Konflikt Ukraina-Rosja. USA mediatorem | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 05.05.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Konflikt Ukraina-Rosja. USA mediatorem

Niemcy i Francja zmęczyły się rolą mediatorów w konflikcie Ukrainy z Rosją. Teraz prezydent USA Joe Biden wysuwa się naprzód.

Joe Biden i Władimir Putin. Prezydent USA mediatorem w konflikcie Ukraina-Rosja

Joe Biden i Władimir Putin. Prezydent USA mediatorem w konflikcie Ukraina-Rosja

W konflikcie między Rosją a Ukrainą pojawiła się nowa nadzieja. Prezydent Rosji Władimir Putin nie ma nic przeciwko spotkaniu latem na szczycie z prezydentem USA Joe Bidenem – jak zasugerował Biały Dom. Propozycja Bidena została „pozytywnie przyjęta” – powiedział w rosyjskiej telewizji minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow. Neutralne kraje Austria i Finlandia zaoferowały się w roli gospodarzy spotkania.

Już w połowie tego tygodnia sekretarz stanu USA Antony Blinken uda się na Ukrainę i – jak powiedział rzecznik Departamentu Stanu Ned Price – zadeklaruje „niezłomne poparcie dla ukraińskiej suwerenności i integralności terytorialnej w obliczu ciągłej rosyjskiej agresji”.

Wojska rosyjskie na pograniczu

Ukraina czuje się poważnie zagrożona. Moskwa rozmieszcza dziesiątki tysięcy żołnierzy na wschodniej granicy Ukrainy i na zaanektowanym Krymie, a także podejmuje kroki w celu odcięcia Morza Azowskiego, przez które ważne ukraińskie porty morskie, takie jak Mariupol, mają dostęp do Morza Czarnego. Ponadto na wschodzie kraju bojownicy lojalni wobec Rosji od lat kontrolują dwie „republiki ludowe” wspierane przez Rosję.

Rosyjskie manewry na Krymie

Rosyjskie manewry na Krymie

O mediację w konflikcie od lat zabiegały zwłaszcza rządy Niemiec i Francji, po raz pierwszy w 2014 r. tuż po aneksji przez Rosję ukraińskiego Krymu. W tzw. formacie normandzkim (po wstępnym spotkaniu w północnej Francji) przywódcy Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji spotkali się kilkakrotnie. Rok później uzgodniono nawet plan pokojowy, ale konflikt nadal się tli i wielokrotnie dochodzi do eskalacji.

„Może Putin potrzebuje takiego odpowiednika”

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w obliczu zagrożenia chwyta się każdej deski ratunku. Wprawdzie po rozmowach z rządami w Paryżu i Berlinie wezwał do kolejnego szczytu w formacie normandzkim, ale w wywiadzie dla brytyjskiego „Financial Times” pokazał też, że jest otwarty na większą rolę USA.

Czy Niemcom i Francji wymyka się dyplomatyczna inicjatywa? Eurodeputowany CDU i ekspert ds. polityki zagranicznej Michael Gahler nie widzi w tym żadnego konfliktu. Jak mówi w wywiadzie dla DW, „w pełni zgadza się, jeśli zaangażują się w to również Stany Zjednoczone”.

Niemcy i Francja już wcześniej współpracowały w negocjacjach normandzkich „w ścisłej koordynacji ze Stanami Zjednoczonymi” – mówi Gahler. Dodaje jednak pewien aspekt psychologiczny. – Być może Putin, w swoim wyobrażeniu o sobie, potrzebuje takiego odpowiednika jak USA, aby zdobyć się na rozwiązanie – mówi niemiecki chadek.

Problemem Nord Stream 2

Jest jednak jeden zasadniczy punkt sporny między Berlinem a Waszyngtonem: niemiecki rząd obstaje przy prawie ukończonym gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec. Różne kraje europejskie i USA są przeciwne gazociągowi, ponieważ obawiają się, że zbytnio uzależni on Niemcy od Rosji.

Nord Stream 2 prawie gotowy

Nord Stream 2 prawie gotowy

W przeciwieństwie do oficjalnej linii swojej partii CDU, eurodeputowany Michael Gahler uważa, że polityczne poparcie Niemiec dla projektu zawsze było błędem. Niemniej jednak stanowisko Niemiec w sprawie Nord Stream 2 „nie stoi na przeszkodzie wiarygodnej mediacji, bo cały świat wie, że nie stoimy w równej odległości między Ukrainą a Rosją”. Tylko Rosja naruszyła prawo międzynarodowe i „stoi na terytorium drugiej strony z wojskami i najemnikami”. Niemcy wyraźnie wskazują na „Rosję jako winowajcę".

Baerbock – nową Merkel?

Siłą napędową normandzkich prób mediacji była zawsze Angela Merkel. Ponieważ jednak po wrześniowych wyborach do Bundestagu Merkel ma zamiar odejść, w polityce zagranicznej jest postrzegana jako „kulawa kaczka”. Również inni kluczowi członkowie rządu w Berlinie nie wychylają się w sprawie Ukrainy. Minister spraw zagranicznych Heiko Maas chce przede wszystkim zapobiec „militarnej spirali eskalacji” i opowiada się przeciwko nowym sankcjom wobec Rosji.

A minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer uważa za ważne przede wszystkim to, by „Ukraina wiedziała, że może na nas polegać” – jak powiedziała podczas spotkania ze swoją francuską odpowiedniczką Florence Parly. Na czym dokładnie może polegać, pozostawiła kwestią otwartą.

Format normandzki: Ukraina, Niemcy, Francja i Rosja

Format normandzki: Ukraina, Niemcy, Francja i Rosja

Co znamienne, w Niemczech to przede wszystkim kandydatka Zielonych na stanowisko kanclerz Annalena Baerbock wzywa do dalszych negocjacji w formacie normandzkim. Jednocześnie Baerbock uważa Nord Stream 2 za „geostrategicznie błędny”, jak powiedziała DW podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w lutym tego roku, ponieważ „ten gazociąg był masowo wykorzystywany również w celu destabilizacji Ukrainy”.

Ukraina w poczekalni NATO

Prezydent Zełenski myśli dalej niż tylko o ewentualnej kolejnej rundzie mediacji. Szuka on stałej ochrony dla swojego kraju w zachodnich sojuszach politycznych, a zwłaszcza w strukturach bezpieczeństwa. Ukraina nie może „pozostawać w nieskończoność w poczekalni UE i NATO” – powiedział na początku kwietnia.

Ale takie coraz bardziej przygnębiające wołania pozostają bez echa w Brukseli – i w Berlinie. Istnieje wprawdzie „zasadnicza perspektywa przystąpienia do UE” – mówi Gahler, ale „droga jest długa”. A jeśli chodzi o przystąpienie do NATO, to – zdaniem Gahlera – Zachód ma dylemat. Przystąpienie do NATO może mieć miejsce tylko wtedy, „gdy wynika z tego korzyść dla bezpieczeństwa dotychczasowych państw członkowskich NATO. To jest dokładnie to, czemu Putin zapobiega, kontynuując konflikty. W pewnym sensie sami stajemy się jego więźniami”.

W 2008 roku na szczycie NATO odrzucono wniosek Ukrainy o członkostwo, choć USA pod przewodnictwem prezydenta George'a W. Busha poparły wniosek. Nawiasem mówiąc, politykiem, który w tamtym czasie najbardziej się sprzeciwiał, była Angela Merkel.

Obejrzyj wideo 02:38

Mariupol: Jak żyją Ukraińcy kilometr od linii frontu?