja trasy rurociągu – przez Polskę, ale z pominięciem Ukrainy, została odrzucona przez władze polskie. Tak było. W geście solidarności z Ukrainą rząd AWS nie przyjął takiego projektu. Wtedy narodziła się myśl o gazociągu bałtyckim. Ja stwierdziłem wobec Putina, że to zły projekt, nieekonomiczny itd. Ale na Zachodzie, w Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii pomysł chwycił. Znalazły się też źródła finansowania.

Za rządów premiera Marcinkiewicza, wiceminister spraw zagranicznych w jego rządzie, Ryszard Sznepf, wyraził zainteresowanie również strony polskiej…

… i natychmiast został zdymisjonowany. Sznepf miał absolutnie rację, ale co z tego? Negatywne stanowisko wobec Nordstreamu zostało utwierdzone. Skończyło się dla nas fatalnie. Rurociąg został zbudowany, a my nie jesteśmy do niego podłączeni. Nie rozumiem tej tragedii.

Dziękuję Panu za rozmowę.

Rozmawiał Michał Jaranowski

red, odp. Iwona D. Metzner