″Krytyczne myślenie jest fundamentem demokracji″ | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 19.04.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

"Krytyczne myślenie jest fundamentem demokracji"

Gospodarka i polityka inwestują w technologie, które pomagają w inwigilacji. Są jednak możliwości, by się przed tym bronić – mówi Aleksandra Sowa*.

DW: W wydanej w Niemczech książce pt. "Digital politics" analizuje Pani wpływ najnowszych technologii internetowych na politykę. W jaki sposób sieć zmienia demokrację?

Aleksandra Sowa: Mamy tutaj dwa wymiary, w jaki sposób internet czy digitalizacja może wpłynąć na politykę. Z jednej strony jako technika zarządzania. Cybernetyzacja, tak jak ją znamy już od lat 70-tych, jest także techniką zarządzania, która czyni rządzenie, działalność partii politycznych czy polityków bardziej skuteczną i wydajną. Dzięki bazom danych mogą oni szybciej informować się, lepiej kontaktować się z wyborcami, mogą też poznać lepiej ich potrzeby. Z drugiej strony to ma oczywiście też wady, bo jeśli zna się dobrze potrzeby wyborców to można też próbować na nich wpłynąć, nimi manipulować.

Co zatem przeważa: wady czy zalety?

- Technologia sama w sobie jest neutralna. Wszystko zależy od tego, jak się ją wykorzystuje. Obecnie jednak obserwujemy wyraźny trend, zarówno po stronie gospodarki, jak i polityki do inwestowania w takie technologię, które pomagają w inwigilacji, wspierają kontrolę społeczną i kontrolę procesów pracy. A nie inwestują w takie technologię, które służyłyby np. rozwijaniu nowych przyszłościowych modeli pracy.

Dr. Aleksandra Sowa (DW/B. Dudek)

dr Aleksandra Sowa

Pisze Pani w książce o "słowach wywołujących lęk przyszłości". Czego się Pani boi najbardziej?

- Chodzi o możliwości manipulacji, utratę sfery prywatności czy wykorzystanie ogromnych ilości danych, szczególnie danych osobowych, do kampanii wyborczych. Są to słowa, które rzeczywiście są potencjalnie groźne: "Big data Analytics" czy "microtargeting". Kryją się za nimi rzeczywiście możliwości manipulowania wyborcami i zmuszania ich do określonych decyzji. Jest jeszcze inny wymiar. Np. wykorzystanie wielkich ilości danych do scoringu, czyli oceniania obywateli. Zaczęło się to już w XIX w. od oceniania klientów np. w zakresie ich wiarygodności kredytowej. Dziś przyjęło to ogromne i niebezpieczne rozmiary. Mamy do czynienia z tak zwanym "superscoringiem". Np. chińskie władze chcą do roku 2012 przeprowadzić scoring wszystkich obywateli na podstawie ich prywatnych i publicznych danych.

W Pani książce pisze Pani wiele o niebezpieczeństwach dla demokracji. Niebezpieczeństwach, których źródłem jest technologia. Co konkretnie ma Pani na myśli?

Hasło "fake news" – czyli fałszywe informacje, które mogą manipulować opiniami lub decyzjami wyborców. Właściwie nie jest to nic nowego. To istniało już od zawsze w innych formach i może w innych wydaniach. Najpóźniej pojawiło się to w mediach wraz z reklamą. Ale takie fałszywe informacje są trudne do zweryfikowania , zarówno w realnym świecie, jak i w świecie internetowym. Dlaczego? Ponieważ mamy do czynienia z samouczącymi się algorytmami albo małymi botami, które naśladują ludzkie zachowania na podstawie obserwacji człowieka i pisanych przez niego tekstów. W ten sposób praktycznie nie można rozróżnić co napisał człowiek, a co maszyna. I w kontekście politycznym jest czymś rzeczywiście bardzo trudnym polemizować z automatem. Trudno jest przekonać człowieka do zmiany zdania, a co dopiero maszynę. Mamy więc do czynienia z oponentami, którzy rozprzestrzeniają informacje z wydajnością i uporem maszyny.

To jak się przed tym bronić jako społeczeństwo, jako wyborcy?

- Jako użytkownicy sieci mamy możliwości obrony przed tymi zjawiskami, wspomnę tu o środkach bezpieczeństwa w sieci. Ale generalnie także i tutaj odpowiedzialność spoczywa na państwie i polityce. Za bardzo dobre uważam koncepcje takie jak przekazywanie wiedzy i kompetencji w zakresie obchodzenia się z mediami już w szkole. Chodzi o to, by dać ludziom do ręki instrumenty, by sami mogli się bronić. Nie da się wyeliminować ryzyka. Można jednak przygotować człowieka na to, by umiał się z tym wszystkim obchodzić. Ważne są przy tym nie tylko kompetencje w zakresie obchodzenia się z mediami, ale i zdrowy sceptycyzm, bo krytyczne myślenie jest fundamentem demokracji.


dr Aleksandra Sowa (ur. w 1972 w Polsce) studiowała ekonomię, informatykę i robotykę. Jest czołowym w Niemczech ekspertem ds. bezpieczeństwa danych. Jej książka "Digital Politics. So verändert das Netz die Demokratie" ukazała się w 2017 roku w niemieckim wydawnictwie Dietz. 

Redakcja poleca

Reklama