Kreml zachwycony holenderskim NIE | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 07.04.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Kreml zachwycony holenderskim NIE

Większość Holendrów wypowiedziała się przeciwko układowi stowarzyszeniowemu UE z Ukrainą, co można interpretować jako negatywny sygnał pod adresem UE. To woda na młyny eurosceptyków, ale szczególnie Kremla.

Krytycy i przeciwnicy Unii Europejskiej oceniają NIE Holendrów ws. układu stowarzyszeniowego z Ukrainą jako potwierdzenie swoich postaw.

Chór sceptyków i krytyków

Rosyjski rząd interpretuje wynik referendum jako objaw sceptycyzmu Europy wobec Ukrainy. „To pokazuje, co Europejczycy myślą o politycznym systemie Ukrainy” - tweetował premier rosyjskiego rządu Dmitrij Miedwiediew.

„Holendrów nurtują różne pytania, są sceptyczni wobec układu stowarzyszeniowego”, powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Peskow w Moskwie.

Brytyjscy eurosceptycy widzą w wyniku referendum pozytywny sygnał dla własnego plebiscytu 23 czerwca ws. ewentualnego Brexitu. Szef eurosceptycznej partii UKIP Nigel Farage napisał na Twitterze "Hooray!".

Szef frakcji Europejskiej Partii Ludowej EPP w Parlamencie Europejskim Manfred Weber domaga się większej partycypacji obywateli UE i większej bliskości Brukseli z obywatelami. W jego przekonaniu, wynik ten jest przede wszystkim porażką rządu w Hadze.

Niederlande stimmen über Ukraine-Abkommen ab

32 proc. Holendrów wzięło udział w referendum. 64 proc. z nich było na nie

Co będzie z układem?

Co będzie teraz z układem stowarzyszeniowym, który już został ratyfikowany przez resztę 27 państw członkowskich, jest więc dość niepewne.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk stwierdził, że czeka na wyjaśnienia holenderskiego premiera Marka Ruttego, co zamierza zrobić jego rząd. Wdrożone zostały już bowiem ułatwienia dla Ukrainy wynikające z układu stowarzyszeniowego i pozostają one w mocy.

Prezydent Ukrainy Petro Porszenko zapowiedział w Tokio, że jego kraj mimo wszystko będzie szedł w kierunku Europy.

Frekwencja ledwo wystarcza

W referendum zorganizowanym przez holenderskich eurosceptyków w środę (6.04.2016) 64 proc. głosujących odrzuciło zacieśnienie relacji z Ukrainą.

Frekwencja wyniosła około 32 proc. i z ledwością osiągnięto niezbędny dla ważności referendum próg 30 proc. uprawnionych do głosowania.

Mimo niewiążącego charakteru głosowania premier Rutte oświadczył, że przemyśli ratyfikację układu. „Nie mogę tego wyniku po prostu zignorować, bo jest on jednoznaczny”, powiedział Rutte, zastrzegając, że potrzebuje czasu, by zdecydować o dalszym postępowaniu. W marcu 2017 w Holandii odbędą się następne wybory parlamentarne.

Premier Rutte musiałby zmiany w układzie stowarzyszeniowym najpierw oddać pod głosowanie obydwu izb parlamentu. W Senacie jego chwiejna koalicja nie ma większości. Każdy kompromis musiałby zostać poparty także przez unijne instytucje, inne państwa członkowskie oraz ukraiński rząd.

Kara za politykę imigracyjną

Holenderski prawicowy populista Geert Wilders uważa, że jest to początek końca rządu Ruttego.

„Jeżeli dwie trzecie wyborców mówią NIE, to jest to głosowanie ludzi przeciwko elicie w Brukseli i Hadze", twierdzi.

Wynik referendum uważa się za odzwierciedlenie niezadowolenia i sceptycyzmu wobec Unii Europejskiej. Eurosceptycy reklamowali referendum jako możliwość ukarania Unii Europejskiej za aktualną politykę migracyjną.

Pierwsza wersja układu stowarzyszeniowego Ukrainy i Unii Europejskiej w roku 2013 doprowadziła w konsekwencji do obalenia ówczesnego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Zwrot nowego ukraińskiego rządu w stronę Unii Europejskiej, który po tym nastąpił, doprowadził do kryzysu w stosunkach Ukrainy z Moskwą, aneksji Krymu i powstania prorosyjskich rebeliantów na Ukrainie Wschodniej.

Obecne referendum nie jest pierwszą okazją, przy której Holendrzy stawiają Unię Europejską w kłopotliwej sytuacji. W roku 2005 Holendrzy odrzucili projekt konstytucji Unii Europejskiej tak, że państwa członkowskie musiały wspomagać się Traktatem Lizbońskim.

RTR / Małgorzata Matzke


Reklama