Komentarz: Europa o zimnym sercu | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 09.03.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Komentarz: Europa o zimnym sercu

Nadzwyczajny szczyt, debaty w PE, targi z Turcją: UE próbuje ze wszech sił problem migrantów wyrzucić poza swoje granice, zaprzepaszczając tym samym humanitaryzm - uważa Bernd Riegert.

Griechenland Mazedonien Flüchtlinge bei Idomeni

Przejście graniczne w Idomeni, 22.02.2016

Na nadzwyczajnym szczycie Unii Europejskiej w poniedziałek (7.03.2016), ze względu na niemieckie weto, przez kilka godzin dyskutowano, czy szlak bałkański ma być kompletnie zamknięty dla migrantów czy nie. Kanclerz Merkel przeforsowała prznajmniej, że tak definitywnie stwierdzenie zostało nieco złagodzone, ponieważ wciąż jeszcze marzy jej się wspólne europejskie rozwiązanie.

Czy to jest jeszcze Pani Europa?

Dosłownie w dobę po tym, należące do UE Słowenia i Chorwacja znowu przeszyły do konkretów i oficjalnie zamknęły swoje granice. Nie ma więc mowy o jakimkolwiek wspólnym działaniu. Widać jak na dłoni, że Angela Merkel utraciła w Europie resztę swojego autorytetu. Czy to jest jeszcze Pani Europa, szanowna Pani Kanclerz?

Po tym, gdy już właściwie dobito targu z Turcją, działania polegają teraz na zamykaniu granic i wydalaniu migrantów. Jasno widać to było także w środę (9.03.2016) w Parlamencie Europejskim, gdzie przedstawicielstwa rządów oraz Komisja Europejska wysłały tylko drugi garnitur polityków. Owi zastępcy bez większego entuzjazmu recytowali tylko jakieś frazesy. Przeniesienie całego problemu uchodźców do Turcji i podnoszenie murów europejskiej twierdzy sprzedawanli jako rozwiązanie europejskie. To bardzo boli.

Riegert Bernd Kommentarbild App

Bernd Riegert: Nie ma widoków na rzeczywiste rozwiązanie

Jest to nieludzkie, ponieważ w oficjalnych oświadczeniach nie wspomniano ani słowem o ludziach, którzy dziś stoją w Grecji przed zamkniętymi drzwiami Europy.

Najprościej odwracać wzrok

Nazwę granicznego miasta Idomeni, które stało się synonimem niedoli migrantów, wymieniła tylko przewodnicząca Lewicy Gabi Zimmer, ubolewając nad wciąż szerzącym się, ohydnym procederem przemytu ludzi i tym, że migranci masowo wydalani będą do Turcji. Grecja nie jest w ogóle w stanie zająć się palącą ludzką tragedią na swoich granicach. Obiecana pomoc finansowa z Unii Europejskiej spłynie dopiero za kilka miesięcy, ponieważ najpierw muszą być zmienione ustawy budżetowe.

Komisja Europejska nie uruchomiła żadnej pomocy z prawdziwego zdarzenia dla migrantów, którzy utknęli w Grecji, pomimo że w myśl traktatów unijnych mogłaby to natychmiast uczynić. Dlaczego tego nie robi?

Wysoki Komisarz ONZ ds. uchodźców podczas swojego wystąpienia w Parlamencie Europejskim w Strasburgu zarzucił Unii Europejskiej planowe łamanie prawa i utratę humanitaryzmu. Unia Europejska i kraje bałkańskie, aspirujące do wejścia w poczet UE, z pełną świadomością i celowo powodują katastrofę humanitarną na granicy grecko-macedońskiej. Co musi się właściwie jeszcze wydarzyć, żeby poruszyć sumienia odpowiedzialnych za to przywódców państw i rządów?

Kwestia sumienia?

Obecna sytuacja w Grecji jest już teraz dużo gorsza niż to, co działo się na Węgrzech we wrześniu ub.r. Wtedy niemiecka kanclerz i kanclerz Austrii – przyznajmy, zupełnie samowolnie – udowodnili swoje człowieczeństwo i pozwolili na wjazd migrantów. Ale to się już nie powtórzy.

Wręcz przeciwnie. Docierające z Idomeni, przerażające obrazy rodzin koczujących w błocie są wręcz pożądane, by odstraszyć dalszych migrantów, azylantów czy uchodźców. Czy w trzy tygodnie od chwili zamknięcia granicy grecka armia wciąż jeszcze nie jest w stanie rozdać ludziom chleb i wodę?

W obliczu takiego cynizmu niemiecka europosłanka Zielonych Ska Keller zadała jedyne słuszne pytanie szefom państw i rządów: czy możecie naprawdę jeszcze spokojnie spać?

Nie ma widoków na rzeczywiste rozwiązanie

Nikt nie wie, czy uda się porozumienie co do chwiejnego planu, by wraz z Turcją zredukować do zera niekontrolowaną migrację do Unii Europejskiej. Dla niektórych państw żądania Turcji są zbyt wygórowane, inni są zasadniczo przeciwni koniecznemu rozlokowaniu migrantów w całej Unii Europejskiej. Obojętne co w mękach uchwalą uczestnicy następnego unijnego szczytu pod koniec następnego tygodnia – ludziom, którzy na kawałkach papy wzywają o pomoc „Mamę Merkel”, uchwały te nic nie pomogą. Stali się zakładnikami skłóconej Unii Europejskiej, która prawo do azylu w Europie deleguje do autorytarnego tureckiego rządu.

Nawet, jeżeli powiedzie się taka strategia obwarowania Europy , wszyscy chyba zdają sobie sprawę z tego, że migranci będą szukać nowych dróg. Będą przedzierać się już nie przez Morze Egejskie, lecz przez Bułgarię i Albanię, Lampedusę i Maltę. Wartości opierające się na humanitaryzmie i chrześcijaństwie, które tak chętnie unijni liderzy zawsze wychwalają w swoich odświętnych świątecznych przemowach, zatracają się w tej chwili w debatach o tym, jak odstraszyć migrantów. Europa pokazuje swoje zimne serce.

Bernd Riegert / tł. Małgorzata Matzke

Reklama