Leopardy dla emiratu Kataru | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 29.07.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Leopardy dla emiratu Kataru

Dwieście czołgów "Leopard 2" po 10 mln euro za sztukę daje dwa milardy euro. Urząd Kanclerski i ministerstwo gospodarki mają ogromną ochotę na ten złoty interes.

Po Arabii Saudyjskiej i Indonezji przyszła pora na Katar. Jak donosi tygodnik Der Spiegel, władze tego szejkanatu są zainteresowane nabyciem ok. dwustu czołgów "Leopard 2" produkowanych w zakładach Krauss-Maffei Wegmann (KMW). Kilka tygodni temu delegacja firmy udała się do Ad-Dauhy na rozmowy z władzami Kataru, to jest szejkiem Hamadem bin Khalifem Al Thanim i jego rodziną.

Potęga wyobraźni

W Federalnej Radzie Bezpieczeństwa, na czele której stoi kanclerz Angela Merkel, i od której zależy zgoda na eksport czołgów, nie dyskutowano jeszcze oficjalnie na temat chęci nabycia "Leopardów" przez Katar. Der Spiegel podaje jednak, że zarówno Urząd Kanclerski, jak i Federalne Ministerstwo Gospodarki i Technologii "mogą sobie wyobrazić" ten interes.

Blick auf die Skyline von Doha, aufgenommen am Donnerstag (13.04.2011) in Katar, dem Tagungsort der Libyen-Kontaktgruppe. Die Politiker wollen über das weitere Vorgehen in Libyen beraten. Foto: Peer Grimm dpa +++(c) dpa - Bildfunk+++

Widok stolicy Kataru Ad-Dauhy lepiej znanej jako Doha

Dobrze to świadczy o potędze wyobraźni pani kancerz i ministra gospodarki Philippa Rösslera, bo trzy tygodnie temu równie łatwo potrafili wyobrazić sobie sprzedaż 100 używanych, ale łatwo podddających się modernizacji, "Leopardów 2" dla Indonezji, a w czerwcu nie mieli problemu z wyobrażeniem sobie rozszerzenia kontraktu z Arabią Saudyjską, która zamiast 200-300 czołgów, może kupić od 600 do 800 sztuk.

Wyobraźnia nie dopisała natomiast opozycji, która ostro domagała się od Angeli Merkel wyjaśnień w sprawie obu "dealów". Angela Merkel nie chciała wypowiadać się na temat sprzedaży czołgów dla Indonezji. Jej rzecznik ograniczył się do złożenia oświadczenia, że podczas wyizyty pani kanclerz w Dżakarcie "nie dyskutowano o szczegółach".

Można mu śmiało wierzyć, bo na szczeblu szefów rządów bardzo rzadko dyskutuje się o szczegółach zawartego porozumienia. Od tego są specjaliści.

Rozluźnią przepisy?

Od miesięcy trwa w Niemczech burzliwa dyskusja na temat dostaw "Leopardów" dla Arabii Saudyjskiej. W czerwcu ubiegłego roku tygodnik Der Spiegel ujawnił, że Federalna Rada Bezpieczeństwa odniosła się pozytywnie do wstępnego zapytania Saudyjczyków na temat możliwości sprzedaży im 270 czołgów typu "Leopard 2" w wersji A7+.

ARCHIV: Ein Kampfpanzer vom Typ Leopard 2 faehrt bei Munster auf dem Truppenuebungsplatz Bergen bei einer Gefechtsvorfuehrung durch einen Wassergraben (Foto vom 06.09.10). Der geplante Verkauf von deutschen Panzern an Saudi-Arabien stoesst bei der Opposition sowie ausserhalb des Parlaments auf scharfe Ablehnung. (zu dapd-Text) Foto: David Hecker/dapd

Ile "Leopardów" trafi do Arabii Saudyjskiej, tego dziś nie wie nikt

Niemiecka opozycja stanowczo się temu sprzeciwia. Rząd uparcie milczy na ten temat, zasłaniając się tajemnicą decyzji podejmowanych przez Federalną Radę Bezpieczeństwa. Wiosną tego roku jeden z przedstawicieli koalicji rządowej zawile i mgliście argumentował, że taka transakcja służy niemieckim interesom, a ponadto została ona już omówiona z władzami Izraela.

Wzmianka o Izraelu zasługuje na szczególną uwagę. Troska o bezpieczeństwo tego kraju stanowi jeden z kanonów niemieckiej polityki zagranicznej i jakiekolwiek dostawy uzbrojenia do jego potencjalnych przeciwników oznaczałyby odejście od tej linii.

Czym to się wszystko skończy - trudno przewidzieć. Tu nie wystarczy wyobraźnia, ani nawet główne narzędzie pracy każdej szanującej się wróżki w postaci szklanej kuli. Faktem jest jednak, że Niemcy muszą poszukiwać nowych możliwości w eksporcie uzbrojenia z trzech, przynajmniej, powodów.

Po pierwsze dlatego, że kurczy się ich wewnętrzny rynek zbytu z uwagi na redukcję Bundeswehry. Po drugie - to samo da się powiedzieć o partnerach RFN z NATO i UE, którzy też ograniczają wydatki na zbrojenia. Po trzecie zaś, ze względu na ich wzrost w krajach wschodzących, zainteresowanych nabyciem wojskowego sprzętu "Made in Germany", zasłużenie cieszącego się doskonałą opinią na całym świecie.

An undated picture shows a Qatari Liquid Natural Gas (LNG) tanker ship being loaded up with LNG at Raslaffans Sea Port, northern Qatar. Under the sandy bottom of the turquoise Gulf lies a giant bubble of natural gas - the world's largest gas field - that is fueling a historic economic boom.This Connecticut-sized land, an isolated thumb on the Arabian peninsula that had no schools or hospitals until the 1950s, stands to become one of the world's richest nations as it taps into the 900 trillion cubic feet (25 trillion cubic meters) of gas locked in its North Field. (AP Photo)

Katar eksportuje ropę i płynny gaz i ma mnóstwo pieniędzy na zakup broni

Dlatego Niemcy starają się w ramach NATO wprowadzić nową listę państw trzecich, do których eksport broni byłby możliwy ze względów strategicznych. Na majowym szczycie NATO w Chicago to się jeszcze nie udało, ale ambasador RFN przy NATO, Martin Erdmann, ma wkrótce podjąć nową próbę. Tym razem w Brukseli. Dodajmy, że Niemcy są trzecim eksporterem broni na świecie, a ich przemysł zbrojeniowy zatrudnia ok. 80.000 osób.

Andrzej Pawlak (dpa, rtr)

red.odp.: Alexandra Jarecka