Koniec ″fabryk psów″. PE chce ukrócić nielegalny handel zwierzętami | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 21.01.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Koniec "fabryk psów". PE chce ukrócić nielegalny handel zwierzętami

Kiedy mowa jest o nielegalnym handlu szczeniakami, wrażliwym ludziom łzy cisną się do oczu – tak wielkie jest cierpienie zwierząt.

 Cocker Spanier (picture-alliance)

Cocker spaniel

Za wcześnie zabrane od matki, zapchlone, głodne – podczas kontroli w takim właśnie stanie celnicy i policja wciąż znajdują młode psy. Bezwzględni i wyrachowani handlarze wysyłają bezbronne szczeniaki w podróż przez pół Europy.

Europarlament chce teraz położyć temu kres. We wtorek (21.01.2020) w Brukseli posłowie PE zainicjowali europejski plan działań w tej sprawie. W przyszłości nie będzie już takich scen, jakie miały miejsce jeszcze niedawno. Niemieccy celnicy kontrolujący bułgarski mikrobus na autostradzie A8 natrafili na chihuahuę i małego mopsa. Pasażerowie tłumaczyli się, że wiozą zwierzęta do Niemiec dla jednego z krewnych, lecz w dokumentach nie było żadnych adnotacji na ten temat, a jeden ze szczeniaków był jeszcze za młody do transportu. Urząd weterynaryjny w Miesbach przejął wygłodniałe i spragnione zwierzęta pod swoją opiekę.

"Towar" z Europy Wschodniej

Osiem tygodni później celnicy na tej samej autostradzie odkryli dwa szczeniaki w otwartym kartonie – jechały bez jakichkolwiek zabezpieczeń w samochodzie. Kierowca tłumaczył się, że wiezie zwierzęta z Rumunii do Hiszpanii dla przyjaciela, który chciał podarować je dzieciom na Gwiazdkę. Okazało się, że zwierzęta są chore, nieszczepione, brudne i zapchlone i jak ocenili pracownicy schroniska dla zwierząt, miały dopiero pięć albo sześć tygodni czyli za wcześnie zabrano je od matki.

W połowie stycznia br. policjanci podczas kontroli koło Brunszwiku wyciągnęli sześć szczeniaków z bagażnika samochodu, w którym jechało dwóch mężczyzn znajdujących się pod wpływem narkotyków. Kupili oni zwierzęta w Polsce – nie mieli ani zaświadczenia o szczepieniu, ani żadnych innych dokumentów. Zwierzęta odebrano im i także umieszczono w schronisku.

Trzytygodniowy jamnik

Trzytygodniowy jamnik

Komisja zdrowia publicznego w Parlamencie Europejskim była jednomyślna, że takie sytuacje są niedopuszczalne. We wtorek przyjęła rezolucję w tej sprawie 66 głosami za, przy trzech wstrzymujących się. Sprzeciwów nie było.

Przemyt zwierząt ma negatywny wpływ na zdrowie, na dobro zwierząt i na ochronę konsumentów – podkreślają europosłowie. Inicjatywę tę musi poprzeć jeszcze plenum Parlamentu, a europosłowie wzywają Komisję Europejską do podjęcia odpowiednich działań. Domagają się obowiązkowego systemu identyfikacji i rejestracji kotów i psów, ustalenia ogólnoeuropejskiej definicji warunków hodowli i ostrzejszych kar dla weterynarzy, urzędów, hodowców i handlarzy stosujących nielegalne metody. Inicjatywa zawiera także zalecenie, aby ludzie starali się adoptować zwierzęta ze schronisk, a nie kupowali szczeniaki od handlarzy. Jest to jak najbardziej po myśli obrońców zwierząt, którzy od lat już krytykują karygodne warunki hodowli. Cierpią przy tym nie tylko same szczeniaki, ale także ich matki, nierzadko żyjące w ciasnych klatkach i wciąż zapładniane. Samcom natomiast wstrzykuje się hormony, aby wzmóc ich potencję.

Obejrzyj wideo 03:57

Niemcy. Kwitnie nielegalny handel psami

(DPA/ma)

Reklama