Komentarz: Gliwice na Krymie? | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 11.08.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Komentarz: Gliwice na Krymie?

Czy Rosja zechce otwarcie zaatakować Ukrainę, by utworzyć połączenie lądowe z Krymem i wykorzysta do tego najnowszą prowokację?

Rosyjska ambasada w Kijowie jest opustoszała. Rosja nie ma tutaj nawet ambasadora; Kijów nie udzielił mu ostatnio wymaganej akredytacji. Także w Moskwie nie ma ambasadora Ukrainy. De facto stosunki dyplomatyczne między obu tymi państwami zostały zerwane – mimo, że formalnie nie zostało to ogłoszone.

W tym dyplomatycznym stanie zawieszenia pesymiści widzą oznaki zbliżającej się eskalacji konfliktu między Rosją i Ukrainą. Rzeczywiście, są ku temu powody: walki w Donbasie z tygodnia na tydzień przybierają na sile, obserwatorzy relacjonują, że na front przerzucany jest ciężki sprzęt, wojskowi w Rosji i w krajach NATO mówią o ruchach rosyjskich wojsk w regionie przygranicznym. Jedni mówią o przegrupowaniu, inni o koncentracji sił. Obie wersje brzmią niepokojąco.

"Ukraińska agresja"

A teraz to: rosyjska służba bezpieczeństwa FSB twierdzi, że zapobiegła akcji terrorystycznej Ukraińców na Krymie; w czasie tej rzekomej ukraińskiej agresji zginąć miało dwóch Rosjan. Natychmiast prezydent Władimir Putin skonstatował, że w tej sytuacji nie może być mowy o żadnych rozmowach na szczycie na temat porozumienia z Mińska. Czy Rosja szuka pretekstu, by zaatakować?

Czy wojna rosyjsko-gruzińska – dokładnie osiem lat temu – nie wybuchła właśnie w sierpniu? Czy nie odbywały się wtedy igrzyska olimpijskie, które absorbowały światową opinię publiczną? Czy Zachód nie znajduje się jakby w stanie paraliżu – w USA trwa kampania wyborcza, a Europejczycy osłabieni są własnymi problemami? Kiedy, jeśli nie teraz? – tak zapewne mówią twardogłowi na Kremlu. Z ich rosyjsko-imperialnej perspektywy aneksja Krymu i wsparcie dla separatystów w Donbasie to jeszcze nie ostatnie słowo.

Trujące wyziewy z Kremla

Z tego rodzaju spekulacji i nagich faktów dotyczących walk na wschodzie Ukrainy, powstaje koktajl, który smakuje strachem przed wojną. To trująca mieszanka przygotowywana na Kremlu, której wyziewy wywołują w Kijowie napięcie, a w Brukseli, Berlinie i Paryżu mdłości. Bo Putin sięgając po militarne groźby chce najwidoczniej zawładnąć procesem, który rozstrzygnie o przyszłości Ukrainy. Jednak ta pozycja siły związana jest też z ryzykiem. Jeśli Rosja zdecyduje się na otwartą wojnę na wschodzie Ukrainy, gospodarcze sankcje Zachodu zostaną zaostrzone i osłabią rosyjską gospodarkę.

Dlatego Rosji pozostaje - przynajmniej na razie - polityka gróźb i małych ukłuć. 24 sierpnia Ukraina świętować będzie ćwierćwiecze niepodległości. Najwyraźniej władcy na Kremlu robią wszystko, by popsuć Ukraińcom to święto.

Christian Trippe

tł. Bartosz Dudek