Kryzys euro: Niemcy zadłużeni po uszy
23 maja 2010
Oficjalnie Niemcy są zadłużone na 1,8 biliona euro. Co sekundę suma ta wzrasta o 4500 euro. Zadłużenie publiczne wynosi 77 procent w stosunku do PKB. Unijne kryteria konwergencji przewidują ograniczenie całkowitego zadłużenia państwa do 60 procent rocznego PKB. Lecz wszystkie te liczby są upiększone –twierdzi Bernd Raffelhüschen, ekspert finansowy i dyrektor Centrum Analiz Społecznych przy Uniwersytecie we Fryburgu. Zajmuje się ono badaniem związków i zależności międzypokoleniowych. Niemiecki ekspert mówi o przeniesieniu długów na następne pokolenia.
– „Długi publiczne będą scedowane na tych, którzy w przyszłości będą zarządzać budżetem państwa. I tak samo widzimy sprawę zabezpieczeń emerytalnych, jako przyszłych roszczeń wobec budżetu Funduszu Emerytalnego”.-
A to znaczy, że wszystkie roszczenia netto wobec systemu zabezpieczeń społecznych należy zaliczyć na konto długu publicznego. Bernd Raffelhüschen wyjaśnia: „To są długi, które dzisiaj zaciągamy, ale nie są one nigdzie zaksięgowane”.
Plan oszczędnościowy także dla Europy
Jeśli doliczy się wszystkie te roszczenia do sumy długu publicznego, wyjdzie z tego niebotyczna suma blisko 8 bilionów euro. Zadłużenie państwa opiewałoby wtedy na 314 procent rocznego PKB.
Czy w takiej sytuacji stać w ogóle Niemcy na udzielanie pomocy finansowej innym krajom Unii Europejskiej? Niemiecki ekspert odpowiada metaforycznie: „Wśród ślepców zawsze znajdzie się ktoś, kto widzi odrobinę światła”. Bernd Raffelhüschen postuluje opracowanie planu oszczędnościowego nie tylko dla Grecji, lecz dla całej Unii Europejskiej. „Potrzebna jest nam w UE dyscyplina budżetowa , bo jeśli już wszyscy tkwimy w długach po uszy, to musimy także przejąć kontrolę nad naszym zadłużeniem” – wyjaśnia dyrektor Centrum Analiz Społecznych.
Dotychczas istnieje w Niemczech tylko konstytucyjny zapis o ograniczaniu długu publicznego. Zgodnie z tym zapisem Berlinowi nie wolno od 2016 roku zaciągać długu publicznego, a od 2020 rządom krajów związkowych. To ograniczenie powinno być wcześniej wprowadzone w życie – uważa niemiecki ekspert. Twierdzi on, że Niemcy od lat żyją ponad stan. „W 2008 roku mieliśmy największe wpływy podatkowe w całej historii Republiki Federalnej. Ale nie byliśmy zdolni z tymi najwyższymi wpływami pokryć naszych deficytów budżetowych. O tym można by opowiadać w nieskończoność”.
Histeria i nic tylko histeria w środkach informacji
Pomimo kryzysu zadłużenia w Niemczech i Europie Bernd Raffelhüschen ostrzega przed histerią. Środkom informacji w Niemczech zarzuca sianie paniki. „ Ta sytuacja nie oznacza końca świata. I to należy wreszcie zrozumieć. Nie będzie końca świata, ale hojność fiskusa wobec obywateli może się już nie powtórzyć” – twierdzi niemiecki ekspert.
Hang Danhong/Barbara Coellen
Red.odp.: Alexandra Jarecka