Konstytucjonalista: Węgry nie są już demokracją | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 15.05.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Konstytucjonalista: Węgry nie są już demokracją

W rozmowie z Deutsche Welle znawca prawa konstytucyjnego Gábor Halmai* wyjaśnia, dlaczego specustawa Orbána likwiduje na Węgrzech demokrację.

Gábor Halmai

Gábor Halmai

Deutsche Welle: Unia Europejska postanowiła nie wszczynać postępowania przeciwko węgierskiej ustawie upoważniającej do przyjmowania rozporządzeń w stanie zagrożenia. Premier Viktor Orbán niedawno domagał się przeprosin od krytyków tej ustawy. W liście do Europejskiej Partii Ludowej w PE mówił o "bezprzykładnym ataku" i "kampanii dezinformacji" przeciwko Węgrom. Czy początkowa krytyka tej ustawy była nieuzasadniona?

Gábor Halmai: Na początku kwietnia wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Věra Jourová w wywiadzie krytykowała węgierski rząd za nieprzestrzeganie wartości państwa prawa przez wiele lat. Jednocześnie stwierdziła, że nie widzi żadnej bezpośredniej możliwości zakwestionowania specustawy. Dla rządu w Budapeszcie było to asumptem do ataku na krytyków. Teraz pani Jourová widocznie zmieniła zdanie, bo w niedawnym wywiadzie powiedziała, że w węgierskiej ustawie i dekretach wydanych na jej podstawie dostrzega wiele nieścisłości i niebezpieczeństw na Węgrzech. Węgierski rząd zareagował na to irytacją. Krytykuje teraz zarówno Jourovą jak i tych, którzy od samego początku byli przeciwko tej ustawie.

Węgierski rząd, a przede wszystkim minister sprawiedliwości Judit Varga krytykują stosowanie „podwójnych standardów" wobec Węgier. W koronakryzysie przecież także w innych państwach rządzi się przez dekrety, ograniczając podstawowe prawa. Czym różni się węgierska specustawa od ustaw innych państw?

Niektóre punkty są na Węgrzech wyjątkowe i nie mogą być porównywane z działaniami innych państw członkowskich UE, ani w ogóle z żadnym innym krajem na świecie. Węgierska ustawa z wielu powodów łamie węgierską konstytucję, która notabene uzyskała moc wyłącznie głosami obecnego rządu w roku 2011. Ale specustawa była nie tylko sprzeczna z konstytucją; była ona też po prostu zbędna. Węgierski system prawa daje wystarczająco dużo podstaw do zwalczania koronawirusa. Jeżeli więc węgierski rząd argumentuje, że 20 unijnych państw członkowskich wprowadziło specjalne ustawy w stanie zagrożenia, to ustawa węgierska była absolutnie niepotrzebna. Służy ona tylko do tego, by dać węgierskiemu rządowi nieograniczoną władzę na nieograniczony czas.

Jakie działania wdrożył rząd Orbána na podstawie specustawy?

Od początku kwietnia wydano ponad 100 dekretów. Jeden z wczesnych dekretów zmienił prawo pracy, znosząc wszelką ochronę dla zatrudnionych. Jednym z najnowszych przykładów jest dekret, który unieważnia unijne rozporządzenie o ochronie danych. Poza tym wszystkie szpitale i około 150 państwowych i prywatnych firm podlega kontroli przez wojsko. Ich zarządy mogą podejmować biznesowe decyzje tylko za zgodą oddelegowanych przez rząd wojskowych. W jednym z przedsiębiorstw rząd na podstawie dekretu wymienił nawet cały szczebel kierowniczy. Czegoś takiego nie było jeszcze w żadnym państwie członkowskim UE i jest to jawnym łamaniem zarówno węgierskiego, jak i europejskiego prawa.

Członkowie rządu kilkakrotnie podkreślali, że parlament w Budapeszcie w każdej chwili może unieważnić specustawę. Jednak koalicja rządowa ma dwie trzecie miejsc w parlamencie. Jak mógłby wyglądać scenariusz odebrania rządowi uprawnień danych w wyjątkowej sytuacji?

Jest to zwodniczy argument węgierskiego rządu. Nie pamiętam ani jednego przypadku z ostatnich lat, kiedy parlament głosowałby przeciwko jakiejś ważnej propozycji rządu. Nie ma szans, żeby ten parlament, gdzie większość dwóch trzecich ma koalicja rządząca, opowiedział się przeciwko jakimkolwiek działaniom rządu. Notabene, aby odwołać specustawę, parlament potrzebuje większości dwóch trzecich. Czyli nawet jeżeli obecny rząd utraciłby swoją większość na skutek nieodbytych wyborów uzupełniających czy – Boże uchowaj! – zgonu kilku parlamentarzystów, nie można by unieważnić tej ustawy.

Czy mógłby w takim razie ingerować Trybunał Konstytucyjny, by zapewnić że rząd Orbana dalej nie będzie wykorzystywał swoich nowych uprawnień?

We wszystkich innych demokratycznych krajach Unii Europejskiej oprócz parlamentu są jeszcze dalsze instytucje kontrolujące rząd:  Trybunały Konstytucyjny, Sądy Najwyższe, prezydenci. Na Węgrzech jednak wszyscy członkowie Trybunału Konstytucyjnego zostali nominowani i wybrani przez partię Fidesz. W żadnej istotnej politycznej kwestii nie orzekali oni nigdy przeciwko rządowi. Prezydent Węgier jest jednym z założycieli Fidesza i przyjacielem Viktora Orbána. Potrzebował zaledwie 2 godzin, aby podpisać specustawę. Tyle czasu zabrało mu zbadanie, czy ustawa ta jest do zaakceptowania pod względem politycznym i konstytucyjnym. Jak taki prezydent mógłby sprzeciwić się czemukolwiek, co robi rząd?

Lecz tymczasem partie opozycyjne znalazły się pod zmasowaną presją. Wielu węgierskim miastom, rządzonym przez opozycję, obcięto ważne środki finansowe. Finansowanie partii jest wstrzymane do końca roku i dotyka to najboleśniej opozycję.

Węgry, podobnie jak Niemcy, mają specjalną ustawę o finansowaniu partii. Wszystkie działania dotyczące finansowania partii politycznych mogą być regulowane tylko ustawowo. Wstrzymanie finansowania partii byłoby niemożliwe bez specustawy. W rzeczywistości dotyka to partie opozycyjne tym boleśniej, ponieważ partie rządzące mogą korzystać z finansowych zasobów rządu i nie są tak bardzo uzależnione od finansowania ze strony państwa. Wiele dekretów wycelowanych jest także przeciwko lokalnym samorządom, przede wszystkim należącym do partii opozycyjnych. Im odebrano komunalne dochody podatkowe, które scentralizowano. Ten pakiet działań jest aktem zemsty rządu za wynik wyborów z ubiegłego października, w których opozycja przejęła rządy w ważnych miastach i gminach.

Rząd podkreśla, że specustawa ma obowiązywać tylko na okres koronakryzysu. Nikt jednak nie wie, kiedy ten kryzys minie. Viktor Orban mówił już o drugiej fali infekcji na jesieni. Czy ta ustawa będzie na zawsze?

Tak faktycznie jest. Chcę przypomnieć, że podczas kryzysu migracyjnego w roku 2015 węgierski rząd wydał nadzwyczajną ustawę imigracyjną, która wciąż jeszcze jest w mocy; nawet jeżeli na Węgrzech nie ma już prawie migrantów i granice są zamknięte. Rząd przedłużał tę ustawę co sześć miesięcy - ostatni raz na początku marca br. Nie widzę więc żadnej gwarancji, że aktualna specustawa mogłaby być wycofana, gdy skończy się pandemia.

Co mogłaby zrobić Unia Europejska, gdyby jednak zdecydowała się na wdrożenie kroków przeciwko Węgrom?

Jest cały szereg możliwości prawnych. Nie ma jednak żadnego rzeczywistego powodu dla Komisji Europejskiej, by nie wszczynać postępowania o naruszenie traktatu na podstawie artykułu 2 traktatów unijnych. Oznaczałoby to, że Węgry byłyby oskarżone o łamanie podstawowych wartości Unii Europejskiej. Po 10 latach Węgry nie są już demokracją. Nie przestrzegają one podstawowych wartości Unii Europejskiej. Problemem nie jest jednak brak instrumentów prawnych - problemem jest brak woli politycznej.

*Prof. Gábor Halmai wykłada porównawcze prawo konstytucyjne na EUI (European University Institut) we Florencji. Od roku 1990 do 1996 był głównym doradcą prezesa węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego.

Rozmawiał Felix Schlagwein

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>