Komentarz DW: Odejście w godności | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 12.02.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Komentarz DW: Odejście w godności

Zapowiedziana przez Papieża abdykacja zaskoczyła wielu katolików. Kościołowi, walczącemu dzisiaj z kryzysem, decyzja ta umożliwia jednak nowy początek, uważa komentator DW Bernd Riegert

FILE - Pope Benedict XVI leaves the audiance at the concert hall (Konzerthaus) in Freiburg, Germany, 25 September 2011. The head of the Roman Catholic Church is visiting Germany from 22-25 September 2011. Foto: Marijan Murat dpa/lsw (zu dpa:Papst Benedikt XVI. gibt Pontifikat am 28. Februar auf) +++(c) dpa - Bildfunk+++

Benedykt XVI abdykował niespodziewanie dla wszystkich

Decyzja ta jest rewolucją: abdykacji papieża nie było od ponad 700 lat. Oficjalnie Benedykt XVI podjął ją ze względu na stan zdrowia. W jego sformułowanej po łacinie wypowiedzi można też jednak usłyszeć przesłanie, że kierowanie Kościołem w tych ciężkich dla niego czasach jest bardzo trudne. Jest to czas, kiedy wiara „rzucana jest w te i wewte”, powiedział Papież i wyciągnął konsekwencje. Papież, który inaczej niż jego polski poprzednik, nie jest człowiekiem ludu, tylko błyskotliwym teologiem i intelektualistą, zawsze miał problemy z pełnionym przez siebie urzędem. Takie wrażenie zostawił także po swojej wizycie w Niemczech w 2011 roku. Wiele osób krytykowało wówczas, że Papież stracił z pola widzenia troski normalnego katolika.

Po jego ustąpieniu jest teraz możliwe, że na tron Piotrowy wstąpi nowy papież, skłonny do reform, taki, który znajdzie odpowiedź na kryzys Kościoła w Europie i Ameryce Północnej. Na kontynentach tych Kościół traci coraz więcej wiernych, ma problemy ze znalezieniem narybku skłonnego pełnić posługę kapłańską. Decyzja Benedykta, by nie umrzeć w trakcie pełnienia swej funkcji, jest mądrą decyzją. Dobrze jeszcze pamiętamy długie odchodzenie jego poprzednika Jana Pawła II. Joseph Ratzinger uniknął tego publicznego umierania. W ostatnich latach życia może się poświęcić swojej wielkie namiętności, pisaniu teologicznych książek.

Lecz takim wielkim zaskoczeniem jego ustąpienie nie było. Ratzinger już przed laty powiedział, że papieżem powinien być tylko ten, komu siły pozwalają na pełnienie tak wymagającego urzędu. Zaskakujący jest tylko moment podjęcia przez niego tej decyzji. Wtajemniczeni w Watykanie wychodzili z założenia, że Benedykt odejdzie po Wielkanocy. Papież był osobiście dotknięty aferą związaną z kradzieżą jego poufnych dokumentów. Utracił zaufanie i musiał zdawać sobie sprawę, że nie panuje nad potęgą, jaką jest Kuria Rzymska.

Kto będzie następcą Benedykta XVI, trudno powiedzieć. Konklawe, na które zbiorą się kardynałowie, będzie najbardziej niezwykłe od wielu stuleci. Nie będą opłakiwać zmarłego papieża, ale po ośmiu konserwatywnych latach będą mieli szanse ważyć się na nowy początek. Nota bene przez mianowanie wielu nowych kardynałów Benedykt XVI wzmocnił w tym gremium konserwatywną frakcję.

Benedikt XVI ściągnął na siebie wiele krytyki, ale próbował zachować istotę wiary katolickiej. Abdykacja jest odważnym krokiem, krokiem rewolucyjnym. Pozwolił sobie na wolność. Wyznacza nowe kryteria. Jego następcy nie będą mogli na siłę trzymać się urzędu. Stworzony został pontyfikat na ograniczony czas. Watykan troszeczkę poddaje się tym samym świeckim wyobrażeniom o władzy i demokracji.

Osiem lat temu, kiedy niespodziewanie wybrany został niemiecki kardynał, tabloid „Bild” napisał: „Jesteśmy Papieżem”. Teraz tytuł musi brzmieć: „Rezygnujemy, ale godnie”.

Bernd Riegert / tłumaczenie: Elżbieta Stasik

red odp.:Małgorzata Matzke

Reklama