„Kto kocha kino, kocha też Skolimowskiego” - retrospektywa w Kolonii | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 08.10.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Kultura

„Kto kocha kino, kocha też Skolimowskiego” - retrospektywa w Kolonii

Na tegorocznym 22. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym "Cologne Conference" pokazano retrospektywę twórczości Jerzego Skolimowskiego. 6 filmów miało przybliżyć oryginalny dorobek polskiego reżysera.

Polish film director Jerzy Skolimowski poses with the Special Prize of the jury (R) he received for his film 'Essential killing' and with the Volpi Cup he received on behalf of actor Vincent Gallo during a photocall following the awards ceremony of the 67th Venice film festival on September 11, 2010. AFP PHOTO / VINCENZO PINTO (Photo credit should read VINCENZO PINTO/AFP/Getty Images)

Jerzy Skolimowski

Właściwie zna go cały świat i przez całe lata był „polskim człowiekiem w Hollywood”. - Jerzy Skolimowski nie potrzebuje reklamy - przekonuje Olaf Moeller, krytyk filmowy z Kolonii, cytując słowa swojego włoskiego przyjaciela i kinomana: „Kto kocha kino, kocha też Skolimowskiego, kto go nie kocha, nie ma pojęcia o kinie”. W ocenie niemieckiego krytyka nastawienie to podziela wielu jego kolegów po fachu. Przy tym z realną obecnością filmów Jerzego Skolimowskiego nie wygląda najlepiej. Wprawdzie w 1967 r. na Festiwalu Filmowym w Berlinie film „Start” otrzymał Złotego Niedźwiedzia. Duży sukces przyniósł polskiemu reżyserowi w Niemczech film „Deep End” ("Na samym dnie") nakręcony w 1970 r., do którego muzykę skomponowała nieistniejąca już kolońska grupa "Can".

- Jerzy Skolimowski dużo kręcił w koprodukcji z Niemcami, ale nigdy nie udało mu się zdobyć renomy na niemieckim rynku filmowym - twierdzi Olaf Moeller.

CologneConference - Eingang zum Kino Cinema bei Museum Ludwig in Köln. Copyright: DW/A.Jarecka

Międzynarodowy Festiwal Filmowy Cologne Conference odbywa się co roku w Kolonii

Polański, człowiek-instytucja, Skolimowski - reżyser niszowy

Porównując stopień popularności Romana Polańskiego i Jerzego Skolimowskiego w Niemczech, Polański jest na pewno bardziej znany. Jego filmy zawsze trafiały do dużych niemieckich kin. – Chociaż Polański jest przykładem reżysera sukcesu, to właśnie Jerzy Skolimowski jest dla mnie ciekawszym twórcą, większym wirtuozem, który opowiada na długim oddechu - uważa Olaf Moeller.

Zdaniem filmoznawcy Lidii Kämmerlings z Instytutu Polskiego w Düsseldorfie, Skolimowski jest reżyserem związanym bardziej z kinem autorskim i tam znajduje swego odbiorcę. W Niemczech, podobnie jak w Polsce i Francji, istnieją dobre warunki do prezentacji filmów autorskich. - Niemcy mają kina studyjne, których repertuar dobiera się bardzo indywidualnie. Kina te często specjalizują się w retrospektywach i sięgają po filmy nieme, czy właśnie autorskie - tłumaczy Lidia Kämmerlings.

Wszystkiemu winna dystrybucja...

CologneConference- von links: Lidia Kämerlings, Polnischer Institut Düsseldorf und Izabela Kiszka -Hoflik vom Polnischen Film Institut Copyright: DW/A. Jarecka

Lidia Kämerlings oraz Izabela Kiszka -Hoflik

O retrospektywę pokusił się także Międzynarodowy Festiwal Filmowy "Cologne Conference" chcąc w ten sposób przybliżyć postać Jerzego Skolimowskiego. Obok filmów z lat 60': „Rysopis”, „Walkower” i „Bariera”, na początku października (2012) przedstawiono także najnowsze produkcje: „Cztery noce z Anną” oraz „Essential Killing”. O doborze repertuaru decydował wspólnie z organizatorami festiwalu w Kolonii Instytut im. Adama Mickiewicza.

- Skolimowskiego wybrano na ten festiwal, bo jest wizytówką Polski na świecie, a ponieważ wiele lat tworzył za granicą, jego multikulturowość może być atrakcyjna dla organizatorów i dla widza - wyjaśnia Izabela Kiszka-Hoflik z działu współpracy międzynarodowej Instytutu Sztuki Filmowej. Jednocześnie podkreśla, że retrospektywę twórczości Skolimowskiego zrobiono przede wszystkim z myślą o koneserach. Bo w zawodach o względy szerokiej publiczności filmy Skolimowskiego przegrywają na ogół z filmami anglojęzycznymi.

Posłuchaj audio 01:57

Posłuchaj wypowiedzi Izabeli Kiszki-Hoflik z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej

- To jest związane z finansami. Na przykład ostatnio niemieccy dystrybutorzy zakupili filmy Skolimowskiego „Cztery noce z Anną” i „Essential Killing”, lecz nie zdecydowali się na wprowadzenie ich do kin poza kinami studyjnymi. Mamy bardzo rzadkie przypadki, kiedy polskie filmy trafiają do regularnej dystrybucji, a nawet, jeśli tak się zdarza, to i tak nie odnoszą wielkiego sukcesu - tłumaczy Izabela Kiszka-Hoflik.

Filmy Jerzego Skolimowskiego nie trafiłly na kolońskim festiwalu do masowej publiczności, ale w końcu adresowano je do wymagającego i wyrobionego widza.

Alexandra Jarecka

red. odp.: Małgorzata Matzke / du

Audio i wideo na ten temat

Reklama