Konferencja na haju. Policja dochodzi, kto odurzył terapeutów | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 05.09.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Konferencja na haju. Policja dochodzi, kto odurzył terapeutów

W ośrodku konferencyjnym w Handeloh w Dolnej Saksonii grupa lekarzy, homeopatów i felczerów zażyła środek, po którym wszyscy musieli być hospitalizowani. Policja wszczęła śledztwo.

Deutschland Massenvergiftung mit Drogen in Handeloh

W akcji ratunkowej wzięło udział 150 osób

Po zbiorowym zatruciu, jakie miało miejsce w piątek (4.09.2015) w ośrodku konferencyjnym w małej miejscowości Handeloh w Dolnej Saksonii, policja wszczęła śledztwo przeciwko osobom, które doznały szwanku na zdrowiu po zażyciu substancji halucynogennej 2C-E.

Grupie ponad 30 osób - lekarzy, homeopatów i felczerów - policja stawia zarzut, że zażyli szkodliwe dla zdrowia substancje halucynogenne, co spowodowało ogromną w rozmiarach interwencję pogotowia ratunkowego. W akcji było ponad 150 sanitariuszy i ratowników medycznych oraz siły straży pożarnej. W akcji brał udział także helikopter, bo ofiary umieszczono w kilku okolicznych szpitalach.

Rzecznik policji poinformował, że uczestnicy sesji zażyli psychodeliczną substancję psychoaktywną 2C-E, będącą pochodną fenyloetyloaminy. 2C-E jest zakazana w Niemczech od 2014 r., w środowiskach narkomanów znana jest pod nazwą "Aquarust".

Deutschland Massenvergiftung mit Drogen in Handeloh

W okolicach Handeloh zmobilizowano wszystkie siły

Według policji na razie nic nie wskazuje na to, żeby ktokolwiek został zmuszony do jej zażycia.

Halucynacje, spazmy, duszność

Wczesnym popołudniem w piątek policja i pogotowie zostały zaalarmowane po tym, jak zobaczono, że uczestnicy konferencji - w wieku od 25 do 55 lat - zataczają się, mają halucynacje, spazmy, silne bóle, palpitacje serca i nie mogą oddychać. Trudno było nawiązać z nimi kontakt - wyjaśnił Matthias Koehlbrandt z oddziału straży pożarnej w Harburgu.

- Nie są to żadne objawy zagrażające życiu - zaznaczył rzecznik władz powiatowych Johannes Freudewald.

Policja liczy na to, że już wkrótce będzie można dowiedzieć się od samych ofiar, jak doszło do tego zatrucia. Wtedy rozstrzygnie się, czy sprawę przejmie w swoje ręce prokuratura.

dpa / Małgorzata Matzke

Reklama